Czy w II kwartale CCC da inwestorom zarobić tyle co w I kwartale?
Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Wychodząc od ogółu do szczegółu: WIG jest przy górnym ograniczeniu poziomu rocznej konsolidacji, WIG20 liczony w USD odbił się od poziomu wsparcia wyznaczonego przez minimum z 2012 r. i ma szanse na przełamanie krótkoterminowego trendu spadkowego, a ten indeks traktuję jako miernik nastrojów inwestorów zagranicznych – jego poprawa byłaby silnym wsparciem dla WIG, ponieważ zagranica generuje blisko 50 proc. obrotów na WIG. Do tego dochodzą niskie stopy procentowe, spadające bezrobocie i rosnący realny fundusz płac oraz rosnące napływy do TFI, w tym również funduszy inwestujących na giełdzie. Podsumowując – otoczenie giełdowe jest korzystne. Myślę, że pieniądze inwestorów będą w dalszym ciągu trafiać w pierwszej kolejności do spółek o silnej pozycji fundamentalnej, takich jak właśnie CCC, oraz innych „dużych średniaków". Spółka rzeczywiście nie jest tania, co nie znaczy, że nie może jeszcze wzrosnąć. Firmy dywidendowe nie są kupowane na tydzień czy dwa, tylko na dłuższe okresy. One są bardziej przewidywalne finansowo niż inne podmioty, dlatego są „pierwszym wyborem" w okresie poprawy nastrojów. Choć bez wątpienia wraz z rozwojem hossy będą wybierane inne spółki, pewnie z niższymi mnożnikami wyceny i większym ryzykiem. Dlatego właśnie już drugi kwartał stawiamy na dwa podmioty CCC i Robyg. Inwestycje w nie traktujemy łącznie. Pierwsza jest już „rozpędzoną lokomotywą", druga – „rakietą szykującą się do startu".