dzis dowiedziałem sie ze mam raka złośliwego byłem z Wami,nie pisałem za wiele kocham Was wszystkich ,to forum to częśc mojego życia ,jutro mnie tu już nie bedzie rokowania sa bardzo złe,chciałbym zeby to forum było ludzi życzliwych sobie nawzajem pomagajacych ,życze Wam samych sukcesów Wszyskim .KOCHAM WAS
Re: mam raka Autor: ~Red Nostradamus [212.75.100.*]
Pytanie czy masz raka finansowego czy w ciele bo jeżeli w ciele to nie poddawaj się... poczytaj o metodzie samoleczenia:
http://www.samoleczeniebsm.pl/
i pamiętaj o Chrystusie... nie lekceważ Go... On pomaga jak mu się powierza swoje życie...
Nie zalamuj sie.
Z tym trzeba walczyc.Nie mozesz sie poddawac.
Bardzo duzo ludzi z tego wyszlo.
Moj maz mial czerniaka. Byl na operacji (4 lata temu) i wszystko w porzadku.
Musisz w to uwierzyc, ze bedzie dobrze.
Trzymaj sie mocno i wracaj do zdrowia.
jeszcze raz ja , nie rezugnoj przenigdy z konwencjonalnej medycyny NIEWOLNO , mozesz stosowac inne naturalne środki ale pamietaj nie zamiast , jesli ktos proponyje ci cudowne metody ale jednoczesnie namawia do rezygnacji z medycyny jest szarlatanem , zaufaj lekarzom
Dnia 2007-09-17 o godz. 19:42 ~KRACHMEN napisał(a):
> A JA MAM BIALACZKE , I NIE MOGE ZNALEZC DAWCY :(( .
> MOJE MARZENIE TO ZEBY SOBIE PODUPCZYC PRZED SMIERCIA , BO
> CALY CZAS SIEDZE TU NA FORUM NIE WIEM JAK WYGLADA I
> SMAKUJE KOBIETA , MOZE ZNAJDZIE SIE JAKAS PANI KTORA MI
> DA :p
POZDRAWIAM W CIERPIENIU
Twoje chamstwo przekroczyło granice przyzwoitości.
Rownież chciałbym sie tu dopisać. Rak AIDS i iinne przeklanstwa czlwoieka, usiadamiaja nam jak jestesmy bezbronni. Ale mysle ze jak wielu tu juz napisalo wiara czyni cuda. Jestesmy z toba a dowodem sa te posty.
nie ma takiej możliwości abyś tu nie był...wszyscy Ci współczujemy, ale nie możesz zaszyć się z tym problemem...odcinać od ludzi...wchodź na forum, rób to co zawsze i uwierz, że dasz radę...mój kuzyn ma raka, jest bardzo młody, ale po ostatniej chemii nie wykryto u niego żadnych komórek rakowych....teraz wraca do zdrowia...wielu się udaje i Tobie też się powiedzie....żyj tak jakby każdy kolejny dzień miałbyć ostatni w Twoim życiu a przeżyjesz więcej od tych co żyją po 100 lat....
i walcz z chorobą odwiedź miejsca które darzysz sentymentem spróbuj medycyny alternatywnej np bioenergoterapeutyka jESTEM z Tobą jesteś wielkim CZŁOWIEKIEM to wyznanie zmusiło mnie do reflekcji nad życie trzymaj się nie wiem jak ja skończę...
Jeśli już zaistniałeś na tym forum z takim tematem to bardzo chciałbym abyś się podzielił cała sytuacja od narodzin, co się stało jak przebiega cala sytuacja, czego to rak jaki rodzaj itd. Dziekuje
czerniak -rak skóry byłem dzis u dermatologa nie ma zadnych watpliwosci powiekszone wezły chłonne, blizna od dwóch lat,początkowo sama blizna teraz krwawi ,jutro na onkologie w trybie pilnym,pociesz mnie jezeli mozesz
Od ciebie zależy co z nim zrobisz. Może to zabrzmi drażliwie lecz to tylko i wyłącznie Ty masz szanse by sie od niego uwolnić musisz w to uwierzyć - ii nie ubliżaj innym nie życz żle bliżnim nie myśł źle o sobie - odpocznij i wyzdrowiej z całego serca ci tego życze i boże błogosławieństwo nad tobą niech ciągle trwa
Walcz, walcz i jeszcze raz walcz!!! na pewno masz dla kogo, pomyśl, że po prostu musisz wyzdrowieć. Na co dzień pracuję z chorymi nowotworowymi i wielu z nich udało się z tego wyjść, ale musisz w to gorąco wierzyć. Wygadaj sie przed żoną lub inną bliską osobą, razem będziecie silniejsi. Trzymam za Ciebie kciuki.
