Wydmuszka to, zgodnie ze słowniczkiem slangu giełdowego opublikowanym swego czasu przez „Puls Biznesu”, taka spółka, która „wprawdzie nie generuje zysków, ale już w następnym kwartale będzie zarabiać krocie. Czeka tylko na magiczny kontrakt czy supertechnologie” – ironizuje autor słowniczka. Rzadziej mówi się o tym, że wydmuszkę najczęściej tworzy się jeszcze przed debiutem na parkiecie: wtedy najłatwiej stworzyć iluzję cudownej machiny do pomnażania zysków. I co gorsza, prawidło to nie jest na polskiej giełdzie niczym nadzwyczajnym.
całość tutaj:
link