POCZYTAJCIE-JA TWIERDZĘ,ZE WARTO MIEĆ PSW ,NAGANIANIE NA SPADKI DOBRZE WRÓZY ;):)
Kiedy wiosną 2013 r. do świadomości inwestorów dotarła wiadomość, że posiadane przez nich akcje CEDC znikną z rachunków najpierw pojawiło się niedowierzanie. Potem oburzenie. Na końcu rezygnacja. Sytuacja wydawała się tak bezprecedensowa i absurdalna, że wszyscy mieli nadzieję iż się już nie powtórzy. Niestety. Minęło pół roku i z rachunków inwestorów zniknęły akcje kolejnej spółki – słoweńskiego banku Nova KBM. Wprawdzie jego free float na GPW był niewielki, ale i tak grono oburzonych inwestorów jest całkiem spore. Trzeba w tym miejscu postawić pytanie o bezpieczeństwo inwestycji na warszawskiej giełdzie. Nie chodzi tu nawet o to, by szukać winnych. Zresztą, znaleźć ich byłoby niełatwo. Gros inwestorów ma pretensję do KNF i GPW, ale warto zauważyć, że Nova KBM raportowała i podlegała słoweńskiemu nadzorowi. Czy zawiniła spółka? To specyficzna sytuacja, bo w przypadku Novej KBM doszło de facto do nacjonalizacji - jej stare akcje przestały istnieć, a nowe objęło państwo.
Inwestorzy zarzucają spółce, że prowadziła fatalną politykę informacyjną. Nic dziwnego. Przydałoby się ostrzec wcześniej inwestorów, że taki skrajnie niekorzystny dla nich scenariusz wchodzi w rachubę, aby dać im chociaż szansę wyjścia z inwestycji – po jakiejkolwiek cenie. Ot, choćby po to, aby mogli sobie odliczyć stratę w celach podatkowych. O zarobku już chyba nikt nie myślał, bo od czasu debiutu Novej KBM na GPW w 2011 r. jej kurs leciał na łeb na szyję. Do momentu zawieszenia notowań (3 grudnia 2013 r.) akcje potaniały o ponad 98 proc.
Normą jest, że po przeprowadzeniu oferty publicznej zagraniczni (choć nie tylko) debiutanci przechodzą przemianę. Niestety, na gorsze. O ile przed debiutem mają z reguły obsługującą je agencję PR, czy też inne dedykowane osoby do relacji z mediami i inwestorami, o tyle potem kontakt ze spółką się urywa. Pozostaje tylko żmudne przebijanie się przez sformalizowanie raporty pisane w języku angielskim, a uzyskanie jakichkolwiek dodatkowych informacji graniczny z cudem.
Konkluzja? Konieczne są jakieś zmiany systemowe, aby historia się już nie powtórzyła. Jest to też w interesie GPW, bo w przeciwnym razie inwestorzy mogą bardzo niechętnie kupować akcje kolejnych zagranicznych debiutantów. A szkoda, bo przecież wśród nich mogą się znajdować ciekawe propozycje inwestycyjne.