Anegdota zasłyszana ostatnio na budowie podczas narady:
Wykonawca miał umowę na 2,46 zł za tonę stali żebrowanej na budowę budynku wielorodzinnego (podpisana na początku roku)
Dzwonią do niego z hurtowni: Proszę Pana, chcemy zerwać umowę, płacimy 1.400.000 zł kary
- Hurra - krzyknął zadowolony Wykonawca - mam prawie półtorej bańki !
Umowę zerwał.
Za 2 tygodnie potrzebna mu była stal bo zaczynał budowę, zadzwonił do tej samej firmy.
- Proszę bardzo, Szanowny Kliencie, teraz cena to 4,65 zł za tonę.
Zadzwonił do kilku innych, wziął po 4,65zł, ostatecznie zapłaci więcej 2.500.000 zł niż pierwotna umowa, także brak rozeznania
na rynku kosztował go 1.000.000 zł
Obecnie panuje ciekawa atmosfera: zamawiało się od kogoś materiał kilkanaście lat, teraz dostawcy/producenci wykorzystują sytuacje i nawet jeśli nie wynika to z ich kosztów podnoszą ceny, "bo tak robią wszyscy" lub te podwyżki są niewspółmierne
do zwiększonych kosztów.
Mój znajomy Inspektor sparafrazował powiedzenie "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie" na obowiązujące obecnie
na Inwestycjach: "Prawdziwego ch.... poznasz w biedzie"
Skoro ktoś na tym zarabia to czemu się nie przyłączyć lub trwać w tym "przyłączeniu" od kilku miesięcy ze świadomością, że to
raczej nie koniec