aby oderwać was chłopaki od wycieczek personalnych
polecam wpis tomka n fb
hehe, pokazuje jaką skalą wyobraźni i antycypacji dysponuje ten człowiek...
cyt
''O rozrywce i wojnie.
Chrisa Rocka piecze jeszcze policzek po plaskaczu od Willa Smitha, ale choć kusi, żeby poznęcać się trochę nad kondycją Oskarów, to wybrałem sobie na dzisiaj inny temat.
Na każdy projekt, który udaje się zrobić przypada wiele, które czekają na swój czas, albo umierają zanim się jeszcze na dobre rozpędzą. Dziś więc odwiedzamy cmentarzysko projektów „wojennych” .
Najgłośniejszy był chyba Hardkor44. Wtedy jeszcze rozwijało się te projekty na widoku. To był taki trochę Suicide Squad w czasie Powstania Warszawskiego. Grupa warszawskich cwaniaczków i złodziei, kontra Oskar Wanger - niemiecki bandyta i jego nieludzki, zrobotyzowany oddział morderców z piekła rodem, ściągniętych do ochrony pancernego pociągu wywożącego kosztowności do Rzeszy. Cwaniaczkom początkowo chodzi tylko o to złoto, ale skonfrontowani ze złem i okrucieństwem Oskara odnajdują w sobie bohaterów i udaje się im zatrzymać pociąg i skopać tyłki złym. Z historią nie miało to wiele wspólnego, ale miało moc i dużo słowiańskiego wkur*u. Budżet niestety zgniótł ten piękny sen. Może kiedyś wróci.
Zanim był Hardkor, był Xawras Wyżryn Dukaja. Alternatywna opowieść w której na terenie Polski od lat trwają partyzanckie zmagania z Rosjanami po ataku nuklearnym na Warszawę pół wieku wcześniej. Bohater, niczym w „Sercu Ciemności” Conrada jedzie do zniszczonej walkami Polski, żeby zrobić wywiad z legendarnym dowódcą partyzantów Xawrasem Wyżrynem – nie wahającym się przed niczym, żeby Moskali pogonić. Męczyłem się z tym tekstem latami, aż w końcu z Jackiem doszliśmy do wniosku, że to jest chyba jednak niefilmowalne, a na pewno ciężko z tego zrobić film komercyjny. Od niedawna ktoś, już nie ja, znowu krąży wokół tego tekstu, więc zobaczymy.
Xawras nie był jedynym projektem z Moskalami. Jakiś rok przed zajęciem Donbasu, napisałem z Adamem Przechrztą projekt „Szaman” o oddziale Specnazu potajemnie zrzuconym do Puszczy Białowieskiej, żeby porwać chroniącego tam Europę przed ruską magią słowiańskiego szamana. To był taki magiczny, słowiański „Predator”, z fajnym twistem na końcu. Specnazowcy ginęli tam spektakularnie jeden po drugim w starciu z demonami puszczy. Jeden przeżył, ale już do domu nie wrócił. Zacząłem szukać nawet finansowania no i właśnie wtedy wujek Sasza wjechał ze swoimi zielonymi ludzikami na Krym i okazało się, że już raczej tego nie nakręcimy, bo za podobne. Tylko demony prawdziwsze. Część pomysłów wykorzystałem potem przy „Legendach Polskich” do stworzenia Żelaznej Góry.
Potem parę lat temu wpadłem na pomysł „tajnej operacji specjalnej”, w której oddział polskich specjalsów po ciemaku wjeżdża w Okręg Kaliningradzki, żeby rąbnąć Rosjanom głowice nuklearne, ale tak, żeby nikt nie mógł potem wyśledzić gdzie się podziały i kto to zrobił. Co złe to nie my. No akcja „zielonych ludzików” tyle, że naszych. W końcu nuki można kupić w każdym sklepie z nukami. Konsultowałem to z paroma znawcami tematu i się okazało, że nie takie akcje tajniacy planują w Kaliningradzie. Nie spodziewałem się tylko, że będzie to trzeba rozważać na poważnie, więc znowu projekt do zawieszenia na haku.
Ale najbardziej pojechany był kolejny projekt z Jackiem, który napisałem na fali Legend Polskich parę lat temu. Wymyśliliśmy sobie bowiem Bitwę Warszawską 2.0 . Szło to tak. Za Uralem w wyniku ostro porąbanych eksperymentów bazujących na starych sowieckich zapiskach zostaje przebudzony Kościej Bezśmiertny, kawał ch*ja pierwszej klasy, który tworzy i buduje Molocha. Potężnego potwora, zbudowanego z ludzkich ciał. Ludzie, oczadzeni wpływem Kościeja łączą się, wspinają na siebie, tworzą jego kończyny, łapy, głowę, no sukinsyn wielkości góry złożony z dziesiątków tysięcy biednych cywilów zbieranych po drodze zaczyna kroczyć na zachód. Na Warszawę.
Za Stalina, kawałki serca Kościeja, zostały ukryte w podziemiach diabolicznych sanktuariów w Rosji i Europie Wschodniej. W myśl zasady, że pod latarnią najciemniej owe sanktuaria stanęły w centrach miast. Nazwano je „Domami Kultury” itp.
https://static.xx.fbcdn.net/images/emoji.php/v9/t51/1/16/1f603.png Moloch ma pomóc Kościejowi odzyskać kawałki serca co sprawi, że stanie się prawdziwie nieśmiertelny. Przeciw niemu staje młody chłopak handlujący teściem i deką w siłowniach, oddział wojskowy do zadań paranormalnych ( „Żelazna Góra” znowu się kłania ) , parę innych ciekawych typów płci wszelakiej a nawet jeden dobry Rosjanin.
Moloch po Moskwie ( gdzie mocno rośnie w siłę po zajęciu Siedmiu Sióstr ) idzie na Warszawę. Nasi bohaterstwem i sprytem w wielkiej bitwie gdzieś pod Mińskiem Mazowieckim pokonują stwora jednocześnie ratując wielu Rosjan składających się na jego ciało. Równolegle drugiej grupie udaje się znaleźć i przebić serce Kościeja. W wyniku czego, cóz to za niefart, warszawski Pałac Kultury, ten symbol braterskiej, kur*a, miłości zostaje doszczętnie i spektakularnie zniszczony.
Szybko zorientowaliśmy się, że budżet pęknie w pierwsze 10 minut, ale pisało się to fajnie. Chociaż wiecie, może teraz Jacek Kurski jednak by wyskoczył z zaskórniaków?
No nic, pomysłów tego typu było więcej, o części, zwłaszcza tych zagranicznych nie mogę pisać. Oglądając filmy pomyślcie czasem o arcydziełach, które przepadły w procesie. Stały się tylko prochem po drodze. Imię ich legion. ...''
>>>teraz dyskutujcie o powyższym <<<