Stało się to, co przepowiadałem już ponad dwa lata temu. Cały ten biznes pomyślany był jako cyniczne wydojenie kasy od inwestorów - akcjonariuszy. Powstał lab, który ktoś przejmie od syndyka - i zapewne to również jest ukartowane.
Zarząd jest niestety mocno kryty, o żadnej odpowiedzialności mowy nie ma. Dojenie przebiegło zgodnie z prawem. Powstał nawet produkt - placebo. Majstersztyk.
Aktywa zostały wyprowadzone z firmy wzorowo. Cierpliwie i systematycznie. Większość naszej kasy ma w kieszeni Kisiel ( lab powstał za kasę z dotacji ) i właściwie ją spożytkuje.
Nie rozumiem tylko wciąż, po co było to spotkanie z akcjonariuszami i końcowe zapewnienie : Nie martwcie się, dla nas też jest to pomysł na emeryturę. Choć rozumiem. Nie chodziło o lab, tylko o dostatnie życie za ukradzione pieniądze.