• Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [192.95.4.*]
    ratuj Pan nowym infem bo odpału jak nie było tak nie ma, a przecież po ostatnim latryna miała być już ostatecznie pognębiona.
    Na szybko podpowiadam jak z tego wybrnąć:

    link
  • Re: Panie Janie Autor: ~Klocuszy [46.134.139.*]
    No i jeszcze otwarcia kolejnej gałęzi rozwoju - badania nad kałem kangurów.
  • Re: Panie Janie Autor: ~syr [37.47.132.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 12:08 ~Klocuszy napisał(a):
    > No i jeszcze otwarcia kolejnej gałęzi rozwoju - badania nad kałem kangurów.

    Gdyby głupota miała skrzydła byłbyś ORŁEM
  • Re: Panie Janie Autor: ~kotek [46.134.140.*]
    Nie wiem co złego zrobił Jan myszowatemu, ale takiej dawki jadu pod jego adresem od myszy to nawet w sejmie nie ma. Zapewne myszą sknocił rachunkowość w fluidzie i Jan go wysłał na trawkę.
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [94.75.98.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 13:14 ~kotek napisał(a):
    > Nie wiem co złego zrobił Jan myszowatemu, ale takiej dawki jadu pod jego adresem od myszy to nawet w sejmie nie ma. Zapewne myszą sknocił rachunkowość w fluidzie i Jan go wysłał na trawkę.

    Gratuluję kreatywności. Myślałem, że w kwestii rozszyfrowania tożsamości myszowatego, opublikowano już na tym forum wszelkie możliwe tezy. A tu taka niespodzianka :-)
  • Re: Panie Janie Autor: pati_ [77.255.92.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 13:14 ~kotek napisał(a):
    > Nie wiem co złego zrobił Jan myszowatemu, ale takiej dawki jadu pod jego adresem od myszy to nawet w sejmie nie ma. Zapewne myszą sknocił rachunkowość w fluidzie i Jan go wysłał na trawkę.

    A zastanawiałeś się co Myszowatemu zrobił prezes Indygo i Ekoeksportu ?

    Mam wrażenie ,że Myszowaty inaczej nie umie ,to jest jego sposób gry na giełdzie , a może za to ,że kiedyś zawisł wysoko na haku na naszym kochanym Fluidku ,a potem był zmuszony zrealizować straty.
    Mino wszystko to tajemniczy gość. :))
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [89.76.218.*]
    Pati, rzadko bo rzadko, ale udzielam się równiez na Biomedzie. Gdzie niewydarzony projekt inwestycyjny ustawił na początku 2016r. wartościową spółkę w czarnej d. W chwili zawarcia układu tj. w połowie 2016 wyraziłem swoje zdanie, że takiej góry długów na takich warunkach spłacić się nie da, sreber rodowych (tj. kasy z wyprzedaży aktywów) na spłatę tych długów nie wystarczy, a raty układowe najpierw odessają ze spółki środki na rozwój - a na koniec ją uduszą. I niestety, wygląda na to, że właśnie obserwujemy jak spółki traci oddech.
    Dzieje się źle, ale nigdy nie pozwoliłem sobie na złośliwy komentarz o Zarządzie Biomed-u. Dlaczego? Można zarządzać spółką dobrze lub źle - nie każdy musi być orłem. Ale dopóki ktoś w miarę rzetelnie informuje akcjonariuszy o efektach swojego zarządzania, to nawet jeśli mu to zarządzanie idzie kiepsko, nie odczuwam potrzeby wyzłośliwiania się na jego temat.
    Za to kiedy Zarząd zaczyna sobie lecieć w kulki z akcjonariuszami - no cóż, wtedy czuję się zwolniony z przestrzegania pewnych norm obowiązujących w społeczeństwie.

    Pozdrawiam
  • Re: Panie Janie Autor: pati_ [77.255.92.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 17:22 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > Pati, rzadko bo rzadko, ale udzielam się równiez na Biomedzie. Gdzie niewydarzony projekt inwestycyjny ustawił na początku 2016r. wartościową spółkę w czarnej d. W chwili zawarcia układu tj. w połowie 2016 wyraziłem swoje zdanie, że takiej góry długów na takich warunkach spłacić się nie da, sreber rodowych (tj. kasy z wyprzedaży aktywów) na spłatę tych długów nie wystarczy, a raty układowe najpierw odessają ze spółki środki na rozwój - a na koniec ją uduszą. I niestety, wygląda na to, że właśnie obserwujemy jak spółki traci oddech.
    > Dzieje się źle, ale nigdy nie pozwoliłem sobie na złośliwy komentarz o Zarządzie Biomed-u. Dlaczego? Można zarządzać spółką dobrze lub źle - nie każdy musi być orłem. Ale dopóki ktoś w miarę rzetelnie informuje akcjonariuszy o efektach swojego zarządzania, to nawet jeśli mu to zarządzanie idzie kiepsko, nie odczuwam potrzeby wyzłośliwiania się na jego temat.
    > Za to kiedy Zarząd zaczyna sobie lecieć w kulki z akcjonariuszami - no cóż, wtedy czuję się zwolniony z przestrzegania pewnych norm obowiązujących w społeczeństwie.
    >
    > Pozdrawiam

    Oświadczam, że co napisałeś do wiadomości przyjęłam, jednak uważam ,że oręż którym walczysz to broń obosieczna,godząc w zarząd (poprzez utratę wartości akcji ) tracą bogu ducha winni drobni akcjonariusze.

