Ale tak szczerze.
Prezesem zarządu jest jakiś koleś co pracował w audycie i jego mokrym snem jest posiadanie własnego biznesu.
Jest to jego pierwszy biznes, spełnienie marzeń i tym biznesem są rowery i używane ciuszki.
Czy to nie śmierdzi na odległość klapą?
Mnie to wygląda obecnie na projekt marzycielski który zostanie porzucony. Przecież to się nie może udać.
Jakie tutaj są atuty tego całego przedsięwzięcia?