Akurat gdy zaczęliśmy zastanawiać się nad drugim dzieckiem oraz przeprowadzką na większe mieszkanie kurs franka poszybował w górę. Rata zaczęła nam doskwierać. Najgorsze jednak jest saldo do spłaty. 12 lat spłat i nadal mamy większy kapitał do spłaty niż na początku. Nowy znajomy powiedział, że gdyby kurs CHF spadł, to i tak musielibyśmy zapłacić do banku tyle co wzięłiśmy w złotówkach na zakup mieszkania. To ma być sprawiedliwe? Gdyby kurs spadł poniżej 2 złotych np. trzy miesiące po wzięciu kredytu, to nie mógłbym oddać mniej niż kwota udzielonego kredytu... Zaczęliśmy wtedy drążyć temat. Klauzul niedozwolonych naliczyliśmy ponad 10.
Ten nowy znajomy ostatnio podesłał mi taki artykuł
linkCiekawe czy to prawda...? Co o tym myślicie?