Dzieje się to, co przewidywałem, mianowicie powolny spadek wolumen obrotów. Z podobna sytuacją mamy do czynienia na Warimpexie. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że sytuacja w akcjonariacie jest mocno ugruntowana, członkowie zarządu kontrolują oficjalnie ok. 35% akcji, a kolejny duży akcjonariusz kontroluje ok. 10% akcji. Różnica jest ogromna i możemy mówić o niepodważalnej przewadze członków zarządu w akcjonariacie. Co zatem miałoby spowodować, że obroty wróciłyby do poziomów sprzed ujawnienia się tej gigantycznej przewagi? Kto miałby akcje kupować, a przede wszystkim w jakim celu? Przecież tylko popyt na akcje może spowodować wzrost kursu.
Chętnych na akcje BBI jak na lekarstwo. Dlaczego? Dlatego, że zmiana władzy w wyniku pojawienia się dużego akcjonariusza nie wchodzi w grę wobec tak gigantycznej przewagi członków zarządu nad pozostałymi, dużymi akcjonariuszami. Już info o przekroczeniu przez nowego akcjonariusza progu 5% spowodowałoby zakupy akcji przez członków zarządu, więc plany przejęcia władzy w BBI przez kogoś innego skazane są z góry na porażkę. ktoś powie, że nowy, duży akcjonariusz kupowałby akcje, ponieważ te są tanie, a nowe inwestycje dadzą w przyszłości dobra dywidendę. Nic podobnego. W akcjonariacie mieliśmy już wiele funduszy, mieliśmy p. Radziwiłła z dużym pakietem, i wszyscy ono ponieśli dotkliwe straty na sprzedaży akcji, a dywidendy nigdy nie zobaczyli. Dlaczego? Dlatego, że model biznesowy pod rządami prezesa i kumpli wygląda tak, że inwestycje są długotrwałe i bardzo kosztowne. Spółka nie ma kapitału wypracowanego wcześniej i musi się finansować emisją obligacji, coraz droższych. W rezultacie po sprzedaży zrealizowanych projektów pieniądze lądują w kieszeniach obligatariuszy i pozostałych wierzycieli. Przypomnę, że ze sprzedaży Pl. Unii i CM spółka miała ok. 144 mln złotych przepływów, a akcjonariusze nie zobaczyli z tej kwoty ani grosza. Przypomnę, że ze sprzedaży mieszkań w Koneserze spółka miała 20 mln złotych zysku, ale akcjonariusze nie zobaczyli ani grosza dywidendy. Dlaczego? Dlatego, że pieniądze te poszły na spłatę długów. Co więcej, długów przybywa, ponieważ spółka, jak czytamy w sprawozdaniu finansowym za rok 2021, nadal będzie finansować swoją działalność, w tym gigantyczne wynagrodzenia członków zarządu. Przypomnę, że ostatnio dowiedzieliśmy się, że prezes i kumple dodatkowo świadczą spółkom zależnym, którymi sami zarządzają, usługi doradcze za ponad 400 tysięcy złotych w I półroczu. Portfele członków zarządu puchną od gotówki, portfele akcjonariuszy chudną z powodu spadającego kursu akcji. To widać gołym okiem, czyż nie? Czy zatem w takiej sytuacji znajdzie się inwestor, który zainwestuje tu miliony złotych? W jakim celu? Kupi na przykład milion akcji i będzie musiał bezradni przyglądać się temu haniebnemu procederowi, który my obserwujemy od lat? A proceder ten wygląda tak, ze wartość księgowa spółki spada nieustannie od lat, wynagrodzenie członków zarządu rośnie, a kurs akcji nieustannie spada.
