Witam! Mam następujący problem. Jakiś czas temu, podczas tych dużych mrozów, zapaliła mi się kontrolka oleju, zatrzymałem się podniosłem maskę i okazało się że podnioslo mi bagnet, zapalil się olej. Pożar ugasiłem skutecznie. Wezwalem Assitance Hestii, która scholowala mnie do serwisu. Na drugi dzien(szkoda wydarzyla sie juz po koncu pracy serwisu) pojechalem do serwisu, zglosilem szkode. Ze wzgledu na to ze mam wariant serwisowy myslalem ze nic mnie juz nie interesuje. W samochodzie zostal wymieniony intercooler, osłona pod silnikiem(ktora była stopiona), przewody do intercoolera. Dzisiaj dostalem pismo z Hestii, ze nie ma podstaw do wyplaty odszkodowania ze wzgledu na to ze z dokumentacji(zdjec jak zostalo zaznaczone) wynika ze czesci zostalo tylko zabrudzone olejem i nie wymagaja wymiany. Koszt wyniosl ok. 8tys. Pytanie: co mam z tym zrobic? Wg ich strony i regulaminu, pozar samochodu wchodzi w zakres ubezpieczenia. Sam go nie podpalilem przeciez. Co z tym fantem mozna zrobic?
Jedyne co możemy Panu doradzić, to: odwołanie od decyzji Hestii z powołaniem się na odpowiednie paragrafy OWU, ubezpieczony może zrobić wycenę rzeczoznawcy na swój koszt i przedstawić ją w odwołaniu, może też pokazać ubezpieczycielowi zniszczone części na dowód, że uległy spaleniu a nie tylko zabrudzeniu, wreszcie może poprosić o interwencję Rzecznika Ubezpieczonych lub inny odpowiedni organ. Wszystko to nie daje ubezpieczonemu pewności, że odszkodowanie zostanie uznane. Ostatecznie, w razie nieskuteczności wcześniejszych działań pozostaje ubezpieczonemu sąd (może być np. polubowny przy Rzeczniku lub KNF) albo powszechny.