To byłby ciekawy kierunek dla Grenevii do rozwoju. Wtedy wszystkie obszary energetyki miałaby pokryte. Podejrzewam, że kupę czasu i pieniędzy by to kosztowało, ale kiedyś kto wie. Jeśli czyta to ktoś ze spółki - pomyślcie nad tym hmm? Może Jadzia albo analityk przekażecie im info na najbliższym spotkaniu
M. Sołowow potracił wspólników wszystkich, a miał być i Z. Solorz i Orlen, a teraz został z tym sam bez wsparcia państwa, bo nie oszukujmy się, chciał doić państwowy kapitał na korzyść swoją i zagranicznych inwestorów, bo jak to określił byłby deweloperem SMR dla tamtych inwestorów, a państwo miałoby dopłacać do ich budowy i kontraktować zyskownie energię z nich przez długie lata z góry, więc idealni partnerzy dla Tomusia... Krętacze i szachraje tworzą najpodlejsze zgraje... Pozdrawiam pielgrzymów z Polski :)
Na rynku huczy, wśród giełdowych wieści, Grenevia błyszczy – wśród inwestorskiej treści. Raz w górę leci, raz w dół się stacza, jak fala, co zyski i straty wyznacza. W portfelach drży, w oczach się mieni, czy to okazja, czy czas na zmienić? Czy kupić dziś, czy może poczekać, bo każdy inwestor chce dobrze doczekać. Grenevia – spółka z zielonym tchem, w energetycznym tańczy schemacie snem. Transformacja, wiatr, fotowoltaika, czy to przyszłości mocna taktyka? W komentarzach wrze, w analizach gra, czy to już szczyt, czy jeszcze się da? Fundament silny, lecz rynek kapryśny, czasem bywa łaskaw, czasem zbyt złośliwy. Wykres jak wiersz – raz rymem zachwyca, raz spada w dół, jak deszczowa uliczka. Ale kto wierzy, ten trzyma się planu, bo giełda to teatr – nie miejsce dla lękliwych fanów. Analityk pisze: „Potencjał jest spory,” lecz ryzyko czai się w cieniu historii. Czy dywidenda znów będzie jak złoto, czy może zniknie – jak senne istoto? Ktoś kupił w dołku, ktoś sprzedał na górze, a ktoś wciąż czeka – z nadzieją na burze. Bo Grenevia to nie tylko liczby, to wizja, co w świecie zielonym się zbliży. Ekologia, zysk – czy da się to złączyć? Czy można zarobić, nie chcąc planety męczyć? To pytanie, co w duszy się tli, gdy patrzysz na kurs, co wciąż się śni. Może to czas, by wejść w ten nurt, albo się wycofać – nim przyjdzie ból. Bo giełda to sztuka, nie tylko rachunek, to emocji taniec, to ryzyka punktunek. A gdy kurs spada, nie trać nadziei, bo może to cisza przed wzrostem w mejli. A gdy rośnie – niech rozsądek trwa, bo euforia często w pułapkę nas pcha. Grenevia – znak czasów, znak zmian, czy to inwestycji zielony plan? Czy to tylko moda, czy trwała siła, co w portfelach inwestorów się rozgościła?