Koleżanki i koledzy mam pytanie, które już padało, ale ja nie dokopałem się do satysfakcjonujących mnie odpowiedzi. Chcę prosić Was o radę czy dajecie radę zarabiać co miesiąc na giełdzie. Na początek interesowałoby mnie jakieś 1500PLN miesięcznie. Chciałbym działać niejako analogicznie do działalności gospodarczej. Czy Waszym zdaniem to możliwe? Ile musiałbym mieć na początek? Proszę o poważne wypowiedzi. Bardzo zależy mi na Waszej opinii.Poradzicie mi?
nie realne - skoro tak mało chcesz zarabiać na miesiąc to nie stac cie na taka kasę żeby tylko z giełdy żyć. Serio - zapomnij o tym i bierz się do roboty.
To jest oczywiscie moje zdanie ale licze prosto. chcesz mieć 1500/ m-c. Czyli ile chciałbys wygrywać 20% (bez "skuchy") co miesiąc - NIE REALNE musiałbyś zainwestować 7500? Przy zysku co m-c już 75000 - dalej sam pomyśl
Pozdrawiam
Ja żyję z giełdy i nie mam innych dochodów. Zaczynałem kilka lat temu, choć z rynkiem związany jestem niemalże od początku GPW. Każdy z nas ma inne oczekiwania stąd też 1500 o których mówisz jest zdecydowanie za mało dla mnie, zwłaszcza, że pracując na etacie w korporacji zarabiałem 10 000 zł ale... w oparciu o własne doświadczenie muszę określić pewne niezbędne, wg mnie kryteria. Musisz mieć kapitał i tego nie przeskoczysz, ile? Zakładam, że jeżeli będziesz wystarczająco skuteczny to możesz wycisnąć z rynku 5-10% miesięcznie z kapitału ale to naprawdę dotyczy specjalistów, zatem musisz mieć co najmniej 25-30 tyś kapitału aby myśleć o 1 500 zeta/mc
Bardzo dziękuję wszystkim za wypowiedź.. Otóż mam już pewne doświadczenia giełdowe. Gram z przerwą mniej więcej od 2005 roku. Przewiduję docelowo uruchomić kwotę ok. 25-30 tyś. Zależy mi na opinii osób, które mają już podobne doświadczenia. Czy polecacie lewary bankowe na zakup akcji?
Kiedyś myslałem, że da się z tego wyżyć, ale teraz widzę że to bardzo trudne>>> zwłaszcza jesli nie inwestuje się konsekwentnie> ja zacząłem się tym interesować w 2007 na szczycie hossy>> straciłem nieduzo bo w pore sprzedałem fundusze> teraz staram się pogrywać na akcjach od listopada ubiegłego roku: kwota jaką mam w giełdzie to 10 tys> drugie 10 tys czeka na korektę>>> w ciągu ostatnich 3 miesięcy nawet nie byłem lepszy odrynku>>> zysk ledwo 30% przy wzroście indeksów o 50%>> Nauczyłem się jednak ze trzeba wiedzieć kiedy w porę wyjść z akcji>> nie ważne kiedy wejdziesz ale kiedy zdecydujesz się na realizację zysku lub ewentualnie akceptacje straty> nauka giełdy trwa ciągle>>Myslę jednak, ze w skali rocznej da się na giełdzie nieźle dorobić do jakiegoś innego dochodu>>> Wymaga to jednak dużo nauki i konsekwencji
Moment wejścia i wyjścia jest b. ważny. Z tym dorobieniem do innego dochodu to jest tak,że trzeba mieć możliwość podglądu (nazwijmy to wprost) w pracy. Ja na razie nie mam takiej szansy.
tylko wtedy, kiedy oprocentowanie zjeżdża do akceptowalnych poziomów. Osobiście grałem z lewarem kredytu ale oprocentowanie tegoż było na poziomie 7-9% no i była hossa. W przeciwnym razie odradzam bo można szybciutko cofnąć się do ery kamienia łupanego
Jestem w trakcie rozeznawania tematu oprocentowania i opłat. Zobaczymy co z tego wyniknie. Niemniej dzięki za odpowiedź. Trudno mi godzić pracę i grę na giełdzie. Podgląd notowań w pracy mam przyblokowany. Czy mogę jeszcze zapytać o metodę gry: bardziej kłusujesz czy grasz na długich terminach?
