Autor: ~KAPO [80.108.117.*], 2009-02-26 09:51
TAJNE RAPORTY TAJNE AKTA
A NIC SIE NIE DZEJE
tak jak po dzien dzisiejsza gen PAPALA cisza
za Adolfa za 6 godzin byloby wyjasnione
a u polaczkow ....................................
> ....................................
Tylko jest jedna roznica Adolf robil porzadek ,a u nas robi sie balagan ,by na wszystkim zarobic , wedlug powiedzenia' ,kasa lezy na ulicy tylko trzeba ja umiec podniesc,'
Autor | ~kryzys [89.174.242.*] 2009-02-26 09:59
Autor: ~KAPO [80.108.117.*], 2009-02-26 09:51
TAJNE RAPORTY TAJNE AKTA
A NIC SIE NIE DZEJE
tak jak po dzien dzisiejsza gen PAPALA cisza
za Adolfa za 6 godzin byloby wyjasnione
a u polaczkow ....................................
> ....................................
Tylko jest jedna roznica Adolf robil porzadek ,a u nas robi sie balagan ,by na wszystkim zarobic , wedlug powiedzenia' ,kasa lezy na ulicy tylko trzeba ja umiec podniesc,'
Obecnie wplynelo zazalenie do sadu okregowego na zatrzymanie Jacka K, kolegi K, Olewnik , W zazaleniu podnosi aresztowany Jacek K, brak jakichkolwiek dowodow ,powodow zatrzymania ,jak rowniez brak uzasadnienia sadu rejonowego zjakich powodow zastosowal tymczasowy areszt;
Wydaje mi sie ze organa wymiaru sprawiedliwosci oddaly salwe na Wiwat , powitanie nowego Ministra Sprawiedliwosci --- Byly wypowiedzi ze nowy Minister zapoczatkowal przelom w sprawie K , Olewnika ,
Wyjasnienia jakie skladali w sadzie oskarzeni w sprawie porwanie K, Olewnik,
Wiec po co mieliby ochraniac kolege K, Olewnika ,chyba ze proces byl ustawiony, wyrezyserowany,
Gazeta.pl > Płock > Sprawa Krzysztofa Olewnika
A A A
Oskarżony odkrywa szczegóły porwania K. Olewnika
Hubert Woźniak2007-11-14, ostatnia aktualizacja 2007-11-14 20:43
Jak mieliśmy chłopaka zabić? Miało być losowanie zapałki lub kinder-niespodzianki - mówił jeden z oskarżonych o uprowadzenie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika. Minęły już cztery dni procesu, w środę odkryte zostały szczegóły samego porwania.
fot. Piotr Augustyniak / AG
ZOBACZ TAKŻE
Dożywocie dla zabójców Krzysztofa Olewnika (31-03-08, 11:15) Samobójstwo skazanego za zabójstwo Olewnika (05-04-08, 13:02) Syna potentata w branży mięsnej uprowadziło w październiku 2001 roku czterech mężczyzn: Wojciech F., którego wszyscy opisują jako szefa grupy, oraz trzech mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego Artur R., Piotr S. i Cezary W. Wczoraj przesłuchiwany był pierwszy z nich. Był kierowcą samochodu, którym przyjechali porywacze, a potem wiózł ofiarę w bagażniku poloneza. Na wiosnę sam zgłosił się na policję, przyznał do większości zarzutów i w maju wziął udział w dwóch eksperymentach sądowych, w trakcie których pokazał, jak przebiegało uprowadzenie Krzysztofa Olewnika. Oto jak według protokołu wygląda opowieść Artura R.:
Krzysztof krzyczał
Do Drobina wjechaliśmy polonezem. Schowaliśmy się obok domu Olewników w kukurydzy po drugiej stronie drogi. Samochód ukryliśmy 150 metrów dalej. W domu była impreza, wszystko widzieliśmy. Wojciech F. poszedł tam, obszedł dom i wrócił. Czekaliśmy, aż Krzysztof Olewnik zostanie sam. Weszliśmy, gdy wszyscy pojechali. Wojtek miał skorpiona, pokazał nam drzwi na tarasie, przez które dostaliśmy się do środka, do pomieszczenia z basenem. Szliśmy we czterech, cichutko. Następne drzwi prowadziły do salonu, a tam była kanapa. Porwany chyba siedział na kanapie. Rzuciliśmy się na niego we trzech. Krzysztof wyrywał się, nie mogliśmy go zakuć w kajdanki, podbiegł do okna i zerwał zasłony. F. kazał mi iść po samochód, a na Olewnika krzyknął: "Stój, policja". Poszedłem po samochód, ruszyłem bez świateł i wpadłem do rowu. Wtedy z domu wybiegł Wojciech F. z Krzysztofem Olewnikiem krzyczącym: "Ratunku!". Potem pojawili się Piotr S. i Cezary W. i jakoś go do domu z powrotem wprowadziliśmy. Później się dowiedziałem, że oni początkowo uciekli, bo się przestraszyli, że naprawdę jest tu policja. Nie wiem skąd krew, tam było straszne zamieszanie. Ja nie biłem Olewnika. F. powiedział, że musiał go uderzyć i magazynek ze skorpiona mu wypadł. Sąsiedzi? Głośno tam było, bo Olewnik krzyczał, ja paliłem gumy w samochodzie, jak z rowu wyjeżdżałem, ale tylko w jednym domu zapaliło się światło i zaraz zgasło. Wiem, że koledzy coś zabrali, jakieś euro, walutę. W. zerwał z szyi chłopaka złoty łańcuszek. Krzysztofa wrzuciliśmy na dół BMW, które stało na podwórzu. Samochód miał jakieś zabezpieczenia, ale Wojciech F. i tak go uruchomił. Miałem jechać za nimi polonezem.
