Znani i szanujący się producenci z reguły chronią swoją markę i nie dopuszczają aby ich wyroby były sprzedawane w cenach jak towar z Chin lub z drugiej ręki. Natomiast Vistula postanowiła "pójść na wojnę" ze swoimi salonami firmowymi i proponuje nabywcom własne towary z outletu. Co ciekawe sama te outlety prowadzi (Poznań, Piaseczno, Sosnowiec, Warszawa, Gdańsk, Gliwice, Toruń, Rzgów, Lublin, Białystok). Zajrzyjcie sami do takiego outletu, a zobaczycie, że kupiony przez was garnitur Lantier, Vistula, Vesari jest tak naprawdę wart 4 lub nawet 5 razy mniej. Gdzie pójdziecie następnym razem? Oczywiście do outletu. Nie kupicie drogiego garnituru od Kapitalisty w salonie firmowym lecz kupicie go od Janosika po kosztach produkcji lub nawet taniej w outlecie. Zamiast jednej koszuli/marynarki/spodni kupicie sobie cztery! I po co te reklamy o wyprzedażach w salonach: "-70%" lub "2 sztuka gratis". Toż to przecież zdzierstwo. Jestem ciekawy wyników Vistuli za 2017. Założę się, że kiedy te kiermasze Vistuli okrzepną zaś ona sama dużym kosztem swoim i swoich franczyzobiorców powiększy powierzchnię sprzedaży salonów firmowych, kiedy przegna precz tych wrednych detalistów, którzy w prywatnych sklepach oferują ten "drogocenny" towar swoim naiwnym klientom przyjdzie czas na zadanie sobie pytania "Gdzie się podział zysk?" Wtedy może ktoś mądry ze smutkiem pokiwa głową i przypomni pozostałym członkom zarządu przysłowie: "Chytry podwójnie traci". A wtedy przyjdzie czas albo na opamiętanie się (i powstanie kilka wakatów w zarządzie/radzie) lub na kontynuowanie tej moim zdaniem chorej polityki. Jeżeli to drugie to pozostanie tylko wywiezienie całej niesprzedanej kolekcji prosto z salonów do outletów i sprzedanie jej po kosztach. Ciekawe ile w ten sposób można zarobić? Więc może lepiej byłoby ten towar najzwyczajniej w świecie zutylizować zamiast szukać marnych "oszczędności" tam gdzie nie ma prawa ich być. Ciekawe czy franczyzobiorcy salonów i ich pracownicy mają zacząć się bać o swoje wynagrodzenie tak jak ostatnio bali się pracownicy Almy. Z pewnością jakiekolwiek powiązania lub siedziba Vistuli (proponuję dobrze sprawdzić na mapach google) nie mają tu nic do rzeczy ale lepiej dmuchać na zimne niż sparzyć się gorącym.
P.S. Ciekawe jak długo trzeba będzie czekać aż kolekcję Lewandowskiego rzucą na kiermasze?:)
Bardzo ładnie i czytelnie to opisałeś . Pytanie jest czy zarząd ma jąkąś wizję czy tylko chodzi o "Aby do lata" Obserwuję że w całej branży garniturowej trwa bratobójcza walka - kto i ile zejdzie poniżej kosztów. Garnitur za 500 zł w detalu to jest samozagłada , nawet jeśli jest to garnitur z plastiku. Kto zorientowany ten wie , że to jest jazda na minusie. W LPP zorientowali się w czym rzecz , zamknęli rozdział marki Talinder i już drugi raz do tego koryta nie wejdą. Zarząd VST zapewne nie ma pomysłu co dalej . Zobaczymy.
Może i ładnie opisał, ale nie wiem, czy należy się takich wyprzedaży obawiać. Na całym świecie wszystkie firmy robią takie wyprzedaże, a ceny, po jakich sie sprzedaje, są zdecydowanie niższe niż w Polsce. Wyprzedaje się to, co i tak się już po normalnych cenach nie sprzeda.
Tylko myk jest taki, że tak olbrzymie wyprzedaże na zachodzie to dosłownie pojedyńcze dni w roku lub góra kilka tygodni. Tutaj zaś mówi o outletach działających non stop i w tym problem.