    Pozdrawiam
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [89.76.218.*]
    > Oświadczam, że co napisałeś do wiadomości przyjęłam, jednak uważam ,że oręż którym walczysz to broń obosieczna,godząc w zarząd (poprzez utratę wartości akcji ) tracą bogu ducha winni drobni akcjonariusze.
    >
    > Pozdrawiam

    Ci co kupili - tracą.
    Ci, którzy mieliby od nich odkupić, bo posiadaliby te same informacje, co wcześniej kupujący .. UPS.
    Pamiętaj - jak nie "walczę" komentarzem w rodzaju ogólnego stwierdzenia << to crap<<<
    - tylko uzupełnieniem informacji - o te drobne szczegóły, których zarząd spółki nie uznał za pożyteczne aby je upublicznić

  • Re: Panie Janie Autor: ~kabanos [164.127.223.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 17:22 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > Pati, rzadko bo rzadko, ale udzielam się równiez na Biomedzie. Gdzie niewydarzony projekt inwestycyjny ustawił na początku 2016r. wartościową spółkę w czarnej d. W chwili zawarcia układu tj. w połowie 2016 wyraziłem swoje zdanie, że takiej góry długów na takich warunkach spłacić się nie da, sreber rodowych (tj. kasy z wyprzedaży aktywów) na spłatę tych długów nie wystarczy, a raty układowe najpierw odessają ze spółki środki na rozwój - a na koniec ją uduszą. I niestety, wygląda na to, że właśnie obserwujemy jak spółki traci oddech.
    > Dzieje się źle, ale nigdy nie pozwoliłem sobie na złośliwy komentarz o Zarządzie Biomed-u. Dlaczego? Można zarządzać spółką dobrze lub źle - nie każdy musi być orłem. Ale dopóki ktoś w miarę rzetelnie informuje akcjonariuszy o efektach swojego zarządzania, to nawet jeśli mu to zarządzanie idzie kiepsko, nie odczuwam potrzeby wyzłośliwiania się na jego temat.
    > Za to kiedy Zarząd zaczyna sobie lecieć w kulki z akcjonariuszami - no cóż, wtedy czuję się zwolniony z przestrzegania pewnych norm obowiązujących w społeczeństwie.
    >
    > Pozdrawiam

    Bardzo aktywny byłeś do niedawna na EEX. Wieszczyłes z garbage, toi-toi i innymi kurs 2zł. Jaki kurs jest teraz każdy może sprawdzić ale teraz wy zamilkliście. Przyszła pora na fluid. Dobrej zabawy.
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [89.76.218.*]
    Dnia 2019-03-16 o godz. 12:25 ~kabanos napisał(a):

    > Bardzo aktywny byłeś do niedawna na EEX. Wieszczyłes z garbage, toi-toi i innymi kurs 2zł. Jaki kurs jest teraz każdy może sprawdzić ale teraz wy zamilkliście. Przyszła pora na fluid. Dobrej zabawy.

    Gdybyś chabaninko był tu wcześniej to mignęłoby ci przed oczyma coś, co kilku nadzianych na Fluid-a zapamiętało jako Uroczyste Otwarcie Zakładu. Nadgorliwi, nie czekając na dychacza, zabrali się wówczas za grzebanie żywcem tygrysów. Przeszło im ...

    Ps. Ostawianie kursu obowiązuje na koniec roku. Przypominam - mój typ to 1,65.
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [94.75.98.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 13:08 ~syr napisał(a):

    > Gdyby głupota miała skrzydła byłbyś ORŁEM

    E tam, zaraz orłem.
    Nie wystarczy - mniejszościowym akcjonariuszem Fluid-a?

  • Re: Panie Janie Autor: ~lk [5.173.104.*]
    Piszesz jak nastolatek dla zgrywy, ale nastolatkowi pewnie by się by się to szybko znudziło....jeśli jesteś dorosły to pisz jak dorosły, miej litość dla siebie.
  • Re: Panie Janie Autor: ~tygrys_myszowaty [94.75.98.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 13:29 ~lk napisał(a):
    > Piszesz jak nastolatek dla zgrywy, ale nastolatkowi pewnie by się by się to szybko znudziło....jeśli jesteś dorosły to pisz jak dorosły, miej litość dla siebie.

    Technicznie rzecz biorać, to o komunikacie ostatecznie pognębiającym latrynę to perorował głównie niejaki Wiem ...
  • Re: Panie Janie Autor: ~inwestorka [188.147.110.*]
    sie czepiacie myszy. Ja bardzo lubie czytać jego posty...
  • Re: Panie Janie Autor: ~poeta [188.146.54.*]
    jego posty są jak.... miód na oczy :)
  • Re: Panie Janie Autor: ~kotek [46.134.140.*]
    Ja onegdaj też czytałem ciekawe jego wywody, ale się facet skur....ł i już jest nudny i powtarzalny jak kałasznikow.
  • Re: Panie Janie Autor: ~miso [193.200.82.*]
    tygrys skutecznie i z szyderstwem punktuje ten nieudolny wałek, jakim jest przedsięwzięcie Fluid.
    Pomaga mu w tym organizacja zwana LAtryna.
    Dostrzegaja upultanie akcjonariuszy brazem oraz ich duże palce u stóp, pokryte stwardniałym nalotem ...