Kobieta nie krzyczała
Porywacze przetransportowali 25-letniego wtedy mężczyznę do domu letniskowego w Kałuszynie, gdzie przez dwa lata więzili go przykutego do ściany. Potem wzięli okup, ale zamiast uwolnić swoją ofiarę - udusili go. Z poszczególnych wyjaśnień wyłania się coraz pełniejszy obraz udręki tego człowieka. Okazało się, że przez pewien czas chłopak np. nie jadł, by maksymalnie schudnąć. Niewiele brakowało, by łańcuchy, którymi był za szyję i nogę przykuty do ściany, udało się zsunąć. Wtedy Sławomir K. - jeden ze strażników - zaczął dobrze je sprawdzać. Ale nie tylko brutalne traktowanie porwanego porusza. Artur R. opowiedział także o innym napadzie na dom w Teresinie, w którym związali i skrępowali troje dzieci: 13-letniego chłopca, 11- i 7-letnią dziewczynkę, a ich matkę parzyli wrzątkiem, aż wydała pieniądze i kosztowności.
Artur R.: - To Wojtek F. wpadł na ten pomysł. Mówił, że ten facet ma kasę, bo handluje na Stadionie Dziesięciolecia. Obliczał, że musi mieć ze 40 tys. Na obserwację jeździliśmy peugeotem Sławka K., na napad pojechaliśmy dwoma samochodami. To była duża, ogrodzona willa. Poczekaliśmy, aż ten facet koło godziny 3 sobie pojedzie. Wojtek otworzył drzwi od strony tarasu, ja wszedłem na piętro do pokoju, gdzie kobieta spała z małym dzieckiem. Nie krzyczała, gdy ją na dół znosiliśmy, bo miała zakneblowane i zaklejone taśmą usta. Dzieci zostały u góry, zachowywały się spokojnie. To Wojtek wpadł na pomysł z polewaniem wrzątkiem, a ja polewałem, gdy siedziała. Gdzie? Na uda.
Motywacja oskarżonego
Przed sądem okręgowym w Płocku za uprowadzenie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika odpowiada 11 osób. Niektórzy za uduszenie porwanego, inni tylko za porwanie, jeszcze inni za różnego rodzaju pomoc. Nie ma wśród nich Wojciecha F., który powiesił się w areszcie.
Artur R. podkreślał wczoraj, że brał właśnie udział w uprowadzeniu, nigdy nie zgodziłby się na zabójstwo. Dlatego on i jego dwóch kompanów z Nowego Dworu Mazowieckiego wycofało się i nie brało już udziału w podziale okupu. - Im dłużej to trwało, tym wydawało się mniej prawdopodobne, że się uda - mówił Artur R. - Baliśmy się Wojciecha F. i konsekwencji tego wycofania, ale mieliśmy też tego dosyć.
Danuta i Włodzimierz Olewnikowie; for. Paweł Supernak
PAP
Sąd okręgowy w Płocku nie przedłużył tymczasowego aresztu Jackowi K. podejrzanemu w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika - informuje TVN 24.
- To nie tylko nas zabolało, ale także bardzo zaniepokoiło - powiedział w TVN 24 Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Olewników. - Liczymy jeszcze na Sąd Apelacyjny. Złożymy zażalenie w tej sprawie - dodał.
- Szanujemy decyzje sądu, ale w tym zakresie jej nie podzielamy. W naszej opinii materiał dowody jest jednoznaczny - podkreślił adwokat.
- Decyzja sądu bardzo nas zaskoczyła – powiedziała następnie Danuta Olewnik. – Sąd uznał przecież wcześniej, że decyzja o areszcie w sprawie Jacka K. jest słuszna – dodała. Jak oświadczyła, rodzina Olewników zrobi wszystko, by jak najszybciej poznać motywację, która kierował się sad orzekając w sprawie nieprzedłużenia aresztu dla Jacka K.
Jacek K. będzie mógł opuścić areszt
Jak poinformował przewodniczący II wydziału karnego sądu Dariusz Wysocki, uznając za słuszne, że zgromadzone dowody uprawdopodobniają popełnienie przez Jacka K. zarzucanych mu czynów, sąd zastrzegł m.in., iż "nie można aktualnie uznać tej hipotezy za wykazaną w sposób istotnie przeważający nad innymi hipotezami".
Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku, która wnioskowała o przedłużenie aresztu na dalsze trzy miesiące - do 11 sierpnia 2009 r., zapowiedziała zażalenie na odmowne postanowienie sądu. Prokuratura ma na to 7 dni.
Nawet jeśli prokuratura złoży zażalenie, Jacek K. i tak będzie mógł opuścić areszt 11 maja - wtedy upłynie termin jego tymczasowego aresztowania.
Jacek K. przebywa w areszcie od 11 lutego, gdzie trafił na trzy miesiące po decyzji Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe, utrzymanej następnie w mocy przez gdański sąd okręgowy po zażaleniu obrońców.
Wysocki podkreślił, iż wydając decyzję o odmowie przedłużenia aresztu, sąd wziął pod uwagę, że w sprawie Jacka K. możliwe są inne hipotezy z jego udziałem. "Są poszlaki wskazujące na to, że Jacek K. kontaktował się z osobami z kręgu podejrzeń związanych z uprowadzeniem. Ale nie można wykluczyć tego, że te kontakty wynikały z innej roli niż ta, która jest mu przypisana przez organy ścigania" - powiedział sędzia.
Wysocki zaznaczył, że tymczasowe aresztowanie jest środkiem najostrzejszym, w którym rygory są dużo bardziej represyjne od odbywania kary pozbawienia wolności. - Sąd stoi na stanowisku, że jeżeli istnieje prawdopodobieństwo, że Jacek K. mógł uczestniczyć w wydarzeniach w sposób jaki mu się przypisuje w zarzutach, nie wystarcza do tego, żeby go tymczasowo aresztować - wyjaśnił sędzia.
Dodał, iż zdaniem sądu lepszym rozwiązaniem obecnie jest zapewnienie "pełnej kontradyktoryjności" (działanie sądu jest ograniczone wobec stanowisk stron - PAP) w ustalaniu roli Jacka K. w sprawie. Wysocki przyznał, że obawa matactwa nie jest wystarczającym argumentem w sprawie Jacka K. - Ta obawa matactwa, o ile była, była wieloletnio i jeżeli Jacek K. miał możliwość różnego rodzaju kontaktów, to wcale nie jest tak, że obecnie wystąpiło to w nowej formie, w nowej nieporównywalnej jakości. To nie jest argument, który mógłby przeważyć - wyjaśnił.
Rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej, Krzysztof Trynka, nie chciał mówić o argumentach, którymi posłużył się sąd, odmawiając przedłużenia aresztu Jacka K. "Na pewno złożymy odwołanie w tej sprawie" - zapewnił.
Jacek K. został zatrzymany i aresztowany 11 lutego na wniosek gdańskiego biura Prokuratury Krajowej (od 1 kwietnia włączono je do gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej). Prokuratorzy z tej jednostki prowadzą śledztwo dotyczące nieprawidłowości w postępowaniu organów ścigania związanym z porwaniem Krzysztofa Olewnika. Śledczy badają też wątek ewentualnych nieustalonych do tej pory sprawców uprowadzenia i zabójstwa biznesmena.
Po zatrzymaniu prokuratura przedstawiła Jackowi. K. zarzuty udziału w grupie przestępczej planującej porwanie Krzysztofa Olewnika oraz współudziału w jego uprowadzeniu i przetrzymywaniu. Na wniosek prokuratura Jacek K. został - decyzją gdańskiego sądu - tymczasowo aresztowany. K. odwołał się od tej decyzji, ale sąd odrzucił odwołanie. Termin tymczasowego aresztowania mija 11 maja.
K. był wspólnikiem Krzysztofa Olewnika. Był na przyjęciu w jego domu, w noc przed uprowadzeniem - z 26 na 27 października 2001 r. K. zjawił się też pierwszy na miejscu po porwaniu.
Sprawcy zażądali okupu. W lipcu 2003 r. rodzina zapłaciła 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy, został zamordowany.
Proces w sprawie porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika toczył się od października 2007 do marca 2008 r. Sąd Okręgowy w Płocku skazał dwóch zabójców Olewnika - Sławomira Kościuka i Roberta Pazika na kary dożywotniego więzienia. Na ławie oskarżonych znalazło się w sumie 11 osób, ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.
Trzech sprawców porwania i zabójstwa Olewnika popełniło samobójstwo. W olsztyńskim areszcie w czerwcu 2007 r. w celi powiesił się Wojciech Franiewski, któremu prokuratura miała postawić zarzut sprawstwa kierowniczego zbrodni. Po ogłoszeniu wyroku przez płocki sąd, na początku kwietnia 2008 r. w podobny sposób w płockim zakładzie karnym popełnił samobójstwo Kościuk. W styczniu 2009 r. w celi płockiego Zakładu Karnego znaleziono powieszonego Pazika.
Okoliczności działania organów wymiaru sprawiedliwości wobec porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika bada sejmowa komisja śledcza.