• SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]

    Gra wstępna: porozmawiajmy o mężczyznach i o kobietach też


    Mężczyźni są wzrokowcami. Ważnym elementem gry wstępnej jest dla nich patrzenie na kobietę, która im się podoba - na jej ciało, szczególnie roznegliżowane, twarz, gesty. To ich podnieca i rozbudza seksualnie.

    To oraz oczywiście pieszczoty miejsc erogennych. Mówi się czasem, że gra wstępna to wymysł kobiet - facet może się bez tego obejść. Jest w tym ziarno prawdy - mężczyzna dużo szybciej niż kobieta osiąga stan podniecenia seksualnego wystarczający do odbycia stosunku. Poza tym stymulujących bodźców dostarcza mu przede wszystkim zmysł wzroku (choć inne zmysły oczywiście też), podczas gdy kobiecie sam widok partnera, nawet bardzo atrakcyjnego, jeszcze nie wystarcza. Trzeba zapewnić pożywkę również jej zmysłowi dotyku, słuchu, powonienia.

    Nie znaczy to jednak, że wzajemne pieszczoty, którymi kochankowie obdarzają się przed stosunkiem, są mężczyźnie niemiłe. Owszem, czasami nie są konieczne, żeby miał wzwód, jednak są z pewnością przyjemne i potrzebne, by mógł w pełni cieszyć się seksem i czerpać z niego maksymalną przyjemność. Wiadomo przecież, że czekanie wzmaga apetyt, a czekanie połączone z podniecającymi pieszczotami rozbudza wszystkie zmysły i sprawia, że finał wiąże się z jeszcze większą ekstazą.

    Czasami mężczyźni unikają długiej gry wstępnej i dążą szybko do stosunku, gdyż obawiają się, że gdy zaczną się kochać bardzo podnieceni, stosunek będzie trwał krócej. To jednak kiepska strategia, bo przecież odbiera partnerce ważny dla uzyskania przez nią satysfakcji element miłosnej gry. Jeśli rzeczywiście mężczyzna jest bardzo pobudliwy, lepiej wybrać inne rozwiązanie - kontynuować grę wstępną i pieszczoty penisa aż do orgazmu włącznie, dać partnerowi odpocząć kilka minut (podczas których on może się skupić całkowicie na pieszczeniu kobiety), a następnie rozpocząć stosunek. Gdy pierwsze najsilniejsze napięcie zostanie rozładowane, to - podczas drugiej "akcji" - mężczyźnie znacznie łatwiej jest się kontrolować.

    Jak dobrze grać wstępnie - rady dla niego

    Nie spiesz się

    Daj sobie trochę na wstrzymanie. Zobaczysz, że nie pożałujesz. To, że masz już wzwód, nie znaczy, że od razu musicie zaczynać. Przedłużaj miłosne preludium, a mocniej przeżyjesz finał.

    Naucz partnerkę, jak ma się z "nim" obchodzić

    Ty znasz go już od wielu lat, miałeś okazję dobrze mu się przyjrzeć, wiesz, co lubi. Dla niej to nowy przyjaciel, który czasem może ją lekko onieśmielać - pomóż jej go poznać. Najlepiej zrób krótką demonstrację - pokaż, jak się pobudzasz, gdy jej nie ma w pobliżu. Zachęć ją, by po chwili położyła swoją dłoń na twojej i razem z tobą wykonywała ruchy. Gdy zacznie sobie dobrze radzić, możesz zabrać swoją rękę i pozwolić jej samej kontynuować.

    Zachęcaj ją pochwałami

    Okazuj jej, że sprawia ci przyjemność. Mów, jak dobrze sobie radzi. W ten sposób dowartościowujesz ją i motywujesz do tego, by jeszcze bardziej się starała. Jeżeli chciałbyś coś w jej zachowaniu zmienić, zasugeruj to delikatnie i bez krytyki. Powiedz np. "Kotku, lubię kiedy..." lub "Podobałoby mi się, gdybyś...". Unikaj oskarżeń typu "Bo ty nigdy nie chcesz...", "Robisz to nie tak, jak trzeba..." etc. Jeśli ona nosi tylko białe bawełniane majtasy w kropki, a tobie marzą się skąpe czarne koronki, to albo zatrzymaj się z nią przed wystawą sklepową i powiedz: "Kochanie, bosko byś w tym wyglądała", albo po prostu sam kup jej taką bieliznę.