  • Re: Panie Janie Autor: ~he [37.248.157.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 14:16 ~miso napisał(a):
    > tygrys skutecznie i z szyderstwem punktuje ten nieudolny wałek, jakim jest przedsięwzięcie Fluid.
    > Pomaga mu w tym organizacja zwana LAtryna.
    > Dostrzegaja upultanie akcjonariuszy brazem oraz ich duże palce u stóp, pokryte stwardniałym nalotem ...
    >

    he
    normalne że
    kristoffer58 broni swego szefa.
  • Re: Panie Janie Autor: ~Kicha [46.134.139.*]
    Ktoś musi ostrzegać innych przed tymi pomyjami fluidowskimi. I tak wielu już dało się nadziać na to łajno.
  • Re: Panie Janie Autor: spock55 [193.111.166.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 15:24 ~Kicha napisał(a):
    > Ktoś musi ostrzegać innych przed tymi pomyjami fluidowskimi. I tak wielu już dało się nadziać na to łajno.

    Serce rośnie na myśl że mamy takich altruistów którzy poświęcają swój czas dla dobra innych !!!
  • Re: Panie Janie Autor: ~morelka [83.6.195.*]
    Co tu się nasładzać kochanym fluidkiem :) Podbijcie mocno kurs w górę, a nie po parę groszy zasypujecie woreczki. Jak chcecie zobaczyć zetkę nie mówiąc o dychaczu ?:)
  • choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: swój [185.28.251.*]
    ale brakuje jeszcze jednej kolumny z kwotami:))) i to dopiero będzie ciekawe
  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~tygrys_myszowaty [89.76.218.*]
    Tabelka jest cacy.
    Ale dlaczego autor, zamiast podpisać się własnym nickiem, skorzystał z mojego - tego nie wiem.

  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~greg [94.246.130.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 17:04 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > Tabelka jest cacy.
    > Ale dlaczego autor, zamiast podpisać się własnym nickiem, skorzystał z mojego - tego nie wiem.
    >

    Bo każdy chce być ojcem sukcesu, ty nim jesteś - oczywiście w negatywnym znaczeniu - niszczenie wizerunku firm na forach których bywasz jest znamienne, świadczące o potrzebie bycia docenianym przez innych anonimowych forumowiczów, to buduje twoje ego. Ciekawy jestem czy masz rodzinę (żonę, dzieci), jeśli tak to im współczuję bo na pewno doświadczają znęcania psychicznego - widzisz same wady a jeśli nie to tylko na nich się skupiasz. Nie, ty nie masz rodziny (może kiedyś miałeś) jesteś samotny, sfrustrowany, nienawidzący ludzi którzy cokolwiek, - może nieudolnie ale - próbują robić i coś osiągnąć. Ty odnosisz sukcesy na giełdzie, ale tylko jako forumowy troll, którego pragną naśladować inne forumowe trolle - gratuluję. Nie odpowiadaj na ten post - proszę i pozdrawiam.
  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~kotek [46.134.146.*]
    Podpisuję się pod tym postem Grega.
  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~jesteś [31.0.127.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 17:04 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > Tabelka jest cacy.
    > Ale dlaczego autor, zamiast podpisać się własnym nickiem, skorzystał z mojego - tego nie wiem.
    >

    jak papuga ,
    tutaj na forum jedna z dziewczyn powiedziała ci że czyta twoje wpisy myśląc że jest w szkole ,tak ładnie słowa poowijane są
    w sreberko tylko że później nie można ich odnaleźć nigdzie ,bo to zwykła ściema pustosłowie obrabianie słów zdań
    na pożytek swojego cwaniactwa swojego ja swojego ego.
    Gdybyś ty i tobie podobni zadali sobie trochę trudu łatwiej by wam tobie było nie przeszkadzać innym w swoim dążeniu i
    chętnym do dokonania czegoś dobrego dla siebie dla kraju dla innych przy współpracy i pomocy tych innych .
    Nie dosyć że Państwo olewa wszelkiego typu innowacyjne wynalazki w żaden sposób nie pomagając nic nie ułatwiając ,
    to jeszcze takie typy jak ty i tobie podobni na głowie stają żeby tylko tym osobom się nie powiodło ,żeby tylko przypadkiem
    nie zrobili czegoś dobrego .Dla kogo pracujesz od kogo pobierasz ty i inni pieniądze za tą neutralizację każdego kto się
    wychyli i postawi wam kto cię szkolił czy tez San Escobar maczał palce w tym czy inny jakiś koncern ,bo w wielu przypadkach
    gdzie coś ktoś próbuje opublikować wskrzesić uruchomić to na drodze tych wszystkich firm staje tzw. tygrys i następuje
    negacja wszystkiego z taką zawziętością że to wygląda bardzo bardzo podejrzane .
    Bo normalny obywatel w żaden sposób nie pozwolił by sobie na szkodzenie Ojczyźnie ,ale obatel już tak bo on ma to gdzieś liczy
    się tylko on.To ze już masz słuszny wiek nic a nic cię nie tłumaczy z takiego siania fermentu i szkodzeniu innym.
    Nie odpisuj .

  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~może [31.0.127.*]
    Dnia 2019-03-15 o godz. 17:04 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > Tabelka jest cacy.
    > Ale dlaczego autor, zamiast podpisać się własnym nickiem, skorzystał z mojego - tego nie wiem.
    >

    to trochę tobie i innym uzmysłowi jak wynalazcy mają lekko ,czyli po polsku pod górkę .

    Śmietniki historii. Jak kręcimy sznur na polskie wynalazki

    Podobno piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Ale nie tylko. Łatwo się w nim też potknąć o wynalazki polskich naukowców. Budzą zachwyt, są potrzebne, ale na końcu pada słowo „kasa”. I wtedy lądują na śmietniku historii.

