Dnia 2014-01-09 o godz. 12:47 ~antymax napisał(a):
> mam gdzies to co piszesz :):10 groszy też może być, tutaj
> będzie jak na IDEONIE TERAZ ,ja sobie spokojnie dobierałem
> po 3 gronie ,po 4 też mam ;):)opluwali,OPLUWALI a teraz
> się ładnie ustawiają w kolejeczce,a jeszcze wczoraj króla
> chcieli zabić,JERZY IDŻ sobie WIRTUALNIE POGRAĆ
> :):):p)bedziesz zdrowszy :):)i duuuu...................y
> nie truj chłepcze :)jak się chce zarobić to i ryzykować też
> trzeba,idź na Wig 20-tam masz 200% pewnego zarobku
> :):):):)buhahhaha.Pozdrawiam cierpliwych,ale
> akcjonariuszy,nie tych co tylko br.....ą klawiaturkę i
> wirtualnie się onn......ą :):)
obudź sie chłopie sylwester sie juz skończył , w jakiej kolejce ?
to skończy po odwieszeniu( watpię żeby było ) na groszu , polezakuje i wywala to z giełdy
Ja rozumiem pocieszanie sie , ale w tym przypadku to de.........bilizm
każdy tak naprawde chce taniej kupić po odwieszeniu,zreszta jak wszyscy płaczą ,z ebędzie źle to bębie akurat odwrotnie,zawsze tak jest jak pieja ,że zwyżki to leci na pysk
POCZYTAJCIE-JA TWIERDZĘ,ZE WARTO MIEĆ PSW ,NAGANIANIE NA SPADKI DOBRZE WRÓZY ;):)
Kiedy wiosną 2013 r. do świadomości inwestorów dotarła wiadomość, że posiadane przez nich akcje CEDC znikną z rachunków najpierw pojawiło się niedowierzanie. Potem oburzenie. Na końcu rezygnacja. Sytuacja wydawała się tak bezprecedensowa i absurdalna, że wszyscy mieli nadzieję iż się już nie powtórzy. Niestety. Minęło pół roku i z rachunków inwestorów zniknęły akcje kolejnej spółki – słoweńskiego banku Nova KBM. Wprawdzie jego free float na GPW był niewielki, ale i tak grono oburzonych inwestorów jest całkiem spore. Trzeba w tym miejscu postawić pytanie o bezpieczeństwo inwestycji na warszawskiej giełdzie. Nie chodzi tu nawet o to, by szukać winnych. Zresztą, znaleźć ich byłoby niełatwo. Gros inwestorów ma pretensję do KNF i GPW, ale warto zauważyć, że Nova KBM raportowała i podlegała słoweńskiemu nadzorowi. Czy zawiniła spółka? To specyficzna sytuacja, bo w przypadku Novej KBM doszło de facto do nacjonalizacji - jej stare akcje przestały istnieć, a nowe objęło państwo.
Inwestorzy zarzucają spółce, że prowadziła fatalną politykę informacyjną. Nic dziwnego. Przydałoby się ostrzec wcześniej inwestorów, że taki skrajnie niekorzystny dla nich scenariusz wchodzi w rachubę, aby dać im chociaż szansę wyjścia z inwestycji – po jakiejkolwiek cenie. Ot, choćby po to, aby mogli sobie odliczyć stratę w celach podatkowych. O zarobku już chyba nikt nie myślał, bo od czasu debiutu Novej KBM na GPW w 2011 r. jej kurs leciał na łeb na szyję. Do momentu zawieszenia notowań (3 grudnia 2013 r.) akcje potaniały o ponad 98 proc.
Normą jest, że po przeprowadzeniu oferty publicznej zagraniczni (choć nie tylko) debiutanci przechodzą przemianę. Niestety, na gorsze. O ile przed debiutem mają z reguły obsługującą je agencję PR, czy też inne dedykowane osoby do relacji z mediami i inwestorami, o tyle potem kontakt ze spółką się urywa. Pozostaje tylko żmudne przebijanie się przez sformalizowanie raporty pisane w języku angielskim, a uzyskanie jakichkolwiek dodatkowych informacji graniczny z cudem.
Konkluzja? Konieczne są jakieś zmiany systemowe, aby historia się już nie powtórzyła. Jest to też w interesie GPW, bo w przeciwnym razie inwestorzy mogą bardzo niechętnie kupować akcje kolejnych zagranicznych debiutantów. A szkoda, bo przecież wśród nich mogą się znajdować ciekawe propozycje inwestycyjne.
TU AKCJE NIE ZNIKNĘŁY ,zawieeszone,ale będa w obrocie i nie ma co szczekać ,karawana jedzie dalej z wami czy bez was,a szczekanie i ujadanie dla mnie dobrym prognostykiem jest