    Nie bądź tyranem

    Jeśli ona nie chce w łóżku robić czegoś, na czym tobie zależy (np. wstydzi się pieścić się sama na twoich oczach albo ma opory przed robieniem fellatio), nie wściekaj się, nie obrażaj, nie szantażuj jej emocjonalnie. To kiepska strategia, którą niewiele wskórasz - nawet jeśli ci ulegnie, to i tak będzie to robiła z musu, miała do ciebie żal, który może przerodzić się w niechęć do seksu z tobą w ogóle. Dużo lepszym rozwiązaniem jest technika małych kroczków. Cierpliwie i stopniowo oswajasz partnerkę z problemem, pokazujesz jej na przykład, jak przyjemne mogą być dla niej pieszczoty twoich ust i języka, nie oczekując od razu odwzajemnienia. Doceniasz, gdy po jakimś czasie odważy się np. pocałować cię w intymne miejsce, ale nie nakłaniasz jej od razu do czegoś więcej. Po prostu dajesz jej czas na oswojenie się z twoją seksualnością - potrzebują go szczególnie młode, mało doświadczone dziewczyny.

    Zobaczysz, że gdy dobrze pozna swoje i twoje potrzeby, może się okazać, że będzie z lubością i wyrafinowaniem robiła to, na co kiedyś wzdragała się z niesmakiem: "Nigdy w życiu!".

    Dbaj o jej wrażenia estetyczne

    Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach o higienie osobistej nikomu nie trzeba przypominać, a jednak. Najczęstszy powód, którym kobiety tłumaczą swoją niechęć do intymnych pieszczot mężczyzny, jest "brzydki zapach". Prawda jest taka, że większość kobiet ma bardzo wyczulony zmysł powonienia. Jeśli nie przykładasz zbyt wielkiej wagi do higieny osobistej, sam sobie szkodzisz - nie dziw się, że ona nie przystępuje do pieszczot twego ciała z pasją. Przed spotkaniem z nią dokładnie myj sfery intymne: członek (zsuń napletek i umyj całą żołądź), mosznę, włosy łonowe i pupę (odbyt).

    I jeszcze jedno - ostry naturalny męski zapach wyszedł z mody wraz z ostatnim kowbojem.

    Dbaj o higienę na co dzień, nie tylko od święta, używaj dobrej, nienatarczywej wody kolońskiej. Troszcz się o świeży oddech i zdrowe zęby.

    Rady dla niej

    Słuchaj jego wskazówek, a w razie czego poproś o nie

    Jeśli twój mężczyzna w trakcie, gdy obdarzasz go pieszczotami, poprosi, byś robiła coś inaczej - szybciej, mocniej lub delikatniej - nie odbieraj tego jako krytyki i świadectwa, że sobie nie radzisz, tylko potraktuj jak cenną wskazówkę i skorzystaj z niej. Nikt nie jest jasnowidzem, ty też nie. Masz prawo nie wiedzieć, jak on lubi być pieszczony, i nie jest to żaden wstyd czy porażka. Dając ci rady, on tak naprawdę ułatwia ci zadanie i sprawia, że twoje działania są skuteczniejsze. A przecież o to właśnie ci chodzi, prawda? Gdy mężczyzna nic nie mówi, a ty nie wiesz za bardzo, czego on tak naprawdę pragnie, po prostu zapytaj.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~kapo [62.178.62.*]
    poszukiwani sa DLUGODYSTANSOWCY
    anie bara bara kroliki
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]
    Czas nas uczy miłości.W dobrym związku nie może zabraknąć przyjaźni, zaufania. Ale miłość to przede wszystkim emocje - seks, namiętność, pożądanie. Choć z biegiem lat zmieniają swoje oblicze, zawsze musimy o nie dbać. Bo tylko od nas zależy, czy - tak samo na początku jak i po wielu wspólnie przeżytych latach - będziemy mogli powiedzieć: "dobrze nam ze sobą".
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]

