Trochę nam się pozmieniało przez ostatni tydzień.
Ambitnie gonimy z naszą wyceną stawkę (5 spółek we wpisie powyżej), ale one też nie powiedziały ostatniego słowa i sukcesywnie zwiększają swoją wycenę rynkową.
Efekt: w tym tygodniu brakuje nam do stawki 1,47 raza w naszej wycenie od bieżącej wartości 42,50 (poprzednio było 1,79 od 32,00), co przekłada się na 42,5 * 1,47 = 62,5 (poprzednio było 57).
Co dalej?
Zakładam zysk netto na 23r na poziomie 47 mln (20 zł/akcję) - na razie za I kw mamy 19 mln.
Po przeliczeniu wskaźników i założeniu braku zmian u konkurencji w zakresie wyceny rynkowej i osiąganych wyników (ceteris paribus), wskaźnik osiągnięcia podobnej wyceny rynkowej co grupa konkurencyjna zwiększa się nam z 1,47 do 2,26.
Przekłada się to na wycenę: 42,5 * 2,26 = 96. Jest to cena odzwierciedlająca wycenę rynkową na poziomie aktualnej wyceny portfela tych 5 spółek i przy założeniu osiągnięcia w tym roku zysku w wys. 47 mln.
Dziwne rzeczy zaczynają tu wychodzić z wyliczeń, sam nie wiem co o tym myśleć. A jak wycena tych 5 spółek na koniec roku będzie wyższa niż aktualnie? ... powinniśmy wtedy gonić dalej ich wycenę? ... no bo niby czemu mielibyśmy być notowani z dyskontem w stosunku do nich - nie widzę powodów.
na marginesie: na Naramowicach zostało do sprzedania chyba 6 szt. mieszkań (kwartał temu było koło 60 szt. - o ile pamiętam), na Łacinie zostało koło 30szt (głównie najdroższe na ostatnim piętrze z dużymi tarasami); głupia rzecz - miejsca parkingowe i komórki - jakieś 20 - 30 mln przychodu ...
E tam. Bzdury i myślenie życzeniowe ...