O samej decyzji z 1 kwietnia nie znajdziemy informacji w ESPI, choć - patrząc na model biznesowy - wydaje się ona kluczowa dla finansów spółki. Co więcej zarząd informował pod koniec kwietnia, że
nie nastąpiły w spółce żadne zdarzenia uzasadniające spadek kursu akcji. Ten zaś spadał solidnie, wyceniając biznesowe niepowodzenia Brastera. Gdy wprowadzano produkt na rynek za jeden papier płacono przeszło 20 zł, nową emisję w 2017 roku przeprowadzano po 13,5 zł, tymczasem teraz akcje kosztują ledwie 4 zł.
Tylko w tym roku straciły 42 proc. Jeżeli zarząd mówi, że nie ma powodów do paniki, po czym pokazuje, że w całym kwartale sprzedał ledwie 8 urządzeń, to raczej o jakiejkolwiek wiarygodności nie może być tutaj mowy.