    Jeśli mężczyzna ma świadomość, że warunkiem i zarazem sygnałem fizjologicznej gotowości kobiety do zbliżenia jest przekrwienie, a w jego wyniku rozgrzanie i obrzmienie warg sromowych, to nie będzie forsował na siłę wejścia do pochwy, powodując doznania przykre zamiast rozkosznych. Jeśli kobieta wie, że po dłuższej abstynencji seksualnej może u partnera wystąpić przedwczesny wytrysk, nawet zanim wprowadzi członek do pochwy, i że jest to prawidłowa reakcja wywołana pożądaniem jej ciała, wówczas uzna to za komplement i poczeka na następną, już udaną próbę stosunku, zamiast widzieć w tym zaburzenie sprawności seksualnej partnera.

    Ludzie szukają cudownych rozwiązań, naiwnie wierząc, że jeśli wygną się jeszcze trochę albo poznają kolejne erogenne miejsce, to - jak żartował mój kolega po fachu - będą z rozkoszy fruwać pod sufitem. Przestańcie sobie zawracać głowę pozycjami, a zacznijcie zwracać uwagę na własne reakcje i na to, co dzieje się z drugą osobą.

    Powiedzmy sobie jasno, tak naprawdę są tylko dwie pozycje -twarzą w twarz i kiedy pan jest z tyłu. Tak skonstruowani są ludzie. Wszystko inne to warianty.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    w tym wieku Targelowi tylko pisanie o tym zostało
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]
    Dnia 2007-11-03 o godz. 13:39 ~Bercik napisał(a):
    > w tym wieku Targelowi tylko pisanie o tym zostało




    A masz dziewczynę ? Możemy się przekonać, który z nas będzie lepszym MIŁOŚNIKIEM
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]


    Uszanować wstyd


    "Od zawsze wstydziłem się nagości, bo porównywałem się z kolegami np. pod prysznicem i uważałem, że mam dużo większy członek. Kiedy byłem z kobietami, też o tym myślałem, więc wszystkie sytuacje intymne odbywały się po ciemku, przy zgaszonym świetle, żeby kobiety nie wystraszyć.Tak było też, kiedy kochaliśmy się żoną.

    Nie pamiętam, kiedy zacząłem normalnie rozmawiać na temat seksu, wcześniej były tylko grubiańskie żarty z kolegami. Z żoną nie miałem odwagi mówić nawet o antykoncepcji, co dopiero o pragnieniach, fantazjach i marzeniach. Nawet patrzeć się wstydziłem. Kilka lat po ślubie kochaliśmy się w lesie i potem w domu wyciągaliśmy sobie nawzajem kolce ostów i mrówki. To było bardzo podniecające, bo pierwszy raz oglądałem żonę całkiem nago. A pogłaskać ją i podotykać po brzuchu czy po piersi pierwszy raz miałem okazję, kiedy była w ciąży.

    Miałem już ponad 35 lat, kiedy zdarzył mi się taki rodzaj zbliżenia, o którym marzyłem, ale to było nie z żoną, tylko z inną kobietą. Kochaliśmy się w przyciemnionym świetle, byliśmy nadzy i nie czuliśmy skrępowania, uprawialiśmy seks oralny. Było cudownie, taka swoboda, i to z inicjatywy kobiety".


  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ewa-maria [212.76.37.*]
    Dnia 2007-11-03 o godz. 13:43 targel napisał(a):
    > Dnia 2007-11-03 o godz. 13:39 ~Bercik napisał(a):
    >
    > w tym wieku Targelowi tylko pisanie o tym zostało




