to taka technika , ktora na gieldach kreuje plynnosc . Chodzi o to zeby z rzeczki nie zrobil sie staw ,czyli woda stojaca.
Animator dzisiejszy , juz nie musi glowkowac. Przychodzi do pracy i wciska dwa guziki. Jeden w maszynie do kawy , drugi w compie
wlaczajac algorytm.
Plynnosc nalezy przy tym rozumiec umownie i z przymruzeniem oka. Na gieldach prowincjonalnych wystarcza strumyczek.
Ten strumyczek uspokaja jednak inwestorow , ktorzy jeszcze do niedawna zajmowali sie zbieractwem i polowem . Przypomina im to niedawne czasy bowiem , gdy szum wody kolysal ich do snu i w ciezkich czasach mogli wymoczyc nozki i napic sie gdy brakowalo
jagod i runa lesnego.
Gdy strumyk stawal sie slyszalny, rodziny wybiegaly przed lepianke w nadzieji , ze w sieci zaplatala sie ryba.
Od czasu do czasu , lasy sie zielenily, nastawala obfitosc i ludzie oddalali sie od zrodelka . Wtedy zazwyczaj pojawialy sie stworzenia
wodne , ktore w spokoju mogly sie rozmnazac. Taka jest kolej rzeczy . Moral z tej historii?
Jezeli stac nas tylko na jeden z guzikow, ktore mozemy wcisnac, niech to bedzie ten od strumyka espresso.
Milego dnia wasza babcia A . Nima