Przyznaję, że kompetnie nie rozumiem idei blokowania akcji w arkuszu sprzedaży po wysokich cenach. Jeśli wierzyć niektórym forowiczom, to niezablokowane akcje mogą być pożyczane przez szortujące fundusze i służyć do zbijania ceny. czemu w takim razie je blokować?
Przecież gdyby nie blokować, to mamy finansowe perpetuum mobile. 1. Kupujemy akcje i nie blokujemy. 2. Fundusz je pożycza i sprzedaje zaniżając cenę. 3. Kupujemy kolejny pakiet taniej, uśredniając w dół cenę zakupu i zwiększając zadłużenie funduszu. 4. Wracamy do punktu 2.
Skoro można jednym zamachem obniżać średnią cenę zakupu i pogłębiać zadłużenie funduszy, zwiększając szanse na short-squiz, to czemu tego nie robić?
Oczywiście jest też możliwy inny scenariusz. A mianowicie taki, że blokowanie akcji w żaden sposób nie wpływa na fundusze shortujące, za to wiszący na hakach namawiają do blokowania akcji, by w razie podbitki sami zdążyli szybciej sprzedać swoje.
Wszystko co mówisz się klei, ale skoro wzrost Utylizacji (zablokowanych akcji) podnosi koszt pożyczki CTB to dlaczego nie obciążyć nimi shortów i zniechęcić do dalszego shortowania?
Bo chwytliwe jest hasło blokuj bo ci zabiorą i wypuszczą na rynek obniżając cenę. Ludziska rozumieją, że jak na targu jest codziennie dużo ziemniaków to cena jest niska i nie wzrośnie. Ale jak sami wrzucają na targ produkt w postaci akcji to nie widzą sprzeczności z powyższym zdaniem. Większość albo duża część akcji na targu to zagrywka grających na spadki.
tu masz rację ofe,jeśli rzuca się hasło "blokujemy" to blokowanych nie wrzuca się na rynek ,jak piszesz,niby drobiazg,niby ZU ale nie do końca,podejrzewam,że gdyby wszyscy grali zgodnie z tymi zasadami,to koniec czorta byłby bliższy niż obecnie