Po raz enty w ciągu roku wracamy w okolice 2,9 (ostatnio 5 dni temu), nawet raz czy dwa przebiliśmy trójkę więc nie ma powodu jeszcze do euforii. Zobaczymy, czy do piątku będzie się trzymać, czy jak zwykle zobaczymy 2,7...
Na tym ta zabawa polega. Wymęczyć niecierpliwych, tych co dzień w dzień modlą się do wykresu licząc każdy zarobione 10 groszy i kolejne 0,5% na plusie. Mało kto takie mordęgi wytrzyma i dotrwa wycieczkę na szczyt lub choćby jego okolice. Giełda uczy cierpliwości. Ile razy już życiu sprzedaliście bo wyglądało, że to już koniec i nic z tego nie będzie? Ile razy wzięliście zysk 15-20% by za dwa-trzy miesiące rwać sobie włosy z głowy bo urosło kolejne 50%?