http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Roman-Giertych-triumfuje-w-wojnie-z-hejterami-moi-klienci-zbieraja-dowody-moga-byc-powazne-procesy,wid,16329431,wiadomosc.html
Na żywo: Ponad 35 milionów złotych na koncie WOŚP!
Najnowsze wiadomości: Najzimniejsze miesiące w historii Polski
Najnowsze wiadomości: NRD handlowała krwią pobieraną przymusowo od więźniów
Najnowsze wiadomości: Topnieje antarktyczny lodowiec
Najnowsze wiadomości: Odmowa wszczęcia śledztwa ws. wypowiedzi księdza z Piotrkowa Trybunalskiego
Najnowsze wiadomości: Do Hiszpanii wróciła grypa A. Zmarło już 5 osób
Roman Giertych triumfuje w wojnie z hejterami: moi klienci zbierają dowody, mogą być poważne procesy
TOK FM | dodane 1 godzinę i 24 minuty temu
drukuj
Roman Giertych
fot. PAP / Rafał Guz Roman Giertych
opinie
- Nie lubię określeń typu "idziemy po was", bo to fanfaronada. Ale chcę ostrzec, że wielu moich klientów zbiera dowody na naruszenie dóbr osobistych na forach internetowych. Po wyroku Sądu Najwyższego każdy taki przypadek może być ścigany na drodze cywilnej - ostrzegał w TOK FM mecenas Roman Giertych. Prawnik nie ma wątpliwości, że wyrok sądu to przełom.
W ubiegłym tygodniu SN wydał wyrok w sprawie obraźliwych wpisów dla Giertych pod artykułem na stronie Fakt.pl. Tym samym sąd otworzył drogę do obciążania wydawców portali internetowych odpowiedzialnością za obraźliwe wpisy na forach internetowych.
Giertych porównał wyrok SN do "zdobycia Jerozolimy". - Wpisy na forach mają być traktowane jak listy do redakcji. To przełom - mówi w TOK FM.
Giertych przypomina, że również w przypadku Radosława Sikorskiego doszło do naruszenia dóbr osobistych. - A każdy taki przypadek po wyroku Sądu Najwyższego może być ścigany na drodze cywilnej. Za chwilę to mogą być bardzo poważne procesy - ostrzega Giertych.
Wojnę z internetowymi hejterami prawnik i były wicepremier w rządzie Jarosława Kaczyńskiego rozpoczął wspólnie z ministrem Radosławem Sikorskim. - Zaczęło się od wpisu, którego autor zaproponował Radkowi Sikorskiemu, żeby swoich dwóch synów rzucił do gazu. Cieszę się, że skończyło się takim wyrokiem SN. Choć oczywiście opluwania w internecie nie jest mniej - ocenił.