    Jak to jest, gdy coś jest tak blisko, a jednak tak daleko? Mówi się, że bezradność jest jednym z najgorszych stanów – niby możesz wyciągnąć rękę po coś, ale nie sięgasz.
    Prof. Paweł Moskal z Uniwersytetu Jagiellońskiego doskonale zna to uczucie – niby ma 10 mln zł, a nie może z nic skorzystać.
    Moskal pesymista wzdycha: - Pierwsze patenty zgłosiłem w 2009 roku. Od tego czasu próbujemy coś zorganizować. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przyznało nam grant w 2014 roku. 10 mln zł, których nie możemy wziąć.
    Profesor UJ wraz ze swoim zespołem rozwija na wydziale fizyki nową technologię – tomografy PET. Rozwijałby szybciej, gdyby te 10 mln zł miał w ręce. Ale żeby z nich skorzystać, potrzebuje dodatkowych 3,5 mln zł wkładu własnego. W praktyce od prywatnych inwestorów. Więc czas mija, a polskich tomografów PET nie ma.

    Moskal optymista nie zraża się. Kreśli przyszłość: - Mogłyby zastąpić te klasyczne tomografy, być tańsze i bardziej uniwersalne. Byłoby świetnie, gdyby teraz nasze tomografy były używane w szpitalach!
    I znów odzywa się pesymista: - Tylko te 3,5 mln zł…
    Aplikuje sobie szybko „kroplówkę” optymizmu: - Od liceum, co było jakieś 35 lat temu, wiedziałem, że zajmę się nauką. Ten tomograf to dzieło życia.
    Profesor Moskal cierpi na rozdwojenie jaźni, a tymczasem grupa naukowców z Uniwersytetów w Kalifornii i Pensylwanii już wie: wymyślili podobny tomograf, a więc jest sukces. Bo ktoś na pewno się zgłosi. Są przekonani, że długo czekać nie będzie trzeba. Co tam zresztą przekonani, to pewność.

    Zastrzyk z radioaktywnej glukozy
    Nieco wiedzy technicznej. Działanie klasycznego tomografu oparte jest na kryształach rejestrujących promieniowanie. Są drogie i mają szerokość obrazowania na poziomie kilkunastu centymetrów. Żeby wykonać nimi zdjęcie całego ciała potrzeba kilkunastu sesji. Zarejestrują wnętrze pacjenta i kształt jego organów.
    Tomografy PET działają w oparciu o polimer organiczny. Dużo tańszy. Profesor nazywa go plastikiem – w końcu to także tworzywo sztuczne.
    Takich tomografów jest na świecie mało. Dają możliwość nie tylko zobrazowania kształtu organów, ale także i ich działania.
    Wystarczy zjeść cukier. Precyzyjnie: przyjąć zastrzyk z radioaktywnej glukozy. Brzmi groźnie, ale dawka jest mniejsza, niż roczna średnia dawka naturalnego promieniowania dla człowieka.

    Dzięki temu można sprawdzić, jak cukier metabolizuje się w poszczególnych partiach ciała. A ponieważ komórki nowotworowe metabolizują go od 10 do 20 razy szybciej, lekarz jest w stanie wykryć potencjalne ogniska nowotworów, nawet jeśli nie widać jeszcze zniekształceń na organach.
    Dodatkowym atutem tomografu prof. Moskala i spółki jest mobilność. Prototyp powstał z plastiku i ma możliwość składania go z lekkich przenośnych modułów, niczym z klocków Lego. Można go zabrać w każde miejsce i dostosować do pacjentów o różnym wzroście czy wadze. Takich możliwości nie ma żaden tomograf na świecie.

    Moskal optymista: - Przez lata sądzono, że to niewykonalne z powodu zbyt małej wydajności. Nasza metoda rekompensuje słabszą wydajność przez znacznie większe pole widzenie i wykorzystanie kilku warstw. Tą technologią można zrobić tomograf na całe ciało człowieka w kosztach mniejszych, niż te obecne o 20-centymetrowym polu obrazowania, w których korzysta się z kryształów. Takie skanowanie otworzyłoby przed medycyna nowe możliwości. Miałoby się porównanie działania różnych organów w tym samym czasie. Można byłoby też sprawdzać, jak działają leki i jak organizm je zużywa. Nie tylko na obrazie. Również na filmie.

    Amerykańsko-chiński sojusz
    General Electric, Siemens, Philips. To konkurencja naukowców z UJ. Polacy mogliby walczyć z tymi gigantami, bo nasza idea jest nowa. Tyle że 10 mln zł z NCBR (tych, które są tak blisko, a tak daleko) to i tak za mało. A polscy bogacze nie są skorzy do inwestowania w naukę. Boją się ryzyka.
    Tymczasem do grupy naukowców z Kalifornii zgłasza się firma United Imiging z Chin, zainteresowana ich tomografami. Chińczycy przysyłają do Kalifornii kilkudziesięciu swoich inżynierów. Projekt nabiera tempa.
    A Moskal pesymista powtarza: - Jest sporo funduszy inwestycyjnych, ale one zainwestują maksymalnie około 1 mln złotych. Dla prywatnych firm takich jak np. GE nie jesteśmy partnerami do wspólnego rozwinięcia technologii, bo oferujemy rozwiązanie tańsze, a to nie jest w ich interesie. Oni chcą przede wszystkim na tym zarobić.
    Moskal w „różowych okularach” nadal jednak walczy. Ma już zbudowany – tylko z własnych środków – trzeci prototyp. I łup „maruda” przypomina mu, że „prace dalej ruszyć nie mogą”

    - No dobrze, ale przecież jakoś można wydobyć te miliony z NCBR! – oponuję.
    - Nasz system jest skonstruowany tak, jakbyśmy już byli krajem Europy zachodniej albo USA. A do tego jeszcze daleka droga – odpowiada naukowiec. – Przypomina, że najpierw musiałbym mieć 3,5 mln zł.
    Prof. Moskal się więc miota, a Amerykanie z Chińczykami rozwijają współpracę. Ci pierwsi już dostali rządowy grant – w przeliczeniu na złotówki to 60 mln. 17 razy tyle, ile potrzeba zespołowi z UJ. Mało tego, Chińczycy dorzucili jeszcze więcej, choć nie zdradzają dokładnie, ile.