    A
    > masz dziewczynę ? Możemy się przekonać, który z nas będzie
    > lepszym MIŁOŚNIKIEM

    ciekawa jestem tego współzawodnictwa:))
    muszę powiedzieć że i mnie Targel zaskoczył......nie powiem ...sympatycznie się czytało
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    odejdziesz od kompa ? nie wierzę
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]
    Nie przejmuj się. Wbrew Twojej Pani i Ciebie nic się nie stanie
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    dzięki za ''zaproszenie'' ale w tej dziedzinie jestem wyjątkowym egoistą
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: sw1 [195.136.192.*]
    hmm......... Targel zaskoczyłeś mnie........... : )
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]
    sw1===Nawet nie wiesz dlaczego?
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: sw1 [195.136.192.*]
    re Targel
    no cóż...... nie wiem........... : )
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: bozenia_ [83.23.216.*]
    przyznam ,że ja też nie wiem
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~targel [87.105.22.*]
    SW1 już wie. Ty także powinnaś wiedzieć
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [87.105.34.*]
    Problem zbyt małego członka
    Eliza Nowicka, seksuolog
    Mój członek jest raczej mniejszy niż większy. W pełnym wzwodzie ma zaledwie 12 cm. Mam wrażenie, że przy normalnym stosunku nie jestem w stanie w pełni zaspokoić swojej dziewczyny. Czy są jakieś sposoby, aby czuła w sobie "więcej"?

    Piotrze, oczywiście, że możesz:

    Po pierwsze

    Wspomóc się palcami, tym bardziej jeśli twoja partnerka ma fizjologiczną właściwość dochodzenia do szczytowania na skutek pobudzania zew- nętrznych części jej narządów intym- nych - krócej mówiąc: ma orgazm łechtaczkowy lub mieszany, wtedy nawet wypadałoby dopieścić ją i palce doskonale się do tego nadają. Możesz też wybrać taką pozycję, przy której istnieje możliwość jednoczesnego wprowadzenia i członka, i palca, jednego lub kilku, to już w zależności od upodobań i... możliwości partnerki. Pochwa to twór przyjazny wszelkim wielkościom, no, do pewnego momentu.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    ....no ale już niedziela i Targelowi przeszła ochota na amory
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [87.105.235.*]
    Bercik, nie wierzysz w moje możliwości?
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    ależ skąd jakbym śmiał
    he he
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    ..... następne dopiero za kwartał
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [87.105.21.*]
    Dnia 2007-11-04 o godz. 20:16 ~Bercik napisał(a):
    > ..... następne dopiero za kwartał



    A jednak lecisz sobie ze mną w kulki. Ale niech Ci tam będzie. O pewnych sprawach nie należy mówić tylko je robić
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.67.*]
    Miłość potrzebuje słów. To one wyrażają nasze uczucia, satysfakcję z seksu. Słowa wiele wyjaśniają, rozwiązują konflikty. Dlaczego zatem w naszym języku wciąż tak mało jest określeń ułatwiających rozmowę o sprawach intymnych. Jak mówić o miłości? - zapytaliśmy Ewę Żeromską, seksuologa.



    W naszej kulturze i obyczajowości przez wieki uważano, że rozmawiać na "te tematy" po prostu nie wypada. Zakaz obejmował zarówno publiczne roztrząsanie seksualnych treści, jak i rozmowę o sprawach intymnych z własnym partnerem w zaciszu - to w tym przypadku wyjątkowo trafne określenie - własnej alkowy. "To, co ziemię w raj nam zmienia, / Życia cały wdzięk stanowi, / Na to - nie ma wyrażenia, / O tym - w Polsce się nie mówi" - tak podsumował nasze obyczaje Boy-Żeleński w "Słówkach". A skoro się nie mówi, to i nie tworzy się słownictwa dla nazwania problemu. W efekcie dziś choćbyśmy nawet chcieli urozmaicić swoje gry miłosne słowami albo próbowali - idąc z duchem czasu i za namową seksuologów - rozmawiać z partnerem o swoich seksualnych wątpliwościach, nie potrafimy dobrać właściwych słów. Do dyspozycji mamy bowiem albo określenia medyczne, które brzmią sztywno i bezbarwnie, albo wulgaryzmy, które ukochaną osobę mogą co najwyżej obrazić. Na dodatek wiele "przyzwoitych" słów z dziedziny seksu brzmi po prostu brzydko, co tym bardziej zniechęca do ich używania (jak tu delikatnie i poetycko mówić o "wargach sromowych", "prąciu" lub "łechtaczce"?).

    Rozumiemy się bez słów?

