Carlson jest bardzo aktywny na LinkedInie, taśmowo prostują tam różne złote myśli z poradników dla przedsiębiorczych orłów i orlików. Ostatnio wrzucili coś takiego: "Venture Capital is a critical driver of economic innovation, yet its mechanics are often misunderstood. As a publicly listed VC, we believe that an informed investor is a confident partner." Słuchamy więc, poinformujcie inwestorów co się dzieje w Carlsonie i spółkach zależnych bo tutaj w zasadzie od lat nie dostaliśmy żadnych informacji dotyczących rozwoju projektów i ich stopnia zaawansowania.
Ja tam trzymam swoje akcje i nie sypie. Trochę mnie dziwi czemu prezes nie kupuje po trochu z rynku zamiast bawić się w jakieś tam warianty subskrypcyjne gdzie akcje wyjdą mu dużo drożej niż po obecnej cenie.
Może trzeba do niego zadzwonić i mu powiedzieć? Albo chociaż napisać na maila czy na gadu-gadu?
Też trzymam, ale tylko i wyłącznie dlatego, że po prostu nie ma sensu sprzedawać tego z taką stratą. I w porządku, wchodząc w spółkę o takim profilu znałem ryzyko, ale to jak zarząd traktuje mniejszościowych akcjonariuszy jest po prostu niepoważne. Tutaj spółka od lat zajmuje się wyłącznie sobą nas mając w głębokim poważaniu, a przy tym mają czelność publicznie pouczać innych, że transparentność i przepływ informacji są niezbędne do budowania prawidłowych relacji z inwestorami. Zamiast skupić się na robocie w swoich spółkach zależnych ci postanowili otworzyć na LinkedInie kanał kołczingowy, nóż się w kieszeni otwiera.
Wysoko. Jeśli Carlson odpali to każdy wiszący na haku wyjdzie tutaj na swoje, tylko no właśnie "jeśli". Patrząc na to czym w tym momencie zajmuje się spółka i jakimi działaniami próbuje zaistnieć przestaję wierzyć w to, że tutaj wydarzy się cokolwiek pozytywnego.