    Geniusz, który nie miał na rehabilitację
    W walce z wiatrakami prof. Paweł Moskal nie jest osamotniony. Chyba najbardziej znaną historią naukowca, któremu się nie powiodło, jest ta inżyniera Jacka Karpińskiego. W latach 70. opracował mikrokomputer K-202. Innowacyjność się nie spodobała - Karpińskiego odsunięto od kierowania Zakładem Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwie MERA. Zamiast K-202 postawiono na przestarzały system RIAD. Miał jakieś zalety? Dwie - wdrożono go we wszystkich krajach RWPG i był znacznie tańszy.

    Karpiński wyemigrował do Szwajcarii, gdzie stworzył m.in. robota sterowanego głosem oraz Pen-Readera – skaner wraz z oprogramowaniem do wczytywania i czytania tekstu po jednej linijce. Do Polski Karpiński wrócił w latach 90. doradzał Leszkowi Balcerowiczowi i Andrzejowi Olechowskiemu w kwestiach informatyki, gdy ci byli ministrami. Produkował też kasy fiskalne.
    Mimo to cały czas borykał się z problemami finansowymi. Pułapka uaktywniała się, gdy chciał wprowadzić swoje wynalazki na rynek. Fakt, lubił za to winić siły zewnętrzne – banki, spiski, sabotaż.
    "Ponieważ mam trudności z poruszaniem się, to muszę mieć rehabilitację. Masaże powinny kosztować 800 złotych miesięcznie. Na co nie mam. Czyli muszę dorobić. Dorabiam w ten sposób, że projektuję witryny internetowe. Głupia robota, ale parę złotych można zarobić" – wspominał przed śmiercią w wieku 82 lat. Naukowiec, okrzyknięty geniuszem, zmarł w 2010 roku.

    Grafen - bohater narodowy
    O Pawle Moskalu i Jacku Karpińskim - i ich wynalazkach - wielu ludzi pewnie nie słyszało. Inaczej jest w przypadku grafenu - to prawdopodobnie najbardziej znana historią nieudanego naukowego odkrycia nad Wisłą. To materiał wytrzymały, lekki, dobrze przewodzący.
    W 2012 roku polskie media ogłosiły: „Jesteśmy coraz bliżej supernowoczesnego grafenu w przemyśle. Zajmie się tym konsorcjum firm, uczelni i instytutów naukowych. Będziemy produkować materiał przyszłości”.
    Grafen na jakiś czas stał się symbolem polskiego rozwoju

    Ojcem polskiego grafenu był dr Włodzimierz Strupiński. Miały być miliony dla Polski i polskich firm, a grafen miał podbić świat.
    - Kolejka naukowców z całego świata do naszego grafenu wszystkich rodzajów była zawsze bardzo długa, zarówno w ramach realizowanych projektów europejskich, jak i innych kontaktów badawczych. Nie byliśmy w stanie wszystkich obsłużyć. Natomiast kwestia sprzedaży komercyjnej i jej efektywności to już zupełnie inny temat na oddzielną dyskusję – wspominał w 2017 roku dr Włodzimierz Strupiński, gdy… zwalniano go z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych, w którym pracował nad grafenem.
    Strupiński w rozmowie z WP Tech opowiadał wtedy, że po zwolnieniu dostaje bardzo dużo ofert. Siedem z nich rozważał poważnie. Zapytany o to, ile z nich jest spoza Polski, odparł krótko: - Większość.
    Naukowiec w końcu wybrał Politechnikę Warszawską, a o grafenie głośno zrobiło się znowu miesiąc temu. Okazało się, że Nano Carbon, jedna z polskich firm mających wytwarzać i sprzedawać grafen, cienko przędzie. Teraz sprzedaje część swoich maszyn, w tym podstawowe narzędzia do badania jakości wyprodukowanego grafenu.
    Leniwe uniwersytety

    Problem komercjalizacji nauki będzie istniał w Polsce jeszcze długo. Uniwersytety są zbyt zachowawcze i mają inne cele niż naukowcy planujący komercjalizację. W Polsce dla uczelni końcem badań jest publikacja naukowa lub habilitacja – ocenia Jan J. Zygmuntowski, prezes Fundacji Instrat. - Badania wdrożeniowe, prototypowanie – to pochłania dodatkowe fundusze, które zazwyczaj nie są wydzielone. I nie szkodzi, że mamy infrastrukturę z funduszy unijnych. Ona nie jest wykorzystywana do dalszych badań. To zbyt ryzykowne, a uczelnie wyższe z braku środków próbują przerzucić ryzyko komercjalizacji prototypów na prywatne podmioty. A one tego nie robią, bo nie będą inwestować w niesprawdzoną technologię – podkreśla.