symbian, grasz tez na kontraktach? mam podobna koncepcję jak Clive, z tym ze większy apetyt i kapitał. póki co pracuje i dobrze mi płacą. gdybym jednak zaczął inwestować na pełny etat chcę sie zabezpieczyc na czas bessy. jesli rynek będzie leciał ze dwa lata rachunki trzeba płacić i jakoś żyć, wiec będzie to niejako konieczność....
jezeli bedziesz to robil pamietaj o najwazniejsze to tnij straty obserwuj kursy i zachowanie papierow to co nie rosnie bedzie spadac wazne kiedy zajmujesz pozycje i kiedy relizujesz najlepsza spekulacja ja gram i niekiedy brak mi pojecia czym spolka sie zajmuje najwazniejszy jest zysk choc do paru papierow podchodze z sentymentem i kilku sie nie chwytam powodzenia pamietaj o zasadach
nie jestem za długo na giełdzie, ale dość bolesnie nauczyłem się juz, że nalezy słuchać tylko siebie. z makro i newsami trzeba być na bieżąco, ale komentarzami anali już sobie głowy nie zawracam. duzo więcej daje forum bankiera, czy parkietu (psychologia graczy).
Wszystkim bardzo dziękuję za przekazane opinie. Mam nadzieję,że jeszcze ktoś tu zajrzy. Jak sądzę wiele osób z tego forum może przy okazji tego tematu sporo się nauczyć.Pozdrawiam i liczę na kolejne opinie.
Nie wyobrażam sobie życia wyłącznie z giełdy. Z paru powodów:
1. Bycie spekulantem to w zasadzie bycie pasożytem. Można sobie tym dorobić, ale mieć świadomość, że nigdy się niczego pożytecznego w życiu nie zrobiło jest dla mnie lekko niemiłe.
2. Życie tylko z giełdy jest kuszące: siedzisz i obserwujesz. Jednak nie mając innych dochodów jest też dużo większa presja. Gdy masz stały dochód, sprawa straty na giełdzie jest w zasadzie obojętna, bo do odrobienia. Gdy nie masz, przy pechu i małych zapasach gotówki zaczynasz zjadać to, co ci potrzebne do "pracy".
3. Początkowo siedzenie przed komputerem wydaje się być ciekawe. Ale po dłuższym czasie zaczynasz się stawać roślinką, odizolowaną od kontaktów z ludźmi. Ja obserwuję zachowania niektórych osób na tym forum, a szczególnie na foreksie. Nawet jeśli zarabiają, mentalnie i społecznie są często pozbawioną samokrytycyzmu i empatii chołotą. Prawie zawsze bez rodzin (jak żona była, to już po rozwodzie), bo nie da się z takim w dłuższym terminie wytrzymać. Chyba, że taka leci tylko na pieniądze.
Pomyśl o kosztach. Również tych niefinansowych. I zauważ, że na giełdach z reguły ktoś zyskuje, ale też ktoś traci. Nie możesz być pewny, że Ty akurat zyskasz. W komentarzach analityków prawie zawsze jest "wzrost" lub "realizacja zysków". Ale rzadko "spadek" czy "cięcie strat". Taka psychologiczna zagrywka, żeby giełdy się dobrze ludziom kojarzyły. Ktoś musi dostarczać pieniądze.
wyobrazam nie wyobrazam ,chcesz miec kase ryzykuj ,nie chcesz pracuj ,ryzyko to tez praca ,szczegolnie na wlany rachunek,dobrze platna praca 5-10tys na reke to wyjatki,co innego firma z ukladami---------generalnie wogole akcji nie kupuje tylko kontrakty ,mam sposob i sie tego trzymam-ale do tego potrzeba sporo kasy albo zaryzykowc 4tys i albo albo moze na poczatek opcjami.poczytaj o opcjach.jak podasz gg moge podpowiedziec tu pisal nie bede.
