Tak wygląda na to, że zanosi się na słabe wyniki, a w najlepszym scenariuszu na „nijakie”. A w tej sytuacji „nijakie” to po prostu słabe. Raczej nie widzę, żeby kurs miał to unieść. Na tym etapie ani long, ani short nie wyglądają jak okazja, bardziej jak wybór między bólem głowy a bólem pleców. Więc chyba zostaję z boku i patrzę, jak to się rozjeżdża. Czy zobaczymy 50? Możliwe. Rynek lubi takie poziomy, zwłaszcza gdy fundamenty robią moonwalk. Chyba że moje przewidywania są błędne i nastąpi Milkowy cud. Tylko że, szczerze mówiąc, on już chyba wyczerpał limit cudów na najbliższe piec lat.
Szorty nie wiedzą czy mają pozycję w razie co będę dokładać zachowują się bezpiecznie mali mogą wychodzić z pozycji stąd te podbitki a jak wyniki dobre to idzie góra i reszta też się zacznie zamykać powoli jakby dołożył jeszcze skup akcji plus zapowiedź dywidendy to jest bomba