gnidy spadkowe się miotają, jak świeżo wybatożone przez nadzorców. Pocieszne to trochę i jednocześnie niezwykle żałosne.
Najpierw ten mitoman od formacji "chorego na głowę", a teraz jak najwięcej kłamstw pogrubioną czcionką.
Jak ktoś zostaje na peronie, to powinien mieć na tyle honoru, aby wrócić do budy, a nie obszczekiwać czego nie rozumie.