Pilne pytanie. Proszę o pomoc. Potrzebuję wyczerpującej odpowiedzi. Z
góry dziękuję.
Jakis czas temu zacząłem podejrzewać swoją żonę o zdradę.
Skąd się dowiedziałem. No bo zachowywała się typowo dla takich sytuacji.
Gdy odbierałem telefon w domu, po drugiej stronie odkładano słuchawkę.
Miała często spotkania z koleżankami, niespodziewane wyjścia na kawę czy
po książkę. Na pytanie "z kim z naszych wspólnych znajomych się
spotyka", odpowiadała, że są to nowe przyjaciółki i ja ich nie znam.
Zazwyczaj czekam na taksówkę, którą ona wraca do domu, jednak żona
wysiada kilkaset metrów wcześniej i resztę drogi idzie na nogach, tak że
nigdy nie widzę jakim samochodem przyjeżdża i z kim. Kiedy wziąłem
jej komórkę, tylko aby zobaczyć która godzina. Wtedy ona po prostu
dostała szału zakazała dotykać jej telefonu. Przez cały ten czas nie
mogłem się zdecydować, by porozmawiać z nią o tym wszystkim. Pewnie nie
dowiedziałbym się prawdy, gdyby nie przypadek. Pewnej nocy żona
niespodziewanie gdzieś wyszła. Ja się zainteresowałem, że coś nie tak.
Wyszedłem na zewnątrz. Postanowiłem schować się za naszym samochodem,
skąd był doskonały widok na całą ulice, co pozwoliłoby mi zobaczyć, do
jakiego samochodu wsiądzie. Kucnąłem przy swoim wozie i nagle z
niepokojem zauważyłem, że tarcze hamulcowe przy przednich kołach mają
jakieś brunatne plamy, podobne do rdzy. Proszę mi odpowiedzieć, czy ja
mogę jeździć z takimi tarczami hamulcowymi, czy trzeba je stoczyć?
Jeżeli natomiast trzeba je wymienić, to czy można zamontować tańszy
zamiennik, a nie oryginalne, a jeżeli tak, to które najlepiej?
hihiiihhiiii.poruszajaca historia ,niewiadomo czym sie bardziej martwic zona czy samochodem. dobry Krzysiu jestes ,umiesz zmienic watek i oto chodzi. kto nastepny opowie swoja historie. to moze ja, a wiec.........................................................zapomnialem.
Na tarczach się zabardzo nie znam, co innego na bębnach niehamulcowych. Kiedyś bardzo dawno temu miałem motorynke z piszczącymi hamulcami. Coś mnie przyćmiło i wysmarowałem bębny smarem żeby nie piszczały (chyba logiczne, nie ). Dobrze że jazda próbna odbywała się na placu, przy nie kosmicznej prędkości. Podaj kolor tapicerki i długość przewodów wysokiego napięcia to może problem uda się rozwiązać. Ps. spróbuj podjechać do teściowej od zadku.
Hmmm, ja mam inna historie tez wiaze sie z samochodem i zona
Mianowicie dobry sasiad opowiedział mi niedawno że gra na gp i zakupił niezła ilosc akcji a kase wzioł pod zastaw samochodu i wszedł i wchodził non stop bo urs spadał wiec dobierał .Po pewnym czasi enalezało uregulowac kredyt zastawu i był problem bo to co mu zostało jak by sprzedał to max na felgi nie konieczne nowe hmmmm, jaki morał wynika i co z zona ???
Została z problemami i długami i strasznie osiwiała przez meza i oczywiscie opuscic nie chciała bo dalej posiadal papier liczac ze wszystko odkupi i namawia zone do zastawu mieszkania ale mu odradzam !
tez mam takiego kumpla. w 2007r. zarobił sporo kasy na hossie to i bank z chęcią udzielił mu kredytu na akcje - a dzwonili, dzwonili aż w końcu im uległ. niestety przez rok stracił większość nie tylko zysku ale i swojego kapitału. masakra