O to właśnie chodzi, że teraz mogą być łakomym kąskiem do odwróconego przejęcia. Wtedy wycena mocno pójdzie w górę. Druga opcja odpuścić gry i skupić się na KoolThings i Buffmaker. Trzecia szybko wydać Project Friendship i zobaczyć czy potrafią zrobić coś interesującego i zarabiającego na siebie w grach. Jak nie to tylko punkt drugi rozwijać.
NieUmietaGrac - Nie spodziewam się Cyberpunka bo to akurat premierowy flop był :P Ale rozumiem, że chodzi Ci po prostu o prestiż produkcji Triple A; tego też się nie spodziewam. Spodziewam się gry zrobionej jakościowo tak jak Uragun (którego swoją drogą ograłem, jak na budżet bardzo fajny i mechanicznie i graficznie); która jednak trafi do trochę większej publiki ze względów koncepcyjnych. Biorąc pod uwagę obecną kapitalizację K2P vs kapitalizację Redów na pół roku przed premierom Cyberpunka, spekuluję pod coś na poziomie troszkę lepszym niż 1 / 10.000 Cyberpunka.
manuko - nie, grę robią za więcej. Tworzą ją od trochę ponad roku już, a teraz jeśli już to raczej finalne szlify są. 4.9mln natomiast to odpis o charakterze niefinansowym i dotyczy wartości niematerialnych i prawnych powiązanych z Uragunem.
Jeśli chodzi o koszty produkcji to trzeba pamiętać, że chociażby silnik już mają zbudowany z dofinansowania wypłacanego w latach ubiegłych.
Spekulacja raczej o bardzo wysokim ryzyku, ale i mam tutaj grosze wrzucone, bo zwyczajnie pierwsza ich gra mi siadła :P
Tak, jest taka. Nigdzie nie napisałem, że nie jest ; a wręcz sam podkreśliłem, że mam nadzieję że koncepcyjnie następna będzie lepsza ^^"
Spojrzenie może zaburzone, bo aż się odpaliły sentymentalne wspomnienia z commodora i amigi, jednak te podstawy zostały dowiezione imho na wysokim poziomie.
Inna inszość, że produkcja wcale nie musi być innowacyjna czy rewolucyjna by się dobrze sprzedać. Już nie mówię nawet o markach, które mają wyrobioną renomę i dlatego odgrzewają tego samego kotleta w kółko (jak Fifa, Final Fantasy, Tekken, Mortal, Simsy, CoD itd), ale ile jest gier (czy dowolnych innych towarów) wychodzących co roku będących po prostu inną odsłoną starszego konceptu?
Dla mnie jest to klasyczny Grahamowy niedopałek leżący na ulicy - nie spodziewam się fajerwerków, ale przy tej cenie akceptuję ryzyko.
Finalnie, co cię tak piecze, że swoje własne miedziaki tutaj trzymam?