Pozwolę sobie przypomnieć tekst z grupy newsowej, z przed kilkunastu lat.
Krowy nie spaly tej nocy.Stloczone na glinianym klepisku niespokojnie czekaly do rana. Mimo niepokoju -tlila sie w nich jednak jakas absurdalna nadzieja. "Moze jednak wiedzieli co mowia ?".. - "Przeciez tyle stad juz wczesniej nakarmili" ...Tak mowili miedzy soba o Wielkich Pastwiskowych. Oni to obiecali im wspanialy piknik z wypasem na zielonym pastwisku pelnym bujnej trawy.Trawy jakiej od lat nie widzieli. Jeden z ulubionych - opiekunow- Kuchcik - ten nalezal do tych ktorzy pasli nalepiej - podal wrecz jej wysokosc. Miala wynosic nieprawdopodobne 13,50 cm!!! Stepiony z kolei pisal ze to dopiero poczatek sielanki...."Trawy juz teraz nie zabraknie nigdy..." - wlewal otuche i rozgrzewal zmarzniete serca i umysly biednych bydlat......Niektore krowy- to fakt- dziwily sie nieco. "Przeciez susza od dawna a pastwisko nie nawozone......" A niejaki Jozik - ten to dopiero dawal im w kosc - smagajac bez litosci batem ironii biedne zwierzeta.... "Wiecie ze Obora nie ma pieniedzy - nie liczcie na soczysta trawe i zielen pastwiska - i to dlugo jeszcze ..." Ale jego teraz na szczescie nie bylo- klujaca ironia nie przeszkadzala nieco cieplej myslec i miec nadzieje ze moze jednak...."Przeciez TRAWA ZAWSZE wczesniej rosla " - to odwieczne prawo natury - nic go nie zmieni- takie mysli wymienialy biedne krowy w ta smetna noc.... Przywieziono je tu rano stloczone na platformie- nie wszystkie mialy ochote- niektore z nich byly juz tu wczesniej .Trawy jednak wtedy - mimo obietnic- nie zaznaly... Moze jednak teraz najedza sie choc raz do syta??? O 10.00 otwarto bramy pastwiska. Bydleta rzucily sie jak oszalale aby wreszcie poczuc ten -zapomniany nieomal- smak ulubionego pokarmu. Ale co to??? TRAWY NIE BYLO. Oszolomione zwierzeta zaparly sie kopytami zapadajac gleboko w glinianym pastwisku. Czyzby znow ich oszukano? Okolo poludnia - gdy zrobilo sie nieco jasniej- krowy ujrzaly jednak kepki trawy. Oszalale z glodu rzucily sie do jedzenia przysmaku. Sielanka trwala jednak krotko- bylo ich wiele - trawa znikala wrecz blyskawicznie. Wkrotce prawie jej nie bylo - a do nedznych resztek trudno bylo sie dopchac. Czyzby koniec nadziei??? Wkrotce zjawili sie znow Pastwiskowi. "Trawa bedzie - moze jutro - a moze za pare dni"- oznajmili niedbale - niepomni wczesniejszych obietnic- "Czekamy wszyscy tu do jutra".Coz- trzeba czekac.....Biedne zwierzeta glodne znow poszly spac.... STARY BYK obudzil ich jednak w nocy. "Wiecie" powiedzial - "moze byc zle..." Bylem jeszcze mlody - gdy matka mi opowiadala co stalo sie z ojcem....Tez pojechal - jak my - na wypas.....Nigdy nie wrocil......" Byki zaczely wiercic sie mocno zdenerwowane. Pastwiskowych nie bylo.....Zreszta zawsze w trudnych chwilach zostawiali ich samych z nadziejami...... Wstawal swit a z nim wesolo wschodzilo slonce. Szykowal sie piekny dzien.....Czy i dla nich??? STARY BYK ujrzal to pierwszy i krzyknal - "PATRZCIE "! - Krowy ze strachu nie mogly sie ruszyc......Obok pastwiska stala RZEZNIA....
Jak się podobało to wpisz w google "pl.biznes.wgpw gliniane pastwiska". Ten post został zamieszczony w okolicach hossy internetowej, na przełomie wieków.
Jak widać z twórczości Zaklinaczów Deszczu, wiele w ludzkiej psychice, od tego czasu, się nie zmieniło ;)
no super... a prawda jest tak, że trzeba było stąd zwiewać po informacji jak zarząd sprzedawał akcje... była jeszcze podbitka powyżej 30, nigdy nie czeka się na drstyczniejsze... a tu co? Pisali, będzie dobrze... tak, tak.... trawka, dużooo trawki
RN się ewakuuje? hmmm to chyba też dobrze co? Fundy wychodzą? hmmm to chyba też dobrze?
Dnia 2017-03-21 o godz. 13:17 ~spokojny napisał(a): > Dnia 2017-03-20 o godz. 11:59 ~Jegon napisał(a): > > Boli, że nikt nie oddaje, co? > > Możecie zjechać niżej > > Nie obrażę się > > ludzie myślcie trochę... nikt tu nie pisze nic złośliwie... tu seria negatywnych informacji goni następna... > > no czego wy się spodziewacie? Zielonej trawki po pas?
zamiast stada krów wolałbym 3 poznańskie koziołki, a zamiast rzeźni pirdel ;) ale tam skoro zachęcasz do myślenia, to nic nikomu nie grozi