święte słowa panie M. i radze posłuchać tego pana Clive . Pozyc z gieldy mozesz sobie jak masz urop , z 2 miesiace. Zostaw sobie tez jakies zajecie na emeryture. Pamietaj ze nie mozna zawsze wygrywać. Dodam od siebie ,że polską giełdę lepiej porównywać z radziecką niż z amerykańską , londyńska czy paryską, bo podobne tutaj rządzą prawa. Nie przejedź się na jakiejś OKAZJI i stara przestroga giełdowców: Nie bądż pazerny. I
nie czytaj raczej forów gieldowych bo zglupiejesz. .. Pozdrawiam ps. Zycze min. 15% miesiecznie.
Miesiąc temu zaczynałem z kwotą 4 tysięcy
Teraz mam prawie 22..
Odpowiedź brzmi jak widać że idzie ale uwierz mi że ten skok kosztował mnie sporo zdrowia i nerwów..
Musisz mieć obraną strategie i wiedzieć ile chcesz uzyskać z każdej inwestycji i zamykac pozycje po dotarciu do celu
Moze nie bede oryginalny ale napisze co gdzies kiedys przeczytalem. Czy znacie jakiegos "gracza, spekulanta gieldowego" ktory jest na TOP liscie swiatowych miliarderow? Nie - no wlasnie. W akcje powinno sie inwestowac dlugoterminowo - popatrzcie na Buffeta, Sorosa itp. Nie mowie o straconym pieknym zyciu ktore w miare wciagania przez gielde - a uwierzcie ze im wiecej czlowiek sie nia interesuje - wciaga okropnie izolujac od rodziny i przyjaciol. Czasami kilka kilkadziesiat transakcji przynosi niebywale zyski po czym jedna dwie potrafia te zyski calkowicie zjesc. Ja duze pieniadze zarobilem tylko na trzymaniu akcji przez kilka lat. Na graniu czasami zarobilem duzo zeby w niedlugim czasie to stracic.
Witam, ja nie pracuje bo jestem na b.dlugim zwolnieniu lekarskim, gra na gieldzie daje duzo emocji i pomaga mi dzieki temu przetrwac ciezki okres w zyciu, to jest moim zyskiem z gieldy bo finansowo to raczej wtopa, nie mam zludzeń jak tylko skoncze L4 to wracam do roboty - nawet gdyby udało sie zarobić na życie grając to ja tego nie chce. Dobrze mi szlo na akcjach zarobilem na tym i przenioslem sie na kontrakty tu niestety wtopa, czyli pokora i powrot do ksiazek i nauki
z tym pasożytem to kogoś tam wyżej poniosło. Jestem takim samym pasożytem jak ten kto Ci daje prace, co zaś do łatwej jak twierdzisz pracy to inwestycje a tym bardziej spekulacja do łatwych z całą pewnością nie należą. Praca, bo taką jest!!! przed kompem 8-10 h dziennie jest równie wyczerpująca jak prowadzenie własnego interesu poza domem a satysfakcją zysk, który osiągam. Nie jest to zajęcie idealne, choćby ze względu na ograniczony kontakt z ludźmi w trakcie pracy, to prawda ale nagroda i zadowolenie jest ogromne. Sam pracowałem w korporacjach i to na lukratywnych stanowiskach dożynając się by zarobić odpowiednio dużo kasy, tak więc miałbym czego żałować. Bogu dziękuję, że nie muszę już tego robić. Zarabiam na giełdzie wystarczające pieniądze aby móc opłacić wszystkie rachunki, a jest ich na jakieś 10 tyś/mc i kilka razy w roku ze swoją kobietą lecieć do ciepłych krajów, o tym na etacie możesz zapomnieć do emerytury. Każdy jednak dokonuje własnego wyboru, chcesz pracować dla kogoś lub dla siebie? ja postawiłem na siebie i nie żałuję
Chciałbym po ok. miesiącu przywrócić ten temat do życia. Uznałem też, że muszę się odnieść do słów symbiana (przepraszam,że tak późno), który pisze:
"z tym pasożytem to kogoś tam wyżej poniosło. Jestem takim samym pasożytem jak ten kto Ci daje prace, co zaś do łatwej jak twierdzisz pracy to inwestycje a tym bardziej spekulacja do łatwych z całą pewnością nie należą. Praca, bo taką jest!!! przed kompem 8-10 h dziennie jest równie wyczerpująca jak prowadzenie własnego interesu poza domem a satysfakcją zysk, który osiągam. Nie jest to zajęcie idealne, choćby ze względu na ograniczony kontakt z ludźmi w trakcie pracy, to prawda ale nagroda i zadowolenie jest ogromne. Sam pracowałem w korporacjach i to na lukratywnych stanowiskach dożynając się by zarobić odpowiednio dużo kasy, tak więc miałbym czego żałować".
