Najdroższy bubel w Europie!Fakt | 03.06.2011 | 07:13
(fot. Fakt / Damian Burzykowski)
Na Stadionie Narodowym w świetle kamer postępy budowy śledzili już najważniejsi politycy w kraju. Sam stadion miał już trzy wiechy, które powinno się stawiać na zakończenie budowy. Tymczasem najdroższa arena piłkarska na Euro 2012, która pochłonie ponad półtora miliarda złotych, to jedna wielka fuszerka.
Schody grożą zawaleniem, trybuny przeciekają, a wczoraj ulewa zalała lożę prezydencką i pomieszczenie na serwery komputerowe. Wstyd i skandal na całą Europę!
Jeśli wydaje się na coś półtora miliarda złotych, należy się spodziewać, że wszystko zostanie wykonane najlepiej, jak się tylko da. Nie tym razem. Z powodu kolejnych awarii i usterek Narodowe Centrum Sportu, które zarządza areną, odwołało już zaplanowane na 6 sierpnia motocyklowe akrobacje. Mało tego - istnieje wielkie ryzyko, że nie odbędą się także zaplanowane na 27 sierpnia otwarcie stadionu i inauguracyjny mecz Polska-Niemcy, który miał być rozegrany 6 września.
REKLAMA Czytaj dalej
Czyja wina?
Jak to możliwe, że arena, która będzie najdroższą szykowaną na zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa w 2012 roku, ma tyle usterek? Narodowe Centrum Sportu przerzuca winę na wykonawcę, czyli konsorcjum Alpine-Hydrobudowa-PBG.
- Wykonawca powołał specjalną grupę do usuwania przecieków. Jest to faktyczny problem. Nie ma niebezpieczeństwa, że trybuny będą musiały zostać rozebrane. Teren jest zadaszony, po drugie montaż tych trybun został wykonany prawidłowo. Techniczne problemy z uszczelnieniem, jakie ma wykonawca, są po prostu irytujące - komentuje tylko jedną z wad budowy Rafał Kapler, prezes Narodowego Centrum. Wykonawca na razie nie chce się wypowiadać.