Lek wchodzący do kliniki to 8-12% prawdopodobieństwa zarejestrowania. Zarejestrowanie oznacza kilka-kilkanaście mld PLN z tantiem plus dodatkowe płatności od firmy farmaceutycznej. To, że żaden polski innowacyjny lek nie został jeszcze zarejestrowany, nie znaczy, że to jest niemożliwe.
Prawdopodobieństwo przejścia pierwszej fazy badań to około 60%. Pewnie takie jest też prawdopodobieństwo zawarcia umowy partneringowej. A cała kapitalizacja Captora wynosi tyle, co upfront w jako takiej umowie.
Te prawdopodobieństwa to nie jest wróżenie, tylko historyczne średnie. W przypadku Captora prawdopodobieństwo jest pewnie wyższe, bo jak masz mało kasy to idziesz do badań klinicznych tylko z naprawdę dobrym projektem, nie z byle czym, jak czasami big pharma.
Od tego 1993 coś się jednak na giełdzie udało. Taki np. CD Projekt. Jak kosztował 5-10 PLN, to też ludzie pisali, że gry to bzdura i loteria, że przepalanie kasy, że nikomu w Polsce się przecież nie udało i tym podobne kocopały. Jak się udało i CD Projekt został największą spółką na GPW, to nagle każdy "doświadczony inwestor" mówił, że zawsze w nich wierzył, kupił akcje po 4 PLN itd. Oprócz CD Projektu udało się kilku innym prywatnym, rozwojowym spółkom.
A analityk z Noble może nie jest biotechnologiem, ale ogarnia przynajmniej interpunkcję.