że NCBR anuluje przetarg na autobusy. To byłoby jak samobójstwo. Może mają jakiś plan awaryjny. Może Ursus coś na tym ugra. Bo sytuacja jest jak w tym przysłowiu: "Złapał Tatar Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma."
No jednak to nie jest już takie zwykłe zamówienie. W puli jest dwa miliardy złotych, tysiąc autobusów i opóźnienia w elektryfikacji transportu publicznego, w stosunku do rządowych planów idące już chyba w lata. Anulowanie przetargu, to dalsze opóźnienia i to przed wyborami. Fiasko tego projektu może stać się jednym z tematów kampanii wyborczej opozycji. Opozycja będzie miała używanie. I słusznie.
nie takie rzeczy PIS poukrywał....rządowa telewizja o tym nawet nie wspomni a jak już to na korzysć NCBiR. Zasypią ludzi kasą z 5 Kaczyńskiego i po sprawie....kogo tam jakiś elektryczny autobus obchodzi? ważne żeby 500+ co miesiąc wpływało - tak myśli większość wyborców i to wystarczy do wygranej w wyborach.
ja jakoś sobie to wyobrażam całkiem normalnie - cięzko to byłoby sobie wyobrazic, gdyby NCBiR podpisał z Ursusem ten kontrakt! z bankrutem bez kasy, teraz to i już bez ludzi znających się na rzeczy (odejscia z UrsusBusa) to dopiero byłaby kompromitacja dla NCBiR ...a tak nie podpiszą i będą rozgłaszać (zresztą zgodnie z prawdą) że chronili w ten sposób PAŃSTWOWE czyli PODATNIKA pieniądze, że kontrakt był nierealny do zrealizowania w tych okolicznosciach (upadek Ursusa) i maja ALIBI? MAJĄ! także 90% szans jest na opcję taką, że do piątku nie dostarczą tych dokumentów i NCBiR z czystym sumieniem będzie mógł odstąpić od podpisania umowy nie ze swojej winy. Czyste ręce....a politycznie CIEMNY LUD WSZYSTKO KUPI!
Jednak musi coś być na rzeczy, bo inaczej NCBR odmówiłby podpisania umowy na autobusy już dawno, na tej samej zasadzie, jak odmówił podpisania umowy na dofinansowanie auta dostawczego.
Ale na samochód dostawczy nic nie przedłużali. A Ursus będzie pewnie mógł przedłużać procedury, odwołując się od negatywnej decyzji NCBR, tak jak odwoływał się od decyzji w sprawie dostawczaka. A drugiej strony, wydaje mi się, że Ursus upadnie i nie zdąży nawet się odwołać, bo zwyczajnie nie ma pieniędzy w kasie. Przecież za wszystkie dostawy materiałów i za wszystkie usługi musi płacić z góry. A z czego opłacać jeszcze podatki, ZUS-y i pensje pracowników. Tragedia.