akcje tej spółki z konieczności stały się dla mnie inwestycją typu buy and hold. Z mojej własnej winy, bo przecież uwierzyłem kiedyś profesorom. Pomyślałem, że gdy mówią co chwila - mamy lek, on wykazuje wysoką skuteczność "kliniczną", to coś musi być na rzeczy. A potem przyszedł okres prawdziwego testu. Profesorowie okazali się nieudacznikami. Na tyle, że spartaczyli badania, w taki sposób, że ktoś powinien im odebrać tytuły naukowe. Przyszło mi wierzyć, że kiedyś papier będzie mocny, bo spółka ma pomysł na Onko BCG i mocno zainwestowała w międzyczasie w swoją przyszłość. Krok po kroku podpisuje nowe umowy dystrybucyjne aby ten scenariusz zrealizować. To już nie są gruszki na wierzbie, to się dzieje. Dlatego nie mając za bardzo alternatywy - pozostałem "z ręką w nocniku" i czekam. Do emerytury jeszcze kilka lat. jak tylko dożyję, może być nieźle. Może się uda sprawdzić na własnej skórze idee Buffeta: kupuj produkt firmy i jego perspektywy, nigdy nie kupuj akcji. kiedy nie akceptujesz, że jutro mogą ci zamknąć giełdę. W tym przypadku postanowiłem to zaakceptować.