Przeniesienie koncesji i zorganizowanej części przedsiębiorstwa bezpośrednio na Bumech S.A. całkowicie zmienia zasady gry i rozwiązuje wiele problemów.
Kiedy spółka-córka jest w restrukturyzacji i ma na karku zarządcę sądowego, spółka-matka ma związane ręce. Nawet jeśli Bumech S.A. wykonywał prace dla Silesii, pojawiał się problem z płatnościami, córka nie miała z czego płacić matce, rosło zadłużenie wewnątrzgrupowe, a zarządca blokował wypływ gotówki.
Bumech wycina z tego łańcucha zadłużoną spółkę-córkę i nadzór zarządcy sądowego nad przepływami finansowymi.
Teraz Bumech nie musi wystawiać faktur spółce-córce za drążenie chodników i martwić się, czy ta zapłaci. Bumech po prostu jedzie swoimi maszynami, wydobywa węgiel na własną koncesję i sprzedaje go bezpośrednio na rynek. Cała marża ze sprzedaży ekogroszku i grubego węgla od razu trafia na główne konta Bumechu, bez księgowych łamańców i blokad sądowych.
A więc Bumech ma już koncesję w ręku, umowę dzierżawy w kieszeni i wjeżdża na kopalnię z własnym sprzętem
Dla rynku giełdowego oznacza to twardy sygnał do re-ratingu skokowego podniesienia wyceny. Analitycy i fundusze inwestycyjne muszą teraz usiąść do arkuszy kalkulacyjnych i przeliczyć zyski Bumechu nie jako spółki usługowej, ale jako pełnoprawnego producenta węgla o najniższych kosztach operacyjnych w Polsce dzięki własnemu zapleczu technicznemu i odchudzeniu załogi.
Bumech to nie jest zwykła spółka węglowa, która musi ogłaszać wielomiesięczne przetargi na zakup obudów, serwis maszyn czy wynajmować zewnętrzne firmy (tzw. spółki usługowe) do drążenia chodników. Bumech ma to wszystko "in-house" we własnej grupie kapitałowej. Sami produkują maszyny, sami je serwisują i mają własne brygady robót przygotowawczych.
Biorąc to pod uwagę oraz wysoki popyt na węgiel, powrót do modelu dwuścianowego to najbardziej logiczny i zyskowny krok.