Sprzedaż w outletach to w Polsce wg. statystyk ok 2% sprzedaży w ogóle, więc to jest na razie nic. Wiele firm sprzedaje w outletach. Ja byłem kilka razy w outlecie i jakoś nie widziałem tam szału kupowania. Wiszą jakieś przechodzone, przebrane modele ciuchów, tak naprawdę (poza sezonem wyprzedażowym) nie tak znowu dużo tańsze niż w "normalnych" sklepach. Więc bym się na razie tym nie przejmował. Skoro wszędzie na świecie tak się robi (na zachodzie Europy są olbrzymie outlety z prestiżowymi markami po śmiesznych jak na te marki cenach), to jakaś kalkulacja musi w tym być. Pewnie lepiej sprzedać taniej niż wyrzucić. Może ten, który ma kupić w outlecie, to i tak nie kupi w salonie, więc kupuje to, co w sklepie spożywczym idzie do smieci, bo jest przeterminowane, chociaż przecież nie zawsze jeszcze terujące. Ciuchy nie mają terminu przydatności, więc dlugo można sprzwedawać Popatrz na np. sprzedaż samochodów. Tu nawet nie ma outletów. W jednym salonie stoi auto z 2017 i obok identyczne z 2016, ale o 15% taniej, a do tego dodają np. dodatkowe koła zimowe i możesz jeszcze coś utargować. I co? I nic. Przychodzą klienci - jeden kupi droższe nowe, drugi tańsze stare i nikt się tym nie przejmuje.
Tak tylko, że tu jest Polska, a nie Zachód. Tu ludzie kupią żywność w Lidlu zjedzą i oddadzą opakowanie bo można ze względu na promocję, będą zbierali punkty w Biedronce żeby dostać Świeżaka. Tu doktorzy i adwokaci potrafią robić zakupy second hand'zie i jeszcze się tym cieszyć i chwalić. Mówisz że byłeś w outlecie (Ale czy to był outlet Vistuli?) i nie było szału kupowania. Znaczy się, że ludzie byli, tylko towaru sobie z rąk nie wyrywali? Ja nie raz patrze na salony Vistuli w galeriach i muszę powiedzieć, że nie widzę tam kupujących. Inna sprawa, że w pozostałych garniturowych sklepach też kupujących nie widzę. Rynek zszedł na psy. Za dużo sklepów, galerii, salonów. Ogólnie nadpodaż na rynku. A jedyną radą firm jest dalsze powiększanie powierzchni sprzedażowej i obniżanie cen, i wyprzedaże. Z niesprzedanych powstają stoki, z którymi nie wiadomo co zrobić. Więc pomyślano i uradzono, że kolejną radą obok nowych salonów firmowych będą outlety. Bo skoro gdzieś tam na "dalekim" Zachodzie tak jest to i u nas tak można. Moim zdaniem nie można. Lepiej nie. Ale decyzję już podjęto. Teraz poczekamy na skutki. Według mnie pierwszymi będzie wycofywanie się prywatnych sklepów detalicznych z handlu Vistulą, a następnymi zamykanie "nierentownych" salonów firmowych. W dłuższym okresie czasu wynikiem będzie psucie marki Vistula i to na dwa sposoby. Raz, że będzie następował powolny spadek zaufania, który trzeba będzie kompensować Bondami, Lewandowskimi i innymi celebrytami w tle, a drugi raz, że towar będzie musiał być coraz tańszy czyli gorszej jakości. Każdy ma jednak swoją wizję. Ja wyszedłem z Vistuli i w tym roku w to bagno już nie wejdę, a informacje że ktoś po cichu skupuje akcje przy tak małych obrotach traktuje jak dobry żart albo taki nieudany PR. Z pozostałych zagrożeń dla zysków to można pomyśleć o majaczącym w oddali zakazie handlu w niedziele. Aż skóra cierpnie jak pomyśleć co to oznacza dla Vistuli od której odwrócą się prywatni detaliści.
