Przyglądam się wartościom i ostatnim debiutom firemek na NC i zastanawiam się gdzie leżą fundamenty tych firm i skąd wielomilionowe wyceny (CLMA, DRK, i inne).
Gdzie jest ta wartośc dodana (korzyści konkurencyjne, know-how, itp.), że firmy wyceniane są kilkanaście razy powyżej ich rzeczywistej wartości, i przez kogo.
Puszki z chin produkowane pod konkretne zlecenie klienta, trudno tu mówic o powtarzalności zamówień i ich systematyczności, każdy miesiąc to sprzedażowe wyzwanie, trudne do określenia. Wiem wiem, zaraz zleci się kilku "inwestorów", którzy zaproponują abym sam wprowadził spółkę na NC jak jestem taki mądry, ale ja pytam bez złośliwości, a puszki to tylko przykład i przyczynek. Mogę o cukierkach DRK, obroty i zyski niewielkie, a wycena w kosmos. Zero własnej produkcji, stany magazynowe o niskiej wartości. Ok, znany prezes, ale z tego dywidendy nie ma.
Tak się zastanawiam, pozdrawiam.
Wybacznie powtórzenie na forum, ale nie wpisałem odnośnika do firmy - wybacznie.
I o to chodzi .Ja mam takie samo odczucie i już nawet o tym nie piszę , bo wiekszośc giełd to jeden wielki wał.Faktem jest ,ze jak firma juz jest na giełdzie to jest szansa , że jak przyjdzie dobra koniunktura to jelenie moga kupic bezwartościowe akcje za troche wiecej warte papierki kolorowe.