Witam, ostatni sprzedający to: wer, Ania , Mark55. Zostałem pewnie sam z tymi akcjami. Strata na dzień dzisiejszy -77,08%, a co stać mnie. Teraz napiszę coś co was rozbawi do łez: Ja na tych akcjach jeszcze zarobię. Jadę na szkolenie do Polanicy Zdrój, cztery dni bez oglądania notowań. Góry, czyste powietrze i dużo wód..., przepraszam nauki. Pozdrawiam.
Fascynujące jak długo ludzie potrafią trzymać papier który spada. Mam podobny w portfelu ale nie na takiej stracie. Softblue. Ale tam są przychody i jakieś zyski. A tu? Nic. Kompletnie nic. Puste obietnice i pseudo umowy
Umowa sprzedaży jest na 3 zestawy i zyski w tym kwartale też więc nie jest źle tylko te fixy niszczą wszystko zobaczmy za jakiś czas myślę że jeszcze nas tu zaskoczą milioner mówił że coś robią więc może za rok albo na zimę zobaczymy bo w takim wypadku gvn też straci i ludzie razem z nimi a prezes chyba wie że narazi się im na prokuraturę bo ci ludzie raczej nie odpuszczą
A co do zysków zobacz sobie aleje leci t-bull też leci i takich spółkę jest wiele czas pokaże mniej zaglądam tutaj czekam na sygnał wyjścia z fixów i wtedy zobaczę
Moim skromnym zdaniem sygnały płynące ze spółki wskazują, że zmierza w kierunku bankructwa (0,01 zł i zawieszone nie do sprzedania): - brak komunikatów w porównaniu z zalewem tychże wcześniej, - zysk na akcję za pół roku 2018 to -0,006 zł, - zysk na akcję za 2017 -0,024 zł, a od 2015r. zysku dodatniego nikt nie widział, - sprzedawanie i kupowanie akcji przez osoby związane w kółeczku w celu zarobienia groszy (dozwolone, ale poniżej ...), - brak wykupu akcji własnych spółki po cenie obecnej (znaczy nie jest rewelacyjnie niska), - jakieś dziwne operacje na akcjach, typu konwersja, - umowy które miały być, są, a jakoś nikt specjalnie ich nie widział, - kurs akcji niższy dwa razy niż przy wejściu na NC, przy ciągłym spadku od miesięcy,' - groteskowe problemy z "uszczelką", której dowiezienie z kraju to góra 24 godziny, a wyszukanie potrzebnej u dostawców obcych to góra tydzień.
Brakuje jeszcze czynników kilku, jak podbitki kilkoma akcjami na otwarciu i zamknięciu, pozbycie się pakietów przez głównych akcjonariuszy, komunikaty na podbicie, itp.
Druga możliwość, to spółka ma kontrakty, prawie dopięte zyski, a oczekiwana przez osoby związane cena akcji jest wielokrotnie większa niż obecnie, więc odbywa się zbieranie. Jednak druga opcja zalatuje myśleniem życzeniowym i, moim zdaniem, jest znacznie mniej prawdopodobna niż kurs na upadłość.
Tak czy inaczej, spółka nie nadaje się do sensownego inwestowania, a w przypadku drugiej opcji, jedynie do spekulacji (brak komunikatów).
W tej sytuacji, w zależności od względnej wielkości zaangażowanego kapitału, pozostaje sprzedać ją natychmiast lub trzymać do upadłego wkalkulowując stratę 100%.
No, można jeszcze robić kółka, ale to dość śliskie.
Myślę dokładnie tak samo. Polecam ten komentarz wszystkim moim byłym adwersarzom, który moje sceptyczne podejście do spółki uznawali za jak to pisali 'naganianie na spadki'. Tak czy inaczej jestem albo super naganiaczem (z okolic 1 do 0.20) albo moja ocena spółki była prawdziwa. Spoko :)