Podzielam to co pisze symbian. Inwestowanie to także praca wymagająca poświęcenia. Niestety poziom jeśli idzie o pracodawców to kompletna porażka. Pisze o tym symbian. Brak kontaktów z ludźmi w ramach pracy można sobie łatwo zrekompensować, zagospodarowując sobie popołudnia i wieczory w jakiś ciekawy sposób. Jeśli chodzi o moje oczekiwania, to nie są wielkie. Zakładając kapitał 10000 PLN, czy jest możliwe zarobienie 100 PLN dziennie? Będę wdzięczny za wpisy z Waszej strony!
Ja zdaję sobie sprawę, że bycie pasożytem też może być męczące. Wszak też trzeba poświęcić dużo czasu na pasożytowanie. Jednak wartośc takiej "pracy" jest równa przesypywaniu piasku z kupki na kupkę. Dużo pracy, nic poza tym.
Widzisz, ja jednak wolę mieć dobrą pracę a giełdę traktować jako hobby i miejsce na inwestowanie nadwyżek. Mniejszy stres, gdy się traci, bo zawsze masz podstawę. A nie każdego dnia się zarabia. Chociaż po pewnym czasie od bycia na rynku ogólnie jest się na plus dość wyraźnie.
Dnia 2009-06-15 o godz. 19:42 ~Clive napisał(a):
> Koleżanki i koledzy mam pytanie, które już padało, ale ja
> nie dokopałem się do satysfakcjonujących mnie odpowiedzi.
> Chcę prosić Was o radę czy dajecie radę zarabiać co miesiąc
> na giełdzie. Na początek interesowałoby mnie jakieś 1500PLN
> miesięcznie. Chciałbym działać niejako analogicznie do
> działalności gospodarczej. Czy Waszym zdaniem to możliwe?
> Ile musiałbym mieć na początek? Proszę o poważne
> wypowiedzi. Bardzo zależy mi na Waszej opinii.Poradzicie
> mi?
KONTRAKTY FW 20, doswiadczenie Masz , zatym otwieraj L S i masz dzienie w zależnośći minmum 2000 tyś
Rzecz w tym,że nie miałem dotychczas żadnych doświadczeń z kontraktami. Jednak sądzę,że krótki instruktaż doświadczonej koleżanki lub kolegi mógłby mi bardzo pomóc. Musiałbym po prostu przećwiczyć ten temat "w praniu". Może ktoś chciałby mi pomóc?
Dami bardzo dziękuję. Wiem,że musiałbym najpierw poćwiczyć "na sucho". Ale jeśli chodzi o akcje mam nieco lepsze doświadczenia. Może ktoś napisze, czym kieruje się wchodząc w akcje danej spółki. Może daytraderzy podzielą się swoim doświadczeniem? Nie ukrywam ,że zakup i sprzedaż akcji w jednym dniu byłby dla mnie najbardziej optymalnym wyjściem. I przypominam-moje oczekiwania to jeden procent dziennie.
Jestem na giełdzie od 10 lat. Utrzymuję się tylko z giełdy. Minimalną ilość potrzebnego kapitału trafnie określił symbian. Ja dodałbym, że należy mieć go na minimum 20 kontraktów na w20.
Jednak sam kapitał to za mało. Trzeba się tego nauczyć a to niestety kosztuje. Jak nie stracisz to się nie nauczysz.