    Dobrym przykładem innej praktyki jest Wielka Brytania. W Cambridge istnieje specjalna jednostka do komercjalizacji nauki. Tam wybiera się naukowców, którzy mogą rozwijać swoje pomysły dalej i oferuje się im wsparcie. Kiedy spółka, którą założą w ramach tej instytucji, zaczyna przynosić zyski, to Cambridge również zarabia, bo posiada kilkanaście procent udziałów. Ale nie po to, by wywierać wpływ na badaczy. Tylko po to, by inwestycja w nich zwróciła się uczelni.
    - Konstytucja dla nauki czy reforma ministra Gowina miała teoretycznie pomóc między innymi przez zniesienie opodatkowania podatkiem dochodowym własności intelektualnej i przemysłowej czy możliwość odliczenia kosztów na działalność badawczą i rozwojową – wylicza Zygmuntowski - To dobry krok, ale ulgi dla biznesu mają mniejsze znaczenie niż nowe narzędzia dla świata nauki. W tym momencie innowacyjność, a właściwie wprowadzanie jej w życie, nie jest mocną stroną polskiej nauki – konkluduje ekspert.

    Gdzie ci bogacze?
    Wróćmy jeszcze raz do tomografu PET.
    Chińczycy i Amerykanami za wspólne miliony zdążyli już zbudować bardzo podobny tomograf. A prof. Paweł Moskal przyznaje, że coraz częściej myśli o zagranicznym inwestorze. W końcu na pieniądze czeka już pięć 5 lat.
    Moskal pesymista konkluduje: - Mamy międzynarodowe patenty, ale w Polsce nie podejmuje się ryzyka finansowania projektów, które mogą się nie udać. Instytucje finansujące przerzucają to ryzyko na wykonawców. A rozwój technologii jest nierozerwalny z ryzykiem i musi się brać pod uwagę możliwość porażki. Coraz bardziej tracę nadzieję, że uda się zrealizować ten projekt.
    Tym razem Moskal optymista milczy.