    W obliczu trudności z nazwaniem rzeczy po imieniu, pary wykorzystują najróżniejsze strategie. W wielu sypialniach dominuje miłość "na obcokrajowca" - wraz z rozpoczęciem miłosnej gry partnerzy przestają mówić i starają się wszystkie emocje przekazać za pomocą westchnień, okrzyków, gestów i pomrukiwań - zupełnie jakby porozumiewali się na migi z kochankiem innej narodowości. To do pewnego momentu wystarcza - chociaż oczywiście trzeba się liczyć z tym, że niektórych wątpliwości samym pojękiwaniem się nie wyjaśni. Jakich słów używamy więc, gdy sytuacja nas do tego zmusza? Najczęściej... zdrobniałych wulgaryzmów (cytować nie wypada) - brzmią łagodniej niż zwykłe, a jednocześnie mniej oficjalnie niż terminy medyczne. Są również osoby, którym wulgarne określenia w sytuacjach intymnych wcale nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie - podniecają je. Jeśli ich partnerzy podzielają takie upodobania lub przynajmniej nie są nimi zgorszeni, to w porządku. Gorzej, gdy partner czuje się urażony ordynarnym słownictwem lub gdy potrzeba przeklinania podczas seksu jest tak duża, że człowiek nie jest w stanie osiągnąć satysfakcji bez mocnych słów. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia z pewnego rodzaju dewiacją, która może wymagać pomocy seksuologa.

    Czule o czułych miejscach

    Z seksualnymi dialogami zdecydowanie najlepiej radzą sobie pary pomysłowe i obdarzone poczuciem humoru. Stosują bowiem strategię, którą z przekonaniem można polecić wszystkim - wymyślają własne określenia, tworzą własny, niepowtarzalny język seksu, który oboje akceptują. W ten sposób nie tylko udaje im się uniknąć niezręczności i sprawić, że rozmowy o sprawach intymnych przestają być trudne. Pary takie potrafią inteligentnie i dowcipnie ze sobą flirtować, co podgrzewa atmosferę między nimi, wzmacnia poczucie intymnej więzi.

    Zachęcamy więc, by popuścić wodze fantazji w tworzeniu własnego słownika erotycznego. Nie po to, aby ciągle na ten temat dyskutować (zbytnia gadatliwość lub roztrząsanie tematu może być irytujące), ale po to, by urozmaicić sobie życie i móc rozwiązywać problemy, kiedy się pojawią. Jeżeli nic nie przychodzi nam do głowy, możemy poszukać inspiracji w filmach lub książkach o tematyce erotycznej, ale uwaga: nie wszystko, co usłyszymy, można zastosować we własnej sypialni.

    Wstydliwych może uda się nieco ośmielić, zdradzając, jak o intymnych sferach swoich kochanków mówią inni... Otóż kobiece części ciała mają najczęściej zdrobnienia pochodzące od nazw zwierząt (np. króliczek, myszka), roślin (np. kwiatuszek, stokrotka) lub słodyczy (pączuszek, ciasteczko, cukiereczek). Najwyraźniej kobiecość kojarzy nam się z tym, co łagodne, miłe, miękkie i słodkie. Co innego, jeśli chodzi o męskie narządy - tu w intymnym słownictwie kochanków dominują określenia podkreślające siłę i moc. Ulubionymi patronami ze świata zwierząt są więc koń i lew, choć nie brakuje również ptaszków - ale chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć dlaczego...
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Gosia [83.15.171.*]
    jak tam z seksem to nie wiadomo ale "po godzinach" to targel niewątpliwie jest
    dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugodystansowcem.pzdr.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ewa-maria [212.76.37.*]
    proponuję aby już stale Targel prowadził tę "kronikę wypadków miłosnych"....powoli się wciągam
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~targel [81.168.169.*]

    Pozycja deserowa

    Znajdźcie ujście dla swojego temperamentu i przetestujcie meble w swoim domu… Zmieńcie stół w salonie i blat kuchenny w miejsce prawdziwej rozkoszy! Chcecie zwiększyć adrenalinę? Zawsze możecie kochać się na biurku w pracy lub na kserze -odrobina pikanterii na pewno Wam nie zaszkodzi!