Joe dzięki za wypowiedź! To jest tak,że miałem już więcej niż kilka nauczek. Na giełdzie jestem od 5 lat. Jednakże nie chciałbym iść w kompletnie nieznane mi rejony, a takimi są kontrakty terminowe. No chyba,że ktoś mi pomoże.
Według mnie wyżyć się da ale ciężko wyznaczyć sobie założenia typu 1500PLN miesięcznie, bo można sie przeliczyć.
Kapitał początkowy jest oczywiście potrzebny ale jego wilekość wcale nie musi być wcale aż taka duża.
Ja zacząłem cztery lata temu z myślą o zarabianiu (właśnie miesięcznie 1500 mnie urządzało).
Na początku było super, potem przyszedł zimny prysznic bo zaczęły się spadki i AT można było sobie schować do szuflady.
Oczywiście mogłem grać na bardzo bezpiecznych papierach (też takie były - np. Puławy, WSiP) ale chciało się spektakularnych wzrostów i comiesięcznej wypłaty. Wyszło jak wyszlo.
Przerzuciłem się na forex i tak samo jak na giełdzie początek był rewelacyjny. Ale co z tego, jeżeli pazerność po kilku miesiącach gry skonsumowała wszelkie zyski i większość kapitału.
Od pewnego czasu zaczęło się wszystko układać, bo zmieniłem podejście do gry.
1. Nie boję się straty, wliczam ją w koszty (tak jak w każdym biznesie strat uniknąć się nie da).
2. Angażuję w danym momencie tylko tyle ile potrzeba żeby wyciągnąć na przykład 500zł. w ciągu dwóch, trzech dni. Układ jest taki, że straty są w razie czego małe, a ewentualny zysk pokrywa mi je z dużą nawiązką.
3. Jak już zarabiam tyle ile chciałem, to natychmiast wypłacam kasę żeby nie stać się ofiarą "świetnej okazji".
4. Najważniejsze - trzeba pozbyć się wewnętrznej pazerności, bo to ona doprowadza do porażki.
Na koniec mały przykład.
Półtora tygodnia temu - mając na koncie 20PLN (słownie dwadzieścia złotych) po trzech dniach wypłaciłem 1700PLN kupując parkę USD - JPY w dół i co jakiś czas dokładając nowych pozycji.(zostawiłem sobie 50zł na dalszą grę i to niestety straciłem).
Stać mnie teraz na kolejna serię złych wejść. Za którymś razem na pewno znowu wskoczy niezła sumka.
Oczywiście takie przebitki możliwe są jedynie na foreksie, a ryzyko jest takie, że można z pazerności przegrać wszystko.
Co do techniki gry i możliwości, to nie na każdej platformie jest to wykonalne. Ja gram na admiralu, bo można zaczynać praktycznie od groszy, a jak zastosuje sie dźwignię 1:200, to przy dobrym wejściu można zrobić sporą kasę z niczego.
Większe pieniądze inwestuję tylko wtedy, kiedy sa to pieniądze wcześniej zarobione.
Pozdrawiam graczy.:)
Dziękuję lolek za jakże trafne uwagi. Pazerność faktycznie jest zgubna.. Nie grałem nigdy na foreksie, a chętnie bym to sprawdził. Może podpowiesz mi jak mam zacząć? Czy domy maklerskie mają to w ofercie? Wybaczcie, ale kompletnie nie mam doświadczeń z tego obszaru. Siedziałem dotychczas tylko w akcjach.
Przeczytałem i ciekawy jestem jak osoby, które się wpisały dają sobie dalej radę.
Kto w ostatnim czasie zarobił, kto wtopił. Ja cały czas uczę się, ale jestem dobrej myśli,
że w 2010 roku będzie lepiej.
Życzę wszystkim udanych inwestycji.
Darek
Na razie udało mi się zrealizować swój plan.Zamieniłem pracę na giełdę. Wyciągam więcej niż zakładałem. Nie obyło się bez wpadek...załapałem się m.in. na przydługą kiszonkę na jednej ze spółek. Ale udało mi się wyjść cało z opresji. Wliczam takie ryzyko.Pozdrawiam i zachęcam do dzielenia się swoimi opiniami.