    Takich to przypadków mamy rocznie dziesiątki ,szkoda że tacy obatele potrafią tylko psuć psuć i jeszcze raz psuć .
  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~139 [37.248.159.*]
    Dnia 2019-03-17 o godz. 21:25 ~może napisał(a):
    > Dnia 2019-03-15 o godz. 17:04 ~tygrys_myszowaty napisał(a):
    > > Tabelka jest cacy.
    > > Ale dlaczego autor, zamiast podpisać się własnym nickiem, skorzystał z mojego - tego nie wiem.
    > >
    >
    > to trochę tobie i innym uzmysłowi jak wynalazcy mają lekko ,czyli po polsku pod górkę .
    >
    > Śmietniki historii. Jak kręcimy sznur na polskie wynalazki
    >
    > Podobno piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Ale nie tylko. Łatwo się w nim też potknąć o wynalazki polskich naukowców. Budzą zachwyt, są potrzebne, ale na końcu pada słowo „kasa”. I wtedy lądują na śmietniku historii.
    >
    > Jak to jest, gdy coś jest tak blisko, a jednak tak daleko? Mówi się, że bezradność jest jednym z najgorszych stanów – niby możesz wyciągnąć rękę po coś, ale nie sięgasz.
    > Prof. Paweł Moskal z Uniwersytetu Jagiellońskiego doskonale zna to uczucie – niby ma 10 mln zł, a nie może z nic skorzystać.
    > Moskal pesymista wzdycha: - Pierwsze patenty zgłosiłem w 2009 roku. Od tego czasu próbujemy coś zorganizować. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przyznało nam grant w 2014 roku. 10 mln zł, których nie możemy wziąć.
    > Profesor UJ wraz ze swoim zespołem rozwija na wydziale fizyki nową technologię – tomografy PET. Rozwijałby szybciej, gdyby te 10 mln zł miał w ręce. Ale żeby z nich skorzystać, potrzebuje dodatkowych 3,5 mln zł wkładu własnego. W praktyce od prywatnych inwestorów. Więc czas mija, a polskich tomografów PET nie ma.
    >
    > Moskal optymista nie zraża się. Kreśli przyszłość: - Mogłyby zastąpić te klasyczne tomografy, być tańsze i bardziej uniwersalne. Byłoby świetnie, gdyby teraz nasze tomografy były używane w szpitalach!
    > I znów odzywa się pesymista: - Tylko te 3,5 mln zł…
    > Aplikuje sobie szybko „kroplówkę” optymizmu: - Od liceum, co było jakieś 35 lat temu, wiedziałem, że zajmę się nauką. Ten tomograf to dzieło życia.
    > Profesor Moskal cierpi na rozdwojenie jaźni, a tymczasem grupa naukowców z Uniwersytetów w Kalifornii i Pensylwanii już wie: wymyślili podobny tomograf, a więc jest sukces. Bo ktoś na pewno się zgłosi. Są przekonani, że długo czekać nie będzie trzeba. Co tam zresztą przekonani, to pewność.
    >
    > Zastrzyk z radioaktywnej glukozy
    > Nieco wiedzy technicznej. Działanie klasycznego tomografu oparte jest na kryształach rejestrujących promieniowanie. Są drogie i mają szerokość obrazowania na poziomie kilkunastu centymetrów. Żeby wykonać nimi zdjęcie całego ciała potrzeba kilkunastu sesji. Zarejestrują wnętrze pacjenta i kształt jego organów.
    > Tomografy PET działają w oparciu o polimer organiczny. Dużo tańszy. Profesor nazywa go plastikiem – w końcu to także tworzywo sztuczne.
    > Takich tomografów jest na świecie mało. Dają możliwość nie tylko zobrazowania kształtu organów, ale także i ich działania.
    > Wystarczy zjeść cukier. Precyzyjnie: przyjąć zastrzyk z radioaktywnej glukozy. Brzmi groźnie, ale dawka jest mniejsza, niż roczna średnia dawka naturalnego promieniowania dla człowieka.
    >
    > Dzięki temu można sprawdzić, jak cukier metabolizuje się w poszczególnych partiach ciała. A ponieważ komórki nowotworowe metabolizują go od 10 do 20 razy szybciej, lekarz jest w stanie wykryć potencjalne ogniska nowotworów, nawet jeśli nie widać jeszcze zniekształceń na organach.
    > Dodatkowym atutem tomografu prof. Moskala i spółki jest mobilność. Prototyp powstał z plastiku i ma możliwość składania go z lekkich przenośnych modułów, niczym z klocków Lego. Można go zabrać w każde miejsce i dostosować do pacjentów o różnym wzroście czy wadze. Takich możliwości nie ma żaden tomograf na świecie.
    >
    > Moskal optymista: - Przez lata sądzono, że to niewykonalne z powodu zbyt małej wydajności. Nasza metoda rekompensuje słabszą wydajność przez znacznie większe pole widzenie i wykorzystanie kilku warstw. Tą technologią można zrobić tomograf na całe ciało człowieka w kosztach mniejszych, niż te obecne o 20-centymetrowym polu obrazowania, w których korzysta się z kryształów. Takie skanowanie otworzyłoby przed medycyna nowe możliwości. Miałoby się porównanie działania różnych organów w tym samym czasie. Można byłoby też sprawdzać, jak działają leki i jak organizm je zużywa. Nie tylko na obrazie. Również na filmie.
    >
    > Amerykańsko-chiński sojusz
    > General Electric, Siemens, Philips. To konkurencja naukowców z UJ. Polacy mogliby walczyć z tymi gigantami, bo nasza idea jest nowa. Tyle że 10 mln zł z NCBR (tych, które są tak blisko, a tak daleko) to i tak za mało. A polscy bogacze nie są skorzy do inwestowania w naukę. Boją się ryzyka.
    > Tymczasem do grupy naukowców z Kalifornii zgłasza się firma United Imiging z Chin, zainteresowana ich tomografami. Chińczycy przysyłają do Kalifornii kilkudziesięciu swoich inżynierów. Projekt nabiera tempa.
    > A Moskal pesymista powtarza: - Jest sporo funduszy inwestycyjnych, ale one zainwestują maksymalnie około 1 mln złotych. Dla prywatnych firm takich jak np. GE nie jesteśmy partnerami do wspólnego rozwinięcia technologii, bo oferujemy rozwiązanie tańsze, a to nie jest w ich interesie. Oni chcą przede wszystkim na tym zarobić.
    > Moskal w „różowych okularach” nadal jednak walczy. Ma już zbudowany – tylko z własnych środków – trzeci prototyp. I łup „maruda” przypomina mu, że „prace dalej ruszyć nie mogą”
    >
    > - No dobrze, ale przecież jakoś można wydobyć te miliony z NCBR! – oponuję.
    > - Nasz system jest skonstruowany tak, jakbyśmy już byli krajem Europy zachodniej albo USA. A do tego jeszcze daleka droga – odpowiada naukowiec. – Przypomina, że najpierw musiałbym mieć 3,5 mln zł.
    > Prof. Moskal się więc miota, a Amerykanie z Chińczykami rozwijają współpracę. Ci pierwsi już dostali rządowy grant – w przeliczeniu na złotówki to 60 mln. 17 razy tyle, ile potrzeba zespołowi z UJ. Mało tego, Chińczycy dorzucili jeszcze więcej, choć nie zdradzają dokładnie, ile.
    >
    > Geniusz, który nie miał na rehabilitację
