Zdecydowałem się to opisać - ku przestrodze. Kupiłem akcje Indaty po 87 groszy pod wpływem Halskiego i tego drugiego. Gładko naganiali a ja miałem wolną gotówkę. Nie ustawiłem Stop Lossa, bo nawet nie wiedziałem co to jest. Po utracie 70 % pieniędzy jest mi już wszystko jedno, sprzedam w piątek PKC i przynajmniej się zabawię z chłopakami na osiedlu. Wiem, to moja wina, zawsze byłem frajerem, ale może moje życie w końcu się zmieni dzięki pozbyciu się tego balastu.
Dnia 2017-12-12 o godz. 19:45 ~KaczkaBarbarie napisał(a):
> Wiem, to moja wina, zawsze byłem frajerem
Nie osądzaj się aż tak surowo. Ja kupowałem po 50 groszy, czyli po 5 zł po scaleniu! Przecież tej ceny Indata nie ujrzy nigdy! Sprzedać, zapomnieć i odrabiać gdzie indziej.
Ja kupilam po 0,85 zł za akcję. Jestem ok 4 tyś w plecy. Prawdę mówiąc nie wiem co robić. Ciągle czekam na ten cholerny dołek by dokupić, uśrednic i spuścić w kablu to gowno. Kupiłam akcję tego śmiecia bo byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w tej firmie, z rozmów z nimi dowiedziałam się że poskladali mnóstwo wniosków o dotacje i planują składać dalej ile wlezie zarowno oni jak ich spółki córki. Pomyślałem sobie, że po pierwsze do tej firmy może wpaść kupę baniek dotacji plus kasa że sprzedaży oprogramowania, że firma dobrze na tym zarobi i akcję powinny rosnąć. Niestety akcję mają trend odwrotny od tego co wywnioskowalam z polityki tej firmy. Scenariusz wg mnie jest taki albo to jest zaniżanie cen bo ci w środku, zarząd chce się tanio odkupić albo naprawdę ta firma tonie.