W tej bogatej Europie i w USA też tzw. klasa średnia tłumnie odwiedza wyprzedaże, ale generalnie to zgadzam się, że jesteśmy biednym krajem i możliwości finansowych naszej klasy średniej nie można porównywać z klasą średnią z Europy Zachodniej, USA, Kanady itp. Daleko nam do tamtego poziomu. Od wieków należeliśmy i należymy do jednego z biedniejszych krajów Europy. I nie możemy się porównywać do bogatych krajów. To jest zupełnie inny, nieporównywalny poziom. Wystarczy porównać np.standard życia i możliwości finansowe przeciętnego lekarza, sędziego, inżyniera, urzędnika, nauczyciela czy pracownika korporacji średniego szczebla w Polsce i np. Francji, już nie mówię o USA. W Polsce jedynie ok. 2% osób płaci wyższy podatek, czyli zarabia więcej niż ok. 21 tys. euro rocznie. Reszta zarabia mniej!. Nawet biorąc pod uwagę szarą strefę to wygląda to fatalnie. Nie ulega wątpliwości, że te sklepy w niektórych galeriach handlowych zaczną upadać, a wraz z nimi całe galerie zaczną schodzić na psy. Zresztą to już widać. Nawet w tych najbogatszych miastach. Byłem ostatnio w warszawskiej galerii Fort Wola, gdzie połowa witryn jest zabitych dyktami, a na eleganckich niegdyś korytarzach są stoiska ze starymi wydaniami Twojego Stylu i Playboya po 0,50 zł. Niedługo pojawią się tam cyganie z patelniami i działkowicze mający do sprzedania kilka jabłek i dynię. W Warszawie dobrze prosperują 2-3 galerie, a w pozostałych widać, że właściciele sklepów z utęsknieniem czekają na zakończenie terminowej umowy najmu i zamykają biznes. Dlatego generalnie też czarno widzę przyszłość tego handlu. Dlatego fakt, że Vistula mimo wszystko ma od dłuższego czasu jednak wzrost sprzedaży i z grubsza trzyma marżę, jest pozytywny i świadczy, że jej produkty są kupowane. Ile to może potrwać? Nie wiem. Ale optymistą też nie jestem.
Kiedyś była taka firma co sprzedawała garnitury w swoich sklepach dwa razy taniej niż jej franczyzobiorcy w salonach firmowych oraz prywatni odbiorcy w sklepach. Ta firma nazywała się Sunset Suits. Już jej nie ma.
Fakt, pamiętam tę firmę. Na jej czele stał facet, który się nazywał Kranik. Chyba urząd skarbowy zakręcił mu kranik, bo miał zaległości podatkowe liczone w setkach milionów. Ja mam nadzieję (chociaż nie wiem, na jakiej podstawie,. czyli to rodzaj wiary), że w Vistuli jest jakaś przemyślana strategia tych wyprzedaży.
Oby to jednak była głęboko przemyślana strategia. Gorzej jeżeli to tylko wiara, że "więcej punktów sprzedaży"="większa sprzedaż"= "większy zysk" (szczególnie ostatni znak równości jest wątpliwy, a wiara w niego może być powodem upadku w czasach recesji) Fatalnie będzie natomiast jeżeli to co obserwujemy jest wynikiem wyrzuconym z excela przez kilka funkcji statystycznych na ekran jakiegoś analityka, który nie tylko nie ma złotej karty klienta Vistuli, może nawet nigdy nie był w salonie firmowym, a jedyne rzeczy jakie nabył z logo tej marki zakupił właśnie na kiermaszu lub w sklepie wyprzedażowym. Pozostaje mieć nadzieje, że zarząd i rada nadzorcza nie wierzy ślepo w komórki excela oraz w dane statystyczne przedstawiane przez "analityków" oraz mają własny ogląd na całą sprawę. Pytanie więc kto tam zasiada w tym cudownym gremium i komu akcjonariusze powierzają przyszłość swoich oszczędności?
Tak się składa, że osobiście uwielbiam garnitury tej marki. Są jedyne w swoim rodzaju, idealnie skrojone (przynajmniej na mnie). Kupując garnitur, chcąc podkreślić swoją elegancję, warto jest zaopatrzyć się w odpowiednie dodatki. Na myśli mam oczywiście męską biżuterię. Jednym ze sklepów internetowych zajmujący się ich sprzedażą jest link
Już dawno zrezygnowałem z Vistuli i nie żałuję. Wolę iść i kupić dobre jakościowo rzeczy w Pako Lorente. Nigdy nie miałem z nimi problemów co do jakości, ciemniejsze rzeczy nie tracą koloru a białe zachowują biel. Polecam szczególnie casualowe marynarki bo mają fajne wzroy
Outlet to jest outlet i tam trafia taki towar co nie sprzedał się w normalnym salonie i nie chcieli go kupić na wyprzedaży więc teoretycznie albo go wywalimy do śmieci albo będziemy magazynować (koszty) albo spróbujemy sprzedać w outlecie. moim prywatnym zdaniem ceny w outletach są za wysokie, żeby masowo przyciągały ludzi. Byłem kilka razy kupiłem kilka rzeczy ale sums sumarum to nie kupuje więcej.