To, że firma jest prywatna, nie znaczy, że nie jest polska. Dino Polska to spółka założona w Polsce, z centralą w Krotoszynie, działająca głównie na polskim rynku i płacąca podatki w Polsce.
Większościowym akcjonariuszem jest Polak – Tomasz Biernacki – więc zyski w dużej mierze trafiają do polskiego właściciela. Nawet jeśli część akcji jest w rękach zagranicznych funduszy (bo spółka jest notowana na Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie).
Poza tym:
- podatki (CIT, VAT, PIT pracowników) są płacone w Polsce,
- tysiące miejsc pracy są w Polsce,
- współpracuje głównie z polskimi dostawcami,
- inwestuje w polską logistykę i infrastrukturę,
- rozwija się dzięki polskiemu kapitałowi i klientom.
To, że firma jest prywatna, oznacza tylko tyle, że nie jest państwowa. Większość firm na świecie jest prywatna – i to nie odbiera im „narodowości”.
A scenariusz „ktoś kupi” to czysta spekulacja. Gdyby nawet doszło do przejęcia, to obecni akcjonariusze (w większości Polacy) dostaliby za swoje akcje pieniądze. Kapitał nie znika – zmienia właściciela.