Nadziej na szybką sprzedaż Konesera uważam za nieuzasadnione, a spodziewane zyski nigdy nie zostaną wypłacone w formie dywidendy, ponieważ spółka nadal będzie finansować się obligacjami, które wykluczają wypłatę choćby 1 grosza zysku. I nie jest to żadne przypuszczenia, ale oczywisty fakt, wynikający z deklaracji zarządu w ostatnim sprawozdaniu rocznym. Na co zatem pójdą zyski z Konesera, szacunkowo ok. 93 mln złotych? Na spłatę długów, które obecnie wynoszą ok. 75 mln złotych oraz na finasowanie budowy RT oraz PS do czasu otrzymania kredytu budowlanego. Jeśli do tego czasu nie uda się sprzedać Konesera, to bez pomocy obligatariuszy nie da się ruszyć z budową. Obligacje będą tak czy siak coraz droższe, spodziewam się, że w następnej emisji, już za kilka miesięcy, prezes będzie musiał zaproponować min. 20%, a raczej więcej, żeby znaleźli się chętni na te coraz bardziej ryzykowne papiery dłużne. A jeśli nie znajda się chętni, to czekają nas poważne turbulencje związane z płynnością.
Dlaczego członkowie zarządu zastawili swoje akcje? Ja tego nie wiem, ale przypuszczam, że za otrzymaną gotówkę sfinansowali na własny rachunek zamianę kina Wars na PS. Ci z tego będzie miało BBI? Coraz mniejsze roszczenie wobec spółki Serenus sp. z o. o? Coraz mniejsze, ponieważ prezes niezmiennie odpisuje miliony złotych od tego roszczenia wobec podmiotu, którego właścicielami są członkowie rodzin członków zarządu BBI (poza p. Litwińskim). Czy BBI kiedykolwiek otrzyma miliony złotych plus odsetki pożyczone przed laty Serenusowi? Czy w tym roku prezes ponownie odpisze kilka milionów złotych od tej wierzytelności?
Zyski z obu inwestycji, RT i PS, będą prawdopodobnie mniejsze niż same koszty ogólne zarządu w okresie ich realizacji. Na jakiej podstawie zatem można przypuszczać, że za kilkanaście lat spółka wypłaci dywidendę? Każdy może sobie policzyć, że przez 14 lat koszt ogólne zarządu wyniosą prawdopodobnie ok. 170 mln złotych (14 lat x 12 mln złotych) i to pod warunkiem, że roczne koszt nie będą rosnąć, co raczej możemy wykluczyć. Dlaczego 14 lat, zapyta ktoś? Dlatego, że bardzo podobny projekt, Złota44, właśnie tyle trwał do czasu sprzedaży ostatniego apartamentu w tym roku. Budowa została rozpoczęta w 2008 roku. Dlaczego w przypadku RT miałoby być inaczej? Ja myślę, że inaczej nie będzie, być może będzie jeszcze gorzej i drożej, wszak koszty finansowe będą rosły, o czym przekonacie się już w styczniu/lutym przyszłego roku, gdy spółka będzie musiała wykupić obligacje za ok. 43 mln złotych. Ponieważ BBI takiej gotówki nie ma, a w kasie widać dno, prezes zaproponuje obligatariuszom "rolkę". Ile im zaproponuje, żeby zechcieli zrolować obligacje? 20, 25 czy 30%? tak czy inaczej będą to spore kwoty, które istotnie obciążą rachunek zysków. Potrzeby gotówkowe spółki w okresie realizacji i sprzedaży RT oraz PS będą gigantyczne, idące w setki milionów złotych, które trzeba będzie pożyczyć, głównie od obligatariuszy. odsetki będą gigantyczne. Czy ktoś w takiej sytuacji może się spodziewać, że w kasie zostaną pieniądze na wypłatę zysku? Tylko człowiek bardzo naiwny może na to liczyć.
I to są powody, dlaczego nie ma ruchu w interesze i nie ma chętnych na akcje BBI. I spodziewam się, że w najbliższym czasie niecierpliwość w akcjonariacie będzie rosła, a wraz z nią chęć sprzedaży akcji poważne kłopoty o każdej cenie. To może spowodować poważne problemy akcjonariuszom, którzy mają na przykład akcje zastawione lub kupione na kredyt.
Taka jest moja spekulacja.:)