To nie jest kwestia kija w, lecz trzymania jakiegoś, choćby minimalnego poziomu. Chodzi o świadomość, że żarciki, które bawią pijanego wujka na wiejskim weselu, u ludzi nieco bardziej rozwiniętych intelektualnie wywołują głównie zażenowanie. Autor tego typu posta z miejsca definiuje się jako prymityw o raczej niskim IQ. Jest to fakt, którego raczej należy się wstydzić i dążyć do zmiany, a już na pewno nie należy być z tego dumnym, jak to najwyraźniej ma miejsce. Jednak żeby snuć tego typu refleksje, należy cokolwiek sobą reprezentować, a to z kolei implikuje nie umieszczanie tego typu tekstów. Więc koło niestety niejako się zamyka. Napiszę to prościej, żeby adresaci mieli szansę zrozumieć: wyżej własnej d... nie podskoczycie, mimo że nogi macie wyjątkowo krótkie.
Niestety to nie jest moja wyobraźnia, tylko twarde dane, których sam dostarczasz. Pisałem też, dlaczego będziesz miał problem, żeby to zaakceptować. Przynajmniej nie napisałeś nic o wiatrach, więc jednak jakiś minimalny postęp jest. Brawo!
No i nic nie zrozumiałeś, zresztą zgodnie z założoną tezą. Trudno. Miałem już nic nie pisać, ale w jednym mnie zaciekawiłeś. Zechcesz wyjaśnić co ma wspólnego kurs Onde z moją inteligencją? Tak czy siak bez odbioru.