Na początku może powiem, że pracuje w budownictwie i nie bardzo znam się na giełdzie. Dlatego podpytuję gdzie mogę. Otóż interesują mnie akcje Bowimu. Spółka ta, już kilka razy chciała wejść na giełdę. W końcu ma dopiąć swego. Znam tą firmę od drugiej strony, bo jest naszym dostawcą. Ma dość dobrą opinię w branży, dlatego pewien czas temu obiecałem sobie, że gdy wejdą na giełdę, kupię ich akcje. Ponoć teraz jest dobry okres by to robić bo jest dołek, czy to prawda?
Wracając do Bowimu. Choć napaliłem się na zakup ich akcji, to mam kilka wątpliwości. Zaczęło się od tego, że kolega ode mnie z pracy powiedział mi, że Bowim musi jak najszybciej wejść na giełdę, by nie pokazywać wyników za IV kw. 2008 i obecnie trwający I kw. 2009. Faktem jest, że cała branża budowlana odczuła ostatnio tąpnięcie rynku i wyniki za te dwa kwartały najpewniej znacząco pogorszą wyniki Bowimu. Z drugiej strony mnie nie interesuje gra na szybki zysk, a przecież branża musi się kiedyś odbić (wszyscy w budownictwie mocno w to wierzymy).
Pewnym zagrożeniem jest też powszechna w branży praktyka dawania towaru na odroczony termin płatności. Plajty części deweloperów, które niedługo nadejdą będą oznaczać dla takich firm jak Bowim, niemożliwość odzyskania pieniędzy za zrealizowane kontrakty. Ale w jakiej branży nie jest się na to narażonym? Poza tym Bowim może ubezpieczać swoje transakcje.
Z drugiej strony ubezpieczenia, a w zasadzie ubezpieczalnie to kolejna rzecz, która mnie niepokoi. Wieść gminna w branży budowlanej niesie, że firma ubezpieczająca transakcje sprzedaży - Hermes w połowie zeszłego roku, odmówiła hutom ubezpieczania transakcji sprzedaży do Bowimu. Nie wiem czy tak jest nadal, ale może to już się zmieniło na lepsze? Rozmawiałem tak prywatnie z handlowcem Bowimu, który nas obsługuje. Mówił, że na przełomie zeszłego i tego roku, w ich firmie obcięli płace wszystkim pracownikom. Znaczy, że podjęto jakieś kroki naprawcze w Bowimie.
Faktycznie, trochę do naprawy by się u nich znalazło. Kiedyś zdarzyło się nam zawieruszyć jedną fakturę od nich (czasem my też mamy burdel ;) ). Księgowa znalazła ja jakieś dwa miesiące po terminie zapłaty. Oczywiście szybko uregulowaliśmy należność. :) Zastanawiające jest jednak to, że przez cały ten czas nikt do nas nie dzwonił, że zalegamy im z kasą. Ale może to wcale nie był bałagan po ich stronie, tylko filozofia budowania dobrych relacji z klientem? Zresztą nawet jeśli to faktycznie mają burdel w fakturach po ich stronie, to pokazuje skalę ich działalności. Dużą skalę. Zresztą jako spółka giełdowa na pewno zmienią nadzór nad płatnościami. Zwłaszcza teraz w okresie kryzysu. Tak myślę.
Tak naprawdę najbardziej boję się opcji. W aneksie nr 6 do prospektu emisyjnego piszą, że Bowim do 6 stycznia 2009 zanotował blisko 2.500.000 zł strat tytułem opcji walutowych. Pytanie co w tym temacie przyniesie dla Bowimu, najbliższe pół roku?
Mimo to, jestem trochę nagrzany na zakup ich akcji. Żona z kolei mówi mi, aby ich nie kupować. Co mam zrobić?
Sedno tkwi w tym, że tak naprawdę trudno określić kiedy realna gospodarka osiągnie dno kryzysu czy też recesji. Giełda może osiągnąć takie dno szybciej i z wyprzedzeniem zacząć rosnąć. W pozytywnym wariancie w tym roku. Nawet jeśli trend na giełdzie się odwróci to spółki z branż potencjalnie dotkniętych przez kryzys najbardziej (a taką jest budownictwo i pochodne) mogą zniknąć z giełdy - po prostu zbankrutować. Stopniowo odszedł jeden czynnik ryzyka, mianowicie obawy przed dalszymi stratami z opcji walutowych. Na jak długo, trudno jednak ocenić. Generalnie jestem zwolennikiem teorii, że akcje należy kupować w czasie trwania hossy, gdy tworzą nowe szczyty - miesięczne, kwartalne, roczne itd. W trakcie bessy należy natomiast czekać na zmianę trendu. Ewentualnie po tak dużych spadkach gdy indeksy spadły już o 70%, rozsądnym podejściem mogłoby być stopniowe uśrednianie, tzn. np. rozłożenie zakupów akcji np. na pół roku i co miesiąc powiększanie portfela o 1/6. Zamiast kupować w ofercie publicznej można kupić akcje już na rynku, w bessie ceny debiutów zwykle nie są dużo wyższe. Bardzo często emisje nie dochodzą zresztą do skutku z powodu braku popytu.