Mam dobrą wiadomość dla ciebie.Moja babcia dwa lata temu też to usłyszała.Nie załamała się ponieważ miała wtedy bo miała 78lat.Ale ja się załamałem i miałem takiego farta,że jak opowiedziałem o tym mojej znajomej to ona opowiedziała mi o takim jej starszym znajomym co miał raka rozsianego po całym organizmie i próbował wszystkiego.I któregoś dnia ktoś mu powiedział o pewnym preparacie na raka.Kupił go i bez namysłu zarzył bo stwierdził,że nie ma już wyjścia.Po miesiącu po raku zostały dziury a ropa lała się z niego wszystkimi otworami,myślał że to koniec a jak to ustało to człowiek wyzdrowiał i wyglądał jak nowonarodzony.Lekarz po zrobieniu badań powiedział:"nie wiem coś pan ku...wa zrobił ale nie masz pan raka".Ja kupiłem to mojej babci i z trudem namówiłem ją do tego,żeby to wzięła ale udało się.Po zrobieniu badań po 6 miesiącach od diagnozy lekarz powiedział:"na pewno nie umrze pani na to co u mnie się pani leczyła i dużo lat życia przed panią".Obecnie moja babcia ma 80 lat i wyniki badań jakie robiła niedawno ma takie jak młoda kobieta.Znajoma pielęgniarka powiedziała,że nigdy nie miała takich wyników jak moja babcia (nie wie,że babcia to wzięła,bo jak pokazałem co chcę jej dać to była przeciwna,tak samo było z lekarzem).Jak jesteś zainteresowany to podaj gg.Przysięgam na wszystkie świętości,że cała historia jest prawdziwa i nie zarabiam na tym preparacie.
Maz mial to samo i chodzil z blizna kilka lat.
Wyszedl z tego. U Ciebie bedzie tak samo.
Po operaci nawet nie mial zastosowanej chemioterapii.
Wszystko bedzie dobrze.
Pozdrawiam.
medycyna chińska , spróbowac mozna nic nie zaszkoszi , ale wtedy bez cheli i innych zeczy szpitalnych trzeba to stosowac. Znam osobiscie przypadek wyleczenia takimi metodami przez chinczyka.
jak jestes z Gliwic albo okolic to jeden z najlepszych wyborów ale jak pisałem w poscie wyzej zastanów sie nad naturalna medycyna bo chemia strasznie osłabia organizm a przy węzłąch chłonnych juz zaatakowanych to bedziesz musiał uwazac bardzo na infekcje
Mam dobrą wiadomość dla ciebie.Moja babcia dwa lata temu też to usłyszała.Nie załamała się ponieważ miała wtedy bo miała 78lat.Ale ja się załamałem i miałem takiego farta,że jak opowiedziałem o tym mojej znajomej to ona opowiedziała mi o takim jej starszym znajomym co miał raka rozsianego po całym organizmie i próbował wszystkiego.I któregoś dnia ktoś mu powiedział o pewnym preparacie na raka.Kupił go i bez namysłu zarzył bo stwierdził,że nie ma już wyjścia.Po miesiącu po raku zostały dziury a ropa lała się z niego wszystkimi otworami,myślał że to koniec a jak to ustało to człowiek wyzdrowiał i wyglądał jak nowonarodzony.Lekarz po zrobieniu badań powiedział:"nie wiem coś pan ku...wa zrobił ale nie masz pan raka".Ja kupiłem to mojej babci i z trudem namówiłem ją do tego,żeby to wzięła ale udało się.Po zrobieniu badań po 6 miesiącach od diagnozy lekarz powiedział:"na pewno nie umrze pani na to co u mnie się pani leczyła i dużo lat życia przed panią".Obecnie moja babcia ma 80 lat i wyniki badań jakie robiła niedawno ma takie jak młoda kobieta.Znajoma pielęgniarka powiedziała,że nigdy nie miała takich wyników jak moja babcia (nie wie,że babcia to wzięła,bo jak pokazałem co chcę jej dać to była przeciwna,tak samo było z lekarzem).Jak jesteś zainteresowany to podaj gg.Przysięgam na wszystkie świętości,że cała historia jest prawdziwa i nie zarabiam na tym preparacie.Powodzenia.