Co za nonsensowny wątek i nonsensowne pytanie. Albo raczej zadane tak mało precyzyjnie, że nie da się na nie odpowiedzieć sensownie - co wystawia autorowi wątku raczej negatywną cenzurę jako inwestorowi.
Wszyscy piszący na tym wątku zapominają o najistotniejszej kwestii, jaką jest sekurytyzacja ryzyka. Rozpatrując pytanie "czy da się wyżyć z giełdy" w kategoriach probabilistycznych, należy spojrzeć na podejmowanie każdej decyzji życiowej jak na decyzję inwestycyjną. Innymi słowy, praca na etacie, własna działalność gospodarcza czy też spekulacja (na giełdzie, kontraktach, foreksie czy czymkolwiek innym) to nic innego jak pewne systemy inwestycyjne i strategie. Które mają nie tylko stopy zwrotu czy też wartości oczekwiane (mityczne 1500 zł na miesiąc), ale także są obarczone określoną stopa ryzyka krótko- i długoterminowego.
Drogi inwestorze - z giełdy nie da się wyżyć z prostego powodu - empiria powiada, że na spekulacji efektywnie i w długim terminie dorabia się mniej niż 5% uczestników. Nie jest to więc system, który można zarekomendować stu kolejnym nędzarzom pytającym o drogę wyjścia z nędzy.
Udowodniono, że "wyżycie", rozumiane jako zapewnienie stałych i stabilnych długookresowo dodatnich przepływów finansowych z dość wysokim, bo sięgającym min. kilkudziesięciu % prawdopodobieństwem zapewnia jedynie podjęcie pracy etatowej.
Do rozważenia poddaję również działaność gospodarczą - ryzyko mniejsze niż spekulacje, a stopy zwrotu w zasadzie nieograniczone przy dobrym business-planie.
W moich rozważaniach pomijam oczywiście kwestie bayesowskie - w każdym systemie są jednostki które mogą uniknąć ryzyka populacji generalnej i zmniejszyć ryzyko plajty zwiększając jednocześnie stopy zwrotu. Ponieważ jednak nie ma obiektywnej metody selekcji (chociaż kazdy uważa że jest obdarzony wyjątkowym talentem inwestycyjnym), pozostaje klasyczna probabilistyka
Drogi leonie dziękuję za wypowiedź i cenny głos w dyskusji. Co do działalności gospodarczej pozwolę się z Tobą nie zgodzić. Piszesz,że na działalności gospodarczej ryzyko jest mniejsze...hmmm.... a wiesz ile kasy trzeba na taką działalność? Nie mówię już o niezliczonej ilości papierków i czasie zmarnowanym w urzędach. Od pomysłu do realizacji tego pomysłu mija nieraz kilka miesięcy, jeśli nie lat. Dla mnie szkoda czasu. Piszesz,że na działalności gospodarczej ryzyko jest mniejsze niż spekulacje:nic nie powiem tylko się uśmiechnę :-).Umówmy się,że ja też prowadzę działalność gospodarczą. Bardzo prostą: wystarczy konto w domu maklerskim i komputer. Można zacząć prawie od ręki. Później zaczynają się schody(ale w typowej działalności też trzeba wiedzieć jak i za co się zabrać). Oczywiście zdecydowanie nie polecam zajmowania się giełdą osobom bez doświadczenia. A moje doświadczenie mówi,że niektórzy nawet po kilku latach niektórzy niczego się nie uczą.Jeśli ktoś liczy tutaj na łatwe pieniądze musi bardzo uważać. Są osoby, których cechy charakteru kompletnie wykluczają możliwość inwestowania na giełdzie.Ja wnioski staram się wyciągać, bo stwierdziłem,że jak ich nie wyciągnę to się przejadę. Na bessie wszyscy popłynęliśmy... ale uważam,że nie trzeba się zrażać. Zachęcam do dyskusji.
Kazik zgadzam się z Tobą całkowicie. Napisz coś więcej na temat interpretacji wykresu do którego link wrzuciłeś. Jak widzisz jest zainteresowanie...ja też jestem ciekawy Twojej wykładni. Pozdrawiam czytających ten wątek i zachęcam do pisania!