Ja tego nie wiem, ale przypuszczam, że nie zależy im na wzroście kursu. Być może zależy im na tym, żeby kurs nie spadał. Gdyby prezesowi zależało na wzroście kursu, to na przykład ogłosiłby wezwanie do sprzedaży akcji po średniej cenie za ostatnie 6 M (4,38). To i tak byłoby tanio, ale lepszy to nic brak możliwości sprzedaży akcji na rynku. W ciągu ostatnich 30 dni wolumen obrotów wynosi 50 k akcji, czyli średnio ok. 2 k akcji dziennie. Ten wolumen spada, ponieważ w ujęciu 1T dzienny wolumen obrotów średnio wynosi 1,6 k akcji. Od kilku sesji obserwujemy minimalny handel akcjami, po kilkaset sztuk dziennie. To wskazuje na kompletny brak zainteresowania tym papierem ze strony inwestorów giełdowych. I wcale mnie to nie dziwi wobec wzrastającego zadłużenia spółki i życia ponad stan. Jak bowiem nazwać kolejne rolowanie długu obligacyjnego? To wskazuje, że spółka nie jest w stanie wygenerować takiej nadwyżki finansowej, by zrezygnować z b. drogiego finansowania. Spółka z trudem obsługuje zadłużenie, a co dopiero mówić o spłacie zobowiązań. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że pożyczone ok. 90 mln złotych od Belgów nie zostanie spłacone w terminie. termin spłaty został przesunięty. Dlaczego? Dlatego, że spółka nie ma pieniędzy, a swoje zobowiązania rozliczy sprzedażą udziałów w RT. Z moich szacunków wynika, że będzie to większość, tak więc na koniec BBI będzie miało może 5% w całym RT. A zatem zyski z RT, za kilkanaście lat, będą bardzo skromne.
Ile spółka płaci Belgom za pożyczone ok. 90 mln złotych? Dowiemy się z raportu. ja szacuję, że jest min. 10% p.a. Czyli poza ok. 5,5 mln złotych (obligacje) trzeba będzie zapłacić rocznie dodatkowo ok. 9 mln złotych. Do tego dodajmy ok. 12 mln złotych kosztów ogólnych zarządu i mamy już ok. 27 mln złotych rocznie.
Czy nie jest to życie ponad stan?
Taka jest moja spekulacja.