tak się składa, że ja jestem doktorem nauk ekonomicznych UW. Sposób formułowania myśli przez bankierka oraz zasób słownictwa, terminologii ekonomicznej, a także brak erudycji każą podejrzewać zakończenie dyscyplinującego wykształcenia gdzieś na poziomie zawodówki/technikum, a następnie kupno niezbyt wyrafinowanych kursów.
W internecie można wszystko.