Czy ktoś może mi wyjaśnić? Bo rozumiem, że póki co to zmierza w tym kierunku, że blokują tak długo jakby czekali na wycofanie wszystkich zleceń? Nie rozumiem dlaczego, bo jak coś spada o 100% to jakoś nie zauważyłem żadnej niechęci widłowego w puszczaniu transakcji? Jak to długo może trwać? Bez końca?
Pęknąć nie musi, ale dobrze jakby coś zaczął w tym temacie robić bo żenujące jest to czekanie. Ile można tak czekać, to się mija z celem inwestowania na giełdzie....
Dokładnie____jeżeli wykazałeś się sprytem, przezornością, intuicją i zakupiłeś tani towar, to uczciwe podejście giełdy powinno zagwarantować jego sprzedaż____nawet jeżeli jest to niecodzienna stopa zwrotu. Nie wiem czemu preferują tylko golasów. Dodatkowo przecież nikt nie wie, jak wysoko to to poleci___może być tak, że ci co kupią teraz nawet do zeta, jeszcze na tym zarobią, gdy np. spółka wyda komunikat o znalezieniu inwestora. Więc jeżeli widlak tak się obawia wypuszczenia drobnych w maliny, to niech wie, że równie dobrze, może pozbawić ich szansy niezłego zysku.
Na giełdzie każdy ma swój określony poziom ryzyka - wejścia oraz wyjścia z inwestycji.
Zgadzam się w 100%. Przecież każdy inwestuje na własne ryzyko. Skoro jest ktoś, kto chce kupić ode mnie za dwa razy tyle co zapłaciłem, to dlaczego ktoś skutecznie uniemożliwia nam zawarcie transakcji?
Dokładnie tak. Tym bardziej, że spółka jest tak tania, że nawet jak ktoś weźmie w ciemno akcje za 1-2 tys i straci na tym to tragedii nie ma. Po takich spadkach ryzyko wtopy przy 0,40 zł/akcje oceniam na 10-15% prawdopodobieństwo zysku na 85-90%. Ale pewnie widłowy widzi to inaczej ;))) lub w kolejce stoi.
A tak w ogóle, to wydaje mi się, że takie zachowanie to idealny przykład sterowania kursem. Jeśli będzie tak bez końca trzymał, to w końcu zlecenia kupna zostaną wycofane i kurs zostanie w miejscu albo nawet spadnie. Jak dla mnie to kryminał. Naprawdę nie ma na to siły?