Najgorsza powódź była w 1997 , a 2010 była mała woda więc nie pisz bzdur !!! Kolejna sprawa to inflacja i koszt wykonywania usług ! Wtedy remonty i odtworzenie były stosunkowo tanie do dzisiejszych realiów. Wtedy też odszkodowania były zaniżane , ludzie poszkodowani byli nieświadomi swoich praw i nie działały kancelarie które zajmują się egzekwowaniem godnych odszkodowań od ubezpieczycieli. Następna rzecz w 1997 roku niewielu było ubezpieczonych lecz po tamtych doświadczeniach aktualnie minimum 75% się ubezpiecza....więc koszty likwidacji tej jeszcze trwającej sytuacji bo zalewa kolejne miasta i obszary będą gigantyczne !!!
Całkowicie się mylisz. Zachęcam do przeczytania paru artykułów na temat powodzi 2010 i 1997. Jest tego bardzo dużo. Masz tu jeden z nich.
https://www.rp.pl/nieruchomosci/art15130191-pzu-znow-ubezpiecza-powodzian-ale-stawki-musza-wzrosnac
Przeżyłem powodzie osobiście w swoim domu na Opolszczyźnie w 1985 , 1997 , 2010 i wiem jak to działa i ilu mieszkańców , firm , instytucji się ubezpiecza.
Suma była większa wynikająca z cen (inflacji)ale szkody mniejsze jak w 1997...to teraz sam wiesz jak realnie wzrosły ceny i koszty usług i zostawiam to Twojej wyobraźni w jakie kwoty pójdą odszkodowania...a nikt nie będzie się patyczkował metodami gospodarczymi tylko firma budowlana i faktura plus okup ubezpieczonego mienia...tak merytorycznie odpisuję
Każdy tak pisze, jak by w PZU było stado jeleni, które nie potrafi liczyć. Przecież tam są też finansiści i to tęgie głowy. mają wszystko wyliczone tak aby przeżyć nie taką powódź. Bez przesady już. Ja tu widzę dużo ludzi łasych kupić akcje za tanioche.