Kwestia braku dywidendy to tylko
wierzchołek góry lodowej - twierdzi
jeden z mniejszościowych akcjonariuszy.
Lemuria Partners, fundusz, którego zarządzającym i jednym z inwestorów jest Tomasz Jaroń, skierował już 12 maja list do zarządów Kogeneracji i PGE, a także rady nadzorczej pierwszej z firm oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego i ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna, któremu podlega większość spółek z udziałem skarbu.
Treść w części została upubliczniona 28 maja i zawiera ostry sprzeciw wobec
sposobu, w jaki w Kogeneracji są traktowani akcjonariusze mniejszościowi. Główny zarzut sprowadza się do zaboru gotówki wypracowywanej przez Kogenerację przez głównego akcjonariusza, czego efektem jest - jak twierdzi Lemuria - bezprecedensowa skala destrukcji wartości spółki.
Rynek kapitałowy wycenia firmę na 1,2
mld zł, tymczasem ta miała 1 mld zł gotówki netto na koniec 2025 r.
Przepływy operacyjne to regularnie
powyżej 500 mln zł rocznie, a wartość użytkowa wyliczona przez sam zarząd to 5,1 mld zł. Problem w tym, że dostęp do gotówki jest ograniczony tylko dla grupy PGE. Na tę potrzebę stworzono historię, że konieczne są duże inwestycje, więc także dużo gotówki, ale tak wcale nie jest, bo korzyści osiąga tylko główny akcjonariusz - grzmi w rozmowie z PB
Tomasz Jaroń.
Zarządzający widzi trzy rozwiązania: wypłata dywidendy za 2025 r. i kolejne
lata, odkupienie akcji przez PGE w drodze wezwania lub skupy akcji własnych, tak, by główny akcjonariusz doszedł do poziomu zaangażowania, który pozwoli mu przejąć spółkę w całości.
Tomasz Jaroń nie wyklucza zawarcia
formalnego porozumienia z innymi akcjonariuszami mniejszościowymi - tak
jak w przeszłości np. w Dębicy, gdzie fundusz kwestionowały praktyki głównego akcjonariusza i częściowo osiągnęły swoje cele.
- Mówienie jednym głosem ma większą
wagę, a mamy przecież wspólny interes
- mówi Tomasz Jaron.
Nie potrzebuje dywidendy, wystarczy mi sprawiedliwa trzy cyfrowa wycena spolki na GPW. Rynek nie jest ślepy i dojdzie do tego wcześniej czy później, mam sporo czasu.
Wycenę mogą istotnie zmienić fundusze ale widocznie mają wewnętrzne procedury zakazu inwestowania w spółki które mogą dzielić się zyskiem a nie dzielą się nim. Odpowiedzią na te zamieszanie powinna być ostra gra i na końcu wezwanie. Tak w wariancie podstawowym widzę tu rozgrywkę. Powodzenia inwestorzy I spekulanci.
Cos mi sie to niepodoba niby tak dobrze a tak jest źle ,czy PGE sie ugnie pod presją powinien interweniować minister Skarbu żeby nie ograbiali akcjonariuszy mniejszosciowych
Jak państwo myślicie, kiedy tutaj ruszymy w kierunku 300 zł bo według niektórych ekspertów tyle ten papier jest wart, niektórzy mówią nawet o 342 zł za akcję Kgn.