    Pozycja "deserowa" jest świetna dla par, które lubią spontaniczny seks. Kobieta kładzie się na stole, a mężczyzna stoi między jej udami, przyciągając do siebie nogi ukochanej. Tę samą pozycję możecie wypróbować także w łóżku. Wówczas mężczyzna klęczy, a kobieta zarzuca partnerowi nogi na ramiona. Wtedy penetracja pochwy jest głębsza, a partnerzy mogą regulować intensywność ruchów członka w pochwie. Pozycję "deserową" polecamy zwłaszcza na Wasz "pierwszy raz" - członek napiera na środkowy rejon błony dziewiczej, co sprawia, że jej przerwanie jest najmniej bolesne.

    Ona: Podniecają mnie wszystkie pozycje, w których on dominuje.

    On: Mam piękny widok na moją partnerkę, do tego duża swoboda ruchów. Mmm… smakowity deser. Poproszę dokładkę!
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~targel [87.105.34.*]
    Pozycja rybaka

    Kobieta kładzie się na łóżku i trzyma złączone nogi w górze. Mężczyzna klęka przed nią i unosi jej pupę do góry, trzymając swoją partnerkę za pośladki lub za kostki (to wersja dla silniejszych panów). Kochanek ma w tej pozycji całkowitą kontrolę nad stosunkiem: może kołysać się w przód i w tył albo zdecydować się na poruszanie partnerką w wybranym przez siebie rytmie.

    Penetracja pod nietypowym kątem zafunduje kobiecie niespotykane do tej pory doznania, jednak może wyczerpać mężczyzn o słabych ramionach. Nasza rada: jeżeli nie jesteś w stanie utrzymać swojej partnerki w górze, wsuń pod jej biodra dwie poduszki.



    ON

    W tej pozycji czuję się bardzo... władczo. Mam całkowitą kontrolę nad miłosną grą, a gdy trzymam partnerkę w górze, to wiem, że ona jest pod wrażeniem mojej siły. Wiem, że ona czasem lubi kiedy to ja całkowicie dominuję, a pozycja "rybaka" daje mi do tego doskonałą sposobność.

    ONA

    Czasami mój najdroższy zasłuży na odrobinę swobody w łóżku - kiedy chcę mu oddać kontrolę, poczuć jego męskość, a nie mam ochoty na pozycję "na pieska", daję mu do zrozumienia, że nadszedł czas na test jego mocnych ramion i ćwiczenia z moimi bioderkami

  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [78.8.69.*]

    Pozycja "Kłębek" albo "Kłębuszek", jak komu wygodniej

    Dzisiaj zajmiemy się kolejną nieco akrobatyczną pozycją, niemniej dosyć łatwą do przerobienia na coś lekkiego, łatwego i superprzyjemnego. "Kłębuszek" jest nieco zbliżony do pozycji klasycznej, jednak różni się w 2 podstawowych sprawach.

    Mężczyzna klęczy pochylony nad kobietą, a kobieta aby być odpowiednio wysoko musi pod siebie coś włożyć (może to być poduszka, zwinięta pościel itp.). Dodatkowym elementem, który jednak sprawia nieco kłopotu, są wyprostowane, wysoko uniesione kobiece nogi. Łatwo to zmienić na inną przyjemną formę czyli objęcie nogami mężczyzny. Dzięki temu kobieta może
    "popędzać" swojego kochanka czyli krótko mówiąc może regulować szybkość z jaką "działa" jej mężczyzna.


    ONA: Lubię ta pozycję ale rzeczywiście z nogami trzeba coś zrobić bo po kilku minutach można dostać skurczu od trzymania ich tak wysoko w powietrzu . Wariant z objęcia nogami partnera jak dla mnie jest super. Piętami, jak ostrogami, można nim sterować tak aby było najlepiej. Jeśli chodzi o podkład pod plecy to jeśli jesteśmy w łóżku to preferuje zwiniętą pościel, po prostu tak jest mi wygodniej. Poduszki tez są dobre ale przede wszystkim wygoda zależy od ich twardości.