    > W walce z wiatrakami prof. Paweł Moskal nie jest osamotniony. Chyba najbardziej znaną historią naukowca, któremu się nie powiodło, jest ta inżyniera Jacka Karpińskiego. W latach 70. opracował mikrokomputer K-202. Innowacyjność się nie spodobała - Karpińskiego odsunięto od kierowania Zakładem Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwie MERA. Zamiast K-202 postawiono na przestarzały system RIAD. Miał jakieś zalety? Dwie - wdrożono go we wszystkich krajach RWPG i był znacznie tańszy.
    >
    > Karpiński wyemigrował do Szwajcarii, gdzie stworzył m.in. robota sterowanego głosem oraz Pen-Readera – skaner wraz z oprogramowaniem do wczytywania i czytania tekstu po jednej linijce. Do Polski Karpiński wrócił w latach 90. doradzał Leszkowi Balcerowiczowi i Andrzejowi Olechowskiemu w kwestiach informatyki, gdy ci byli ministrami. Produkował też kasy fiskalne.
    > Mimo to cały czas borykał się z problemami finansowymi. Pułapka uaktywniała się, gdy chciał wprowadzić swoje wynalazki na rynek. Fakt, lubił za to winić siły zewnętrzne – banki, spiski, sabotaż.
    > "Ponieważ mam trudności z poruszaniem się, to muszę mieć rehabilitację. Masaże powinny kosztować 800 złotych miesięcznie. Na co nie mam. Czyli muszę dorobić. Dorabiam w ten sposób, że projektuję witryny internetowe. Głupia robota, ale parę złotych można zarobić" – wspominał przed śmiercią w wieku 82 lat. Naukowiec, okrzyknięty geniuszem, zmarł w 2010 roku.
    >
    > Grafen - bohater narodowy
    > O Pawle Moskalu i Jacku Karpińskim - i ich wynalazkach - wielu ludzi pewnie nie słyszało. Inaczej jest w przypadku grafenu - to prawdopodobnie najbardziej znana historią nieudanego naukowego odkrycia nad Wisłą. To materiał wytrzymały, lekki, dobrze przewodzący.
    > W 2012 roku polskie media ogłosiły: „Jesteśmy coraz bliżej supernowoczesnego grafenu w przemyśle. Zajmie się tym konsorcjum firm, uczelni i instytutów naukowych. Będziemy produkować materiał przyszłości”.
    > Grafen na jakiś czas stał się symbolem polskiego rozwoju
    >
    > Ojcem polskiego grafenu był dr Włodzimierz Strupiński. Miały być miliony dla Polski i polskich firm, a grafen miał podbić świat.
    > - Kolejka naukowców z całego świata do naszego grafenu wszystkich rodzajów była zawsze bardzo długa, zarówno w ramach realizowanych projektów europejskich, jak i innych kontaktów badawczych. Nie byliśmy w stanie wszystkich obsłużyć. Natomiast kwestia sprzedaży komercyjnej i jej efektywności to już zupełnie inny temat na oddzielną dyskusję – wspominał w 2017 roku dr Włodzimierz Strupiński, gdy… zwalniano go z Instytutu Technologii Materiałów Elektronicznych, w którym pracował nad grafenem.
    > Strupiński w rozmowie z WP Tech opowiadał wtedy, że po zwolnieniu dostaje bardzo dużo ofert. Siedem z nich rozważał poważnie. Zapytany o to, ile z nich jest spoza Polski, odparł krótko: - Większość.
    > Naukowiec w końcu wybrał Politechnikę Warszawską, a o grafenie głośno zrobiło się znowu miesiąc temu. Okazało się, że Nano Carbon, jedna z polskich firm mających wytwarzać i sprzedawać grafen, cienko przędzie. Teraz sprzedaje część swoich maszyn, w tym podstawowe narzędzia do badania jakości wyprodukowanego grafenu.
    > Leniwe uniwersytety
    >
    > Problem komercjalizacji nauki będzie istniał w Polsce jeszcze długo. Uniwersytety są zbyt zachowawcze i mają inne cele niż naukowcy planujący komercjalizację. W Polsce dla uczelni końcem badań jest publikacja naukowa lub habilitacja – ocenia Jan J. Zygmuntowski, prezes Fundacji Instrat. - Badania wdrożeniowe, prototypowanie – to pochłania dodatkowe fundusze, które zazwyczaj nie są wydzielone. I nie szkodzi, że mamy infrastrukturę z funduszy unijnych. Ona nie jest wykorzystywana do dalszych badań. To zbyt ryzykowne, a uczelnie wyższe z braku środków próbują przerzucić ryzyko komercjalizacji prototypów na prywatne podmioty. A one tego nie robią, bo nie będą inwestować w niesprawdzoną technologię – podkreśla.
    >
    > Dobrym przykładem innej praktyki jest Wielka Brytania. W Cambridge istnieje specjalna jednostka do komercjalizacji nauki. Tam wybiera się naukowców, którzy mogą rozwijać swoje pomysły dalej i oferuje się im wsparcie. Kiedy spółka, którą założą w ramach tej instytucji, zaczyna przynosić zyski, to Cambridge również zarabia, bo posiada kilkanaście procent udziałów. Ale nie po to, by wywierać wpływ na badaczy. Tylko po to, by inwestycja w nich zwróciła się uczelni.
    > - Konstytucja dla nauki czy reforma ministra Gowina miała teoretycznie pomóc między innymi przez zniesienie opodatkowania podatkiem dochodowym własności intelektualnej i przemysłowej czy możliwość odliczenia kosztów na działalność badawczą i rozwojową – wylicza Zygmuntowski - To dobry krok, ale ulgi dla biznesu mają mniejsze znaczenie niż nowe narzędzia dla świata nauki. W tym momencie innowacyjność, a właściwie wprowadzanie jej w życie, nie jest mocną stroną polskiej nauki – konkluduje ekspert.
    >
    > Gdzie ci bogacze?
    > Wróćmy jeszcze raz do tomografu PET.
    > Chińczycy i Amerykanami za wspólne miliony zdążyli już zbudować bardzo podobny tomograf. A prof. Paweł Moskal przyznaje, że coraz częściej myśli o zagranicznym inwestorze. W końcu na pieniądze czeka już pięć 5 lat.
    > Moskal pesymista konkluduje: - Mamy międzynarodowe patenty, ale w Polsce nie podejmuje się ryzyka finansowania projektów, które mogą się nie udać. Instytucje finansujące przerzucają to ryzyko na wykonawców. A rozwój technologii jest nierozerwalny z ryzykiem i musi się brać pod uwagę możliwość porażki. Coraz bardziej tracę nadzieję, że uda się zrealizować ten projekt.
    > Tym razem Moskal optymista milczy.
    >
    > Takich to przypadków mamy rocznie dziesiątki ,szkoda że tacy obatele potrafią tylko psuć psuć i jeszcze raz psuć .

    Szkoda że firma FLUID nie została wzięta jako przykład , niezaradności państwa wobec tych osób .
  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: swój [185.28.251.*]

    >
    > Szkoda że firma FLUID nie została wzięta jako przykład , niezaradności państwa wobec tych osób

    Otóż to, nikt nie wie po co [jest ten miś], więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skale naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji – który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu, i co się wtedy zrobi?
    - Protokół zniszczenia.

  • Re: choć jesteś żmija -tygrys to tabelka paradna:)) Autor: ~Bareja [188.146.171.*]
    Czas podpiąć zakład pod helikopter
[x]
FLUID -4,76% 0,10 2020-02-17 01:00:00
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.