wg mnie co najmniej rok marazm, czyli po 2012 odbicie...
Ciezko bedzie namowic juz ludzi nie gielde. Moi znajomi, nie chca jej znac...
Pieniądze zarobić można tak naprawdę w 2 sposoby:
- praca
- prowadzenie firmy
Giełda odpada bo to rosyjska ruletka. A analitycy sa kupieni, a rekomendacje falszywe, tez kupione...
Z lokaty zysk zje inflacja.
Kryzys był do przewidzenia, ale nikt z analityków tego nie mowił... Cel: nagonic innych ile sie da...
Zarząd też się nie popisał. Przekladanie informacji o przejeciu firmy swiadczy, ze zarzad spolki staje sie malo powazny i niewiarygodny. Przykladowo nie wyobrazam sobie np. w danym dniu podpisac kontrakt z inna firma i pare godzin przed spotkaniem poinformowac kontrachenta, ze zmieniam termin tego spotkania, nie precyzujac kiedy bedzie kolejne, nie podajac konkretnej przyczyny zmiany terminu bo...(ze wzgl na interes spolki zmiana terminu) wg mnie nie jest argumentem....
Przykladow jest wiecej...
Reasumujac: Wg mnie kazdy niech robi co chce... Ja mam akcje i trzymam bo (zainwestowalem nadwyzke fin.) wiec moge trzymac latami. Nie sprzedaje teraz bo emocje na gieldzie to najgorszy doradca, celem wejscia na gielde byl zysk i moge poczekac. Obawiam sie jednak, ze nie kazdy tak moze sobie poczekac. Stad uwagi tzw Mózia nie sa trafne - sprzedaja ci co nieraz musza np. z powodow osobistych choroba, badz mysleli ze szybko zarobia, a gielda to maszynka do robienia pieniedzy.
Mimo pesymizu pzdr wszystkich. Nie dajcie sie zwariowac. Przeciez nie macie kredytów we frankach na 30 lat:)