Załóżmy, że raport jest prawdziwy. Jednocześnie wydaje mi się, że nie ma tam informacji rewelacyjnych czy niespodziewanych. Zauważmy, że Hindenburg nie wynajął siatki agentów, która po wtopieniu się w tłum w Bangaldeszu, w Kazachstanie czy w Rosji pieczołowicie rozpracowywała ośmiornicę LPP. Wszystkie informacje są z poczciwego google a wnioski (może i trafne) wyciągane z sprawozdania. Zakładam, że przeciętny analityk bankowy czy funduszowy zaangażowany w spółkę stawiał sobie podobne pytania i wyciągał odpowiednie wnioski. Na podstawie tych wniosków inwestowano. Więc cóż, jeśli nie będzie jakiegoś bojkotu sklepów to wiadomo co się stanie z kursem :)