Z pokornym sercem, pełnym nadziei na łaskawość i mądrość Waszą, piszę do Was,
wielce szanowny Panie, w tej sprawie, która duszę moją nęka i nie daje spokoju.Wiem, iż sprawy wielkie, jak sprawy Wasze, przenikają do serca jedynie przez rozum i rozwagę, a o to właśnie się modlę, aby Wasza łaskawa ręka podniosła nasz los, który w tej chwili jak sucha ziemia, pragnie jedynie deszczu. Otóż, niechaj nie będzie tajemnicą, iż bieda stąpa po mojej chacie, jak cień straszliwy, co nie daje mi odpoczynku.
O Panie, któremu losy Spółki są powierzone, słuchaj głosu tego, który w trudzie dnia codziennego zgięty jak wół pod ciężarem trosk i niepowodzeń, błaga o zmiłowanie!
Z pokornym sercem, które wśród trudów dnia codziennego bije jak młot kowalski na rozgrzanej stali, piszę do Was, Panie, nie tylko z prośbą, ale z prawdziwą błagalną modlitwą, jak wędrowiec, który na pustyni wznosi ku niebu ręce, szukając wiatru w najcięższy upał.
Panie Prezesie, niechaj decyzje Wasze będą jak silny wiatr, który niesie statek ku lepszym brzegom, jak ognisko w środku zimy, które ogrzewa zmęczonych wędrowców.
Obsecro de prosperitate in mea causa, valeas bene.