    ON: Świetna pozycja, ale bądźmy szczerzy: czy dla faceta jakaś pozycja nie jest super? Tak, my to lubimy w każdym wydaniu, a już na pewno w przypadku pozycji nazwanej "kłębek". Jest coś co w tej pozycji bardzo mi się podoba - nogi. Piękne kobiece nóżki wysoko uniesione i poruszające się w rytm naszego ciała. Aaaa, rozmarzyłem się. Wariant z "ostrogami" jest równie podniecający, wszak każdy z nas jest prawdziwym ogierem, nieprawdaż? No i najważniejsze: mamy pełną swobodę ruchów, a na koniec możemy zrobić "to" na brzuszek i piersi.


  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: bozenia_ [83.23.212.*]

    ooo... widzę ,że forum "po godzinach " zamienia się w poradnię seksuologiczną...
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Łomatkojusz [85.221.154.*]
    Cieszy mnie bardzo ze polacy również umieją kulturalnie i spokojnie rozmawiać o seksie
    Przeglądając internetowy portal erotyczny podziwiałem przepiękne kobiety o nadzwyczajnych kształtach exponujące swoje ciało z niebywałym wdziękiem i powabem.
    Wywołało to uczucie pożądania delikatności i subtelnej radości z racji kontaktu z pięknem. Zaskoczyły mnie niestety opisy zawierające wulgaryzmy absolutnie nie pasujące do tak delikatnego piękna. Świadczy to o autorze o jego porażająco zaniżonej możliwości percepcji piękna. To konsekwencja purytańsko-chrześcijańskiego wychowania. Sytuacja ta wywołuje na autorze znaczne wrażenie z którym sobie nie radzi odpowiadając frustracją.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [62.87.206.*]
    Wypowiedzi frustratów należałoby omijać, jak gdyby w tym miejscu była pustka, bo tak szczerze mówiąc, to jest to PUSTKA.
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~Bercik [80.74.144.*]
    TARGEL nie śpij dawaj tekścik
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~targel [81.168.168.*]
    WYPROBOWANA TO ZNACZY DOBRA


    Pozycja krzesełkowa

    W pozycji tej mężczyzna siedzi na krześle, a kobieta na nim.

    Pierwszy wariant zakłada, że kobieta siedzi tyłem do mężczyzny, także opierając się stopami o podłoże.


    Drugi wariant zakłada, że partnerzy są zwróceni twarzami do siebie, kobieta siedząc na mężczyźnie opiera się stopami o podłoże lub elementy krzesła. W tej wersji penetracja członka jest dosyć głęboka, a odpowiednie ułożenie ciał kochanków zwiększa stymulację łechtaczki.

    Niestety w pozycji "na siedząco" zakres ruchów jest znacznie ograniczony, a z uwagi na głęboką penetrację pozycja może być nieprzyjemna dla niektórych par (np. zbyt duży członek, krótka pochwa). Za to pozycja ta jest polecana dla par w których różnica wzrostu partnerów jest znaczna (wysoki mężczyzna, niska kobieta).

    ONA: po prostu uwielbiam tą pozycję! Jeśli mam do tego dobre krzesło - takie z poręczami i poprzeczkami na nogi - to można poszaleć. To ja - opierając się na tych podpórkach - rządzę przebiegiem stosunku, a on może jedynie obejmować mnie i pieścić moje piersi. On ma też możliwość "złapania oddechu" przed pozycjami wymagającymi większej aktywności z jego strony. Wolę jednak wariant, w którym partnerzy siedzą twarzami do siebie, bowiem ten drugi jest o wiele mniej wygodny i nie pozwala mi na rozwinięcie inicjatywy w takim stopniu, w jakim bym sobie życzyła. Jednak wariant, w którym siedzimy twarzami do siebie, jest po prostu rewelacyjny!!!

    ON: pozycja całkiem przyjemna, znowu mam czas na odpoczynek przed przejściem do czegoś szybszego. Idealna na powolny seks przy jakiejś nastrojowej muzyce. Poza tym, w tej pozycji aktywność przejmuje partnerka co jest dużą zaletą gdy większość najpopularniejszych pozycji zakłada męską dominację. W końcu każdy mężczyzna ma takie chwile kiedy chce być zniewolony przez swoją kobietę, a ja nie jestem wyjątkiem od tej reguły.

