sięgnąć piątego w kolejce co do wielkości zleceń na S. Powstaje wtedy pełne mignięcie całych notowań na zielono. Ktoś kto obserwuje 20 spółek w arkuszu (w tym naszą spółkę) - nie ma bata, żeby tego nie zauważył. Spogląda. (BTW: drobnica i małe leszczyki zazwyczaj używaja podglądu tylko jednego lub trzech zleceń w kolejce bo są na tyle pazerni, że szkoda im wywalić stówkę miesięcznie na obserwację notowań. Tych pomijamy w naszych rozważaniach). Odczekujemy 30-40 sekund i powtarzamy operację sięgając wyżej. Mija 30 sek. Tyle potrzeba, żeby leszcz jeden z drugim zrozumiał, że coś się dzieje i, że "kto szybko kupuje -dwa razy kupuje" i wklepał zlecenie. Po wklepaniu wrzuca je szybko na parkiet. Najlepsi łyknęli a ci co nie zdążyli przepisują zlecenia i kupują wyżej. My podsycamy odpowiednio skubiąc po trochę tych z prawej (nazywa sie to skubaniem leszcza), żeby wyglądało, że jest ruch na spółce. Możemy skubać po 30 - 50 akcji. Ważne, żeby migało. Leszcze są juz posrani i dociągają do zamierzonyc przez nas 7-8% wzrostu. Ruch zamiera... czekają... teraz musimy wykazywać aktywność. od czasu do czasu skubniemy z prawej ale każde zlecenie pojawiające sięna K napychamy (ale nie do pełna !!!).Zostawiamy końcówki. Leszcze są głodne wzrostów i pazerne. Będą chciały ustawiać zlecenia zawsze o grosz wyżej, żeby tylko mieć papier. W ten sposób pilnujemy przez zamierzony okres (niekoniecznie przez całą sesję). Po lewej tymczasem zaczyna grubieć bo już przestają się wyprzedzać po groszu i gromadzą się w ławicach na pewnych poziomach po lewej blisko wielkości transakcyjnych. O to nam chodziło. UWAGA: Na skubanie i podtrzymywanie kursu zużywamy to co łyknęliśmy, żeby doprowadzić papier na poziom +7-8%. Jak już to zużyjemy - dalej karmimy umiejętnie. Ważne, żeby kurs ani nie rósł ai nie spadał. Inni się dokładają, rośnie wolumen. Leszcze myślą: nie po to ktoś tyle kupił, żeby teraz stracić więc żrą coraz śmielej (zupełnie jak te szczury w filmie "Szczurołap" - polecam). Smart-Leszcze już zwęszyły - duże obroty nie oznaczaja kolejnego wzrostu tylko sesję odwrotu spod szczytu - ale nie są pewne... czekają...handel na papierze zamiera ale zlecenia grube na K jeszcze stoją. Wtedy sypiemy mocne dwie garście, obliczone tak, żeby wcisnąć całej widocznej kolejce do głębokości 5-tego poziomu a potem drugi raz, żeby jeszcze pogłębić i sprzedać tyle ile zamierzalliśmy. Leszcze są nakarmione i posrane... zamierają jak zając w snopie światła z latarki. Ale właśnie wtedy jest 16:07. Mija minuta i zaczynają sprzedawać delikatnie. Wtedy spokojnie stawiamy swoją beleczkę na K niżej i odbieramy trochę tego co spanikowani nam w dogrywce oddadzą. Resztę odbierzemy nazajutrz W ten sposób odkupimy swój papier tanio i skutecznie i mamy nakarmione leszcze oraz zapewnioną niskącenę na otwarciu nazajutrz oraz pożądaną świeczkę z długim górnym cieniem dającym układ harami lub spotkania lub nawet zasłonę czarnej chmury - co sygnalizuje spadki i wypłoszy nam leszczy na drugi dzień.
Dobrze napisane. Jednak nie jesteś przedstawicielem tylko jednej spółdzielni która weszła na papier, bo jest ich kilka.
Gdy Tusk ogłaszał "ratunek" Rafako i sławetne 700 milionów "widmo" to wszyscy sądzili, że na tym da się tu zrobić pompę nawet na kilka tysięcy procent. Poszła gruba kasa na skup i miało to iść jeszcze długo w górę i każdy liczył, na kolejne pozytywne Epsi . Niestety za szybko odsłonili karty ogłaszając, że Rafako defakto nie wznowi działalności a produkcja zajmie się nowo powołana spółka z.o.o . Fakt ten wytrącił wszelkie argumenty pod spekulacje. Oczywiście kilku tam naganiaczy np dziadek, Ania itp jeszcze próbuje robić ludziom wodę z mózgu ale ślepy pęd na akcje się skończył, bo każdy rozsądny inwestor wie, że może zostać z nic niewartym papierem.
Dlatego spółdzielnie stosują schemat jaki wyżej opisałeś. Akcji mają zapewne jeszcze miliony do upchania jakiś czas będą bujać kursem te + 5-10% na zachętę i później zrzuty . Pomału będą pozbywać się trefnego towaru a przy okazji zarabiać na niewielkich kółkach . A leszcz będzie dalej karmiony do czasu aż któraś spółdzielnia stwierdzi że im już starczy i wywali jednego dnia w rynek resztę towaru. Wtedy dołącza się inne widząc, że zabawa się skończyła i leszcz będzie wisiał wysoko na hakach modląc się o cud jak obecnie dziadek .
To nie cud a wyjątek aby aktualne akcje po upadłości trwały w notowaniach. Warunki dla GPW spełnione, pomoc zapewniona, zmiana kodu oznaczenia a po pierwszym mocniejszym ESPI 50 na początek. Tylko jeszcze chwila
Podbitka i dystrybucja na 1,7zł, potem dystrybucja tylko niżej 1,5, 1,4 1,3 i jeszcze niżej - tak żeby ubrany leszcz jeszcze się łudził że będzie podbitka i sprzeda z zyskiem, bo każdy leszcz nie tnie strat i tak będzie wisiał do 21 lipca - w myśl zasady: kupić i zapomnieć ale w tym przypadku zapomnieć o swoich pieniądzach.