  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~oo [83.20.43.*]
    zaciekawił mnie wątek
    targel masz kolejnego czytelnika ;-)
    pozdrawiam
  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: ~targel [81.168.168.*]
    To jest świetne


    "od tyłu"

    Pozycja "od tyłu" jest chyba jedną z najbardziej naturalnych i instynktownych pozycji (jednak czasami zbyt naturalną jak dla niektórych osób).

    Zdarzają się kobiety, które są bardzo negatywnie nastawione do pozycji "na pieska" argumentując tym, że jest zwierzęca. W pozycji tej brak kontaktu wzrokowego rekompensowany jest niesamowicie pięknymi widokami (dla mężczyzn), większą głębokością penetracji, możliwością pieszczot piersi i pośladków (to szczególnie cieszy kobiety).


    Jeśli jesteśmy już przy penetracji, trzeba napisać o bardzo ważnej sprawie: mężczyzna (a konkretnie ten z większym przyrodzeniem niż średnia krajowa) powinien unikać głębokich i mocnych pchnięć gdyż może naruszyć partnerce jajniki, co jest równie bolesne jak uderzenie w jądra. Niektóre kobiety lubią, jeśli w tej pozycji mężczyzna dodatkowo pieści palcem łechtaczkę lub też wyciąga członek i drażni nim całą okolicę wejścia do pochwy.

    ON: Uwielbiam tę pozycję, zdecydowanie jest moją ulubioną! Przede wszystkim widok partnerki w tej pozycji zwala z nóg, szczególnie jeśli ma piękny tyłeczek (jak gruszeczka). Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni są wzrokowcami, a tej pozycji nie można odmówić niesamowitych bodźców wzrokowych. Niestety moje 18 cm nie pozwala mi wejść do samego końca, co trochę psuje efekt. Za to uwielbiam w tej pozycji kończyć: szybko wyciągam "ptaszka" i wytryskam na plecy dziewczyny. Ach, to jest to, co mężczyźni lubią najbardziej.

    ONA: Całkiem fajna ta pozycja, ale gdy on jest hojnie wyposażony przez naturę, to może boleć przy gwałtowniejszych ruchach (no a ciągłe uważanie psuje zabawę). Poza tym przy dużej różnicy wzrostu mogą pojawić się pewne trudności - ale wtedy pomaga duża poduszka pod nogi. W tej pozycji najbardziej lubię, jak on obejmuje moje pośladki. Szkoda tylko, że nie widzę jego twarzy - nie wiem, czy jest mu tak przyjemnie jak mnie. Lubię też możliwość zmiany w tej pozycji - mogę się oprzeć na przedramionach, na wyprostowanych rękach, a nawet wyprostować się i oprzeć się dłońmi o ścianę. Nie jest to wprawdzie moja ulubiona pozycja, ale miła odmiana.


  • Re: SEKS TO NIE ŁAPANIE PCHEŁ. NIE WOLNO SIĘ ŚPIESZYĆ Autor: targel [87.105.22.*]
    Skończyło się
  • Targel - jestem pod wrażeniem Autor: ~toja [149.156.138.*]
    jw
  • Re: Targel - jestem pod wrażeniem Autor: targel [62.87.214.*]
    Dnia 2007-12-04 o godz. 08:10 ~toja napisał(a):
    > jw



    A dlaczego?
  • Re: Targel - jestem pod wrażeniem Autor: ~szybki lopez [10.201.13.*]
    Dnia 2008-01-14 o godz. 00:11 targel napisał(a):
    > Dnia 2007-12-04 o godz. 08:10 ~toja napisał(a):
    > jw
    >


    A dlaczego?


    Ale masz koleś zapłon : ) moje gratulacje : )
    jak żona proponuje Ci seks a Ty równie szybko reagujesz ...
    to prawdziwy z Ciebie macho : )
  • Re: Targel - jestem pod wrażeniem Autor: ~targel [87.105.234.*]
    Wszystko będzie odrobione z nawiązką
  • Re: Targel - jestem pod wrażeniem Autor: ~targel [87.105.237.*]
    Pomału, za rączkę i buzi, buzi, buzi...

    Seks to nie pchły. Im dłużej się do tego zabierasz i robisz to powoli, tym jesteś lepszt. Taki macho jak